Niedziela 25 lutego 2018 Wydanie nr 3653

Sędzia 'na delegacji' w okręgu

29.04.2011 / ebos/sub iudice Sędzia 'na delegacji' w okręgu  

Sędzia jest tylko człowiekiem, i to niekoniecznie gotowym do poświęcenia swego dobra dla dobra wyższego... zwłaszcza, gdy owo poświęcenie rzadko kiedy jest doceniane przez "naród".

Z sędziowskiego bloga - Falkenstein ....

Zadzwonił u mnie telefon od Bardzo Ważnej Pani Sekretarki z Okręgu z pytaniem czy przyjdę któregoś tam dnia obsadzić parę spraw na sesji odwoławczej, apelacje, tak na trzeciego do uzupełnienia składu. Taka delegacja na jeden dzień. Wszystko pięknie ładnie, akta przyślą, tak więc nie będę musiał jechać i nie będzie problemu, a sądzić będę w bardzo dobrym towarzystwie.

Odmówiłem przyjęcia owej niewiarygodnie atrakcyjnej oferty, albowiem całe to „zaproszenie” w tłumaczeniu na nasze oznacza, że chcą mnie wrobić w dodatkową robotę bez prawa do dodatkowego wynagrodzenia. Wolontariat z podtekstem, że jak się spodobam, to może mnie wezmą na delegację stałą, co mi ułatwi starania o awans. Ogólnie zaś powinienem czuć się zaszczycony, że wylosowano moją kandydaturę.

Oczywiście pójście na taką sesję oznacza nie tylko ten dzień „do tyłu” ale i dzień poprzedni – bo trzeba te akta przejrzeć i się naradzić – oraz parę dni później, bo trzeba napisać uzasadnienia do wyroków „okręgowych”. A następnie pojechać i popodpisywać uzasadnienia pozostałych dwóch sędziów ze składu.

W dodatku w ramach cudownej Statystyki ta robota nie liczy się do obciążenia – bo to nie są „moje” sprawy - natomiast wszelkie opóźnienia w oddaniu „okręgowych” uzasadnień są dokładnie odnotowywane, no bo to przecież są moje sprawy. A to wszystko mam wykonać w wolnej chwili, niezależnie od moich zwykłych obowiązków, z terminowego wykonania których zostanę szczegółowo rozliczony.

Na pytanie dlaczego miałbym uczynić tak wielkie poświęcenie dla Służby słyszę zwykle wyjaśnienie, że „no przecież oni tam są zawaleni robotą”. No przepraszam. A ja to nie jestem zawalony? Jak mają za mało sędziów w stosunku do ilości pracy do wykonania to niech postarają się o nowy etat, ogłoszą o wolnym stanowisku, przeprowadzą prawidłowo konkurs i wyświęcą nowego okręgowego. Bo takie porywanie ludzi z rejonu bez oglądania się na to, że oni też mają swoją robotę to zwykłe kłusownictwo.

A oczekiwanie, że ów delegowany będzie czuł się zaszczycony faktem, że będzie mógł pooddychać tym samym powietrzem co sędziowie okręgowi (i za darmo odwalić za nich ich robotę) to przejaw totalnej „pałacowej” megalomanii. Czy naprawdę nie można raz na zawsze skończyć z zasadą, że jak okręg się „zapycha” to się deleguje kogoś z rejonu, a jak przez to rejon się zapycha to przysyła się wizytatora, żeby pogonił tych nierobów?

Można by długo pisać o chorej instytucji delegowania sędziów do sądów wyższej instancji. Warto chociażby zwrócić uwagę na to, że wnoszący apelację mają prawo liczyć na to, że rozpozna ją sędzia sądu okręgowego, a nie jakiś wzięty z łapanki SSR-delek. Podobnie, gdy wnosi się sprawę do sądu okręgowego to winna być ona rozpoznana przez sędziego sądu okręgowego a nie SSR-delegowanego do sądu okręgowego. Instytucja delegacji, a zwłaszcza tzw. delegacji stałej to także nic innego jak tylko obejście przepisów o drodze awansu sędziów.

To mianowanie de facto sędziów sądów okręgowych przez Ministra Sprawiedliwości bez jakiegokolwiek konkursu czy też oceny dotychczasowej pracy i poza wszelką kontrolą według sobie tylko znanych kryteriów. W dodatku taki delegowany „na stałe” sędzia często siedzi latami w okręgu ale formalnie widnieje „na stanie” swojego sądu rejonowego.

To znaczy, że blokuje etat, jest uwzględniany w statystyce, a inni robią za niego. Jego okręgowy stołek jest zaś mocno chwiejny, bo taki SSR de facto SSO może stać się z powrotem zwykłym SSR gdy tylko Pan Minister tak postanowi. Minister ma zatem w rękach zarówno dużą marchewkę w postaci możliwości przyznania faktycznego awansu (także płacowego) i solidny kij w postaci możliwości nie przedłużenia delegacji, czy wręcz jej cofnięcia.

A gdy polityk ma w ręku kij na sędziego, to obywatele powinni się bać. Bo nic nie stoi na przeszkodzie temu, by jakiś ministerialny urzędas dał sędziemu telefonicznie do zrozumienia, że albo wyda wyrok zgodny z wolą ministra, albo może pożegnać się z delegacją. A sędzia jest tylko człowiekiem, i to niekoniecznie gotowym do poświęcenia swego dobra dla dobra wyższego... zwłaszcza, gdy owo poświęcenie rzadko kiedy jest doceniane przez "naród".

Inne artykuły

Bezprawne pozbawienie wolności – z wokandy ETPCz

13.02.2018

Europejski Trybunał Praw Człowieka rozpatrzył skargę pana Łukasza, która dotyczyła nieuzasadnionego przedłużania jego pobytu w szpitalu psychiatrycznym, pomimo że opiekujący się nim lekarze stwierdzali, że wystarczająca będzie opieka...

W czym do sądu, czyli kultura wierzchnia

07.02.2018

Pracuję w sądzie prawie 21 lat i z roku na rok obserwuję, że styl, w jakim stawiają się strony, jest coraz „luźniejszy”. My jako pracownicy staramy się dbać o nasz wizerunek, choć przyznam szczerze, że nie zawsze jest to łatwe. To prawdziwe...

Wirtualna agresja, realne ofiary

22.02.2018

Skrzywdzić, i to boleśnie, można też przez sieć. Szczególnie narażone są dzieci i młodzież. Ale cyberprzemoc dotyka też dorosłych. Helsińska Fundacja Praw Człowieka opublikowała w 2016 r. raport, z którego wynika, że jej ofiarami najczęściej...

Niepowrót, czyli ile trwa „dzień” w art. 242 par. 2 kk?

01.02.2018

Kodeks karny nie definiuje pojęcia „dzień”, ale używa go np. w opisie przestępstwa niepowrotu (art. 242 par. 2 kk). Czy terminy prawa karnego materialnego można obliczać na podstawie przepisów kpk, czy jednak właściwe będzie sięgnięcie do prawa...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.