Poniedziałek 20 listopada 2017 Wydanie nr 3556

Nie chcę wracać do więzienia

20.04.2011 / ebos/sw Nie chcę wracać do więzienia  

Mam na imię Łukasz, 36 lat, jedną trzecią życia przesiedziałem w więzieniu, jestem alkoholikiem i narkomanem, od pół roku na wolności, nie piję, nie biorę... – rozpoczyna, słuchają go studenci resocjalizacji z warszawskiej Wyższej Szkoły Nauk Społecznych „Pedagodium”.

– Jestem recydywistą, siedziałem w Sztumie, Rzeszowie, Łowiczu, Gdańsku, Radomiu i wielu innych zakładach karnych. Nie wiem, co to znaczy resocjalizacja – stara się uczciwie i szczerze mówić o sobie. W więzieniu przeczytał dużo książek, chodził na terapię i zajmował się sobą, miał czas na przemyślenia.

Jak się żyje w kryminale?

– Kiedy zamknie się 20 szczurów w jednym słoiku, wiadomo co robią – rzuca Łukasz, i dodaje: – Więzienie w skrócie to cyrk i piekło, psychiczne piekło. Mimo tej całej nowoczesnej technologii (telewizory, dvd), która weszła do zakładów karnych wraz z demokracją – opowiada młody mężczyzna.
Jest niewysoki, wygląda dobrze, ma niezniszczoną narkotykami twarz.

Tłumaczy, że w więzieniu zawsze znajdzie się ktoś, kto ma przerośnięte ego i chce rządzić resztą. Istnieje ściśle określona hierarchia. Kiedy był na jej szczycie nie doświadczał bólu. Szybko nauczył się czytać w myślach, wie kiedy ktoś kłamie lub źle mu życzy.

–W kryminale wiele zależy od tego, skąd jesteś– kontynuuje Łukasz. – Nikt nie lubi na przykład warszawiaków, kojarzą się z mafiosami mokotowskimi, a ja jestem przecież normalny. Dlatego wchodząc pierwszy raz do celi Łukasz mówił: jestem z Grochowa. To była jego strategia, nikt się go wtedy nie czepiał, unikał szykan. Działało na pewien czas.

– Na wolności można pójść do domu i od wszystkiego się odciąć – mówi były narkoman. – W więzieniu od innych nie uciekniesz. Chyba że z discmanem na pryczę. Zakładasz klapki na uszy i zamykasz oczy. Albo ćwiczysz, aby pozbyć się nadmiaru energii. Łukasz po wieloletnim pobycie w więzieniu trzech rzeczy nie życzy najgorszemu wrogowi: więzienia (właśnie), szpitala i cmentarza (jego kilkunastoletni koledzy z osiedla leżą na cmentarzu).

Jedno wielkie cmentarzysko

Łukasz wspomina przeszłość. Mroczny świat. Dni i noce przeżyte na krawędzi zła, łamanie zasad, rujnowanie zdrowia: – Bawiłem się, kradłem,handlowałem substancjami zmieniającymi świadomość, ćpałem. To było całe moje życie. Innego nie znałem. Naćpany nie widział słońca, rosy na liściach, nie słyszał ptaków. Liczyła się jak największa sprzedaż narkotyków i ćpanie.
Jego kumple z osiedla dziewiętnastego roku życia nie dożywali, jeden wpadł pod tramwaj, ktoś się powiesił, szeregiem szli na cmentarz.

– Kiedy w1997 roku wjechałem do zakładu karnego ważyłem49kg, tak zjadły mnie narkotyki– wspomina. – Mężczyzna musi ważyć więcej niż worek cementu, powiedział ktoś do mnie i wpisał do więziennych akt: waga50kg.

Nie chcę już siedzieć w celi, patrzeć w lustro i widzieć kolejną zmarszczkę czy siwy włos. W więzieniu lata lecą, a ludzie stają się coraz głupsi. Większość z nas leży na pryczach i patrzy w sufit. Kiedy siedział zmarła jego babcia i dziadek z którymi mieszkał jako dziecko. Matka już dawno wyskoczyła z okna. Nie miał do kogo wrócić kiedy otworzyła się więzienna brama. Powrót był bolesny.

– Na wolności jest nowy czas, inny, ale nie zawsze łatwiejszy – podkreśla Łukasz.

Trudna jest wolność

Gdy człowiek przesiedzi w więzieniu , piętnaście, dwadzieścia lat, lub więcej, i w końcu wychodzi na wolność, to tak naprawdę idzie w nieznane. Na drogę dostaje bilet i parę groszy do ręki, 15 min rozmawia z nim psycholog, potem jest wolność. Człowiek, który był uwięziony kilkanaście lat i nie dysponował sobą – często nie wie nawet tego, jak operować pieniędzmi. Dziwi się, że w Warszawie jeżdżą tramwaje z telewizorami i informują o przystankach.

Szczęśliwie, Łukasz miał mieszkanie komunalne po krewnych. – Gdyby nie to pewnie trafiłbym do schroniska brata Alberta –mówi. Nieszczęśliwie, mieszkanie było zadłużone, prąd odcięty. Nie miał pieniędzy, żeby wyrównać dług. Mógłby łatwo rozwiązać ten problem… wracając do kradzieży. Ale nie chce więcej kraść.

Pomaga mu kurator społeczny Jacek Dukaczewski. Jest przy nim, radzi jak napisać pismo o rozłożenie długu na raty, podpowiada, gdzie szukać pracy.

–Główną barierą, którą musi pokonać Łukasz na wolności jest mentalność ludzi, których spotyka na co dzień– ocenia kurator.

– Ludzie wobec niego są nieufni, jest karany, po długoletnim pobycie w więzieniu. Ale on jest wartościowym człowiekiem. Mógłby pracować w ośrodku pomocy z młodzieżą i służyć swoim doświadczeniem jako przestrogą.

Problemy finansowe Łukasza biorą się z braku pracy. Kto przyjmie go po dziesięcioletnim pobycie w więzieniu? Kolejni pracodawcy na wieść, że siedział, odmawiają. Proszą o dokument poświadczający ostatnie miejsce pracy. A on przepracował zaledwie kilka miesięcy w życiu uczciwie, gdzie był zarejestrowany. W zakładach karnych ukończył mnóstwo kursów zawodowych, obsługę wózków widłowych, cieśli okrętowego, brukarza…

– Co mam napisać w CV? Że jestem kucharzem po zakładzie karnym w Sztumie, gram na gitarze i umiem ładnie malować? – pyta retorycznie.
– Kogo to obchodzi! Ja wiem, sam sobie na to zasłużyłem.

Nie piję, nie biorę

Każdy dzień bez narkotyku to małe zwycięstwo. Za wcześnie jednak mówić o wygranej. – Za pół roku mogę być w rynsztoku – mówi trzeźwo Łukasz. Nie boi się więzienia, czuje się tam, jak ryba w wodzie, nawet lepiej niż na wolności.

– Wiem, że dzięki piciu i ćpaniu będę się cofał, a teraz… biegam, ćwiczę, chodzę do kościoła – mówi z uśmiechem. – Cieszę się z jakiejkolwiek podjętej pracy, obecnie przy remontach mieszkań. Mogę mieć kontakt ze starymi kumplami i dostęp do narkotyków, ale unikam ich. Bo wiem, że w każdej chwili mogę popłynąć…

A do więzienia nie chce wracać.

tekst i zdjęcie
Agata Pilarska-Jakubczak

Inne artykuły

W sprawie tymczasowego aresztowania osób w podeszłym wieku

06.11.2017

Zgodnie ze stanowiskiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ani choroba, ani wiek nie stwarzają immunitetu wobec tymczasowego aresztowania. Jeżeli jednak władze decydują się na pozbawienie wolności, muszą sprostać obowiązkowi zapewnienia...

Prawo do grobu nie oznacza prawa do żądania ekshumacji pochowanych osób

31.10.2017

Niezależnie od tego czy prawo do grobu jest czy nie jest dobrem osobistym, spory żyjących dotyczące zmarłych trafiają i trafiać będą do sądów. Dziś zatem kilka akapitów o tym jaki skutek może mieć ustalenie prawa do grobu — czy może oznaczać...

Dać nadzieję na wolność

17.11.2017

Rozsiani po jednostkach penitencjarnych w Polsce, skazani na długie wyroki i dożywocie, sprawcy czynów, o których zwykle głośno w mediach – wielokrotni zabójcy. Nie są ujęci w statystykach, nie wiadomo, ilu ich dokładnie jest. Wiadomo natomiast...

Po śladach do przestępcy

20.11.2017

Na podstawie śladów butów jak po nitce do kłębka można dojść do sprawcy zdarzenia. Bo każde obuwie w trakcie użytkowania nabiera charakterystycznych cech. – Są to cechy indywidualne i niepowtarzalne. Na ich podstawie jesteśmy w stanie stwierdzić...

Czy zadatek może stać się zaliczką?

13.11.2017

Czy zadatek z umowy przedwstępnej może stać się zwrotną zaliczką? Kiedy można żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości (lub zachowania otrzymanego zadatku)? Jaki jest okres przedawnienia roszczeń z umowy przedwstępnej? (wyrok Sądu Apelacyjnego...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.