Środa 28 czerwca 2017 Wydanie nr 3411

'Przypadki' chodzą po ... sądach

08.11.2011 / ebos/sub iudice 'Przypadki' chodzą po ... sądach  

Od pewnego czasu zauważyłem, że pisma składane przez strony trafiają do mojej szafy z coraz większym opóźnieniem. Coraz dłużej czeka się też na wykonanie zarządzeń, by kogoś wezwać, albo się gdzieś zwrócić. Znaczy sekretariat się obija, lenie nic nie robią tylko piją kawę i gadają o pieluchach no i trzeba by to wszystko wyrzucić na zbitą twarz.

Z sędziowskiego bloga

Tyle tylko, że gdy w niedzielę siedziałem sobie w pracy (tak to jest jak człowiekowi urlopów się zachciewa) to spotkałem tam także kilku tych leni, którzy roznosili pocztę, przygotowywali wezwania, pakowali akta dla biegłych. Bo niestety pracy jest coraz więcej, a pracowników nie przybywa. Odpowiedź na prośbę o dodatkowe etaty jest zawsze taka sama. Nie ma pieniędzy. Nigdy nie ma pieniędzy. Są pieniądze na fanaberie w stylu sądów odmiejscowionych, młotki, birety, kamery na salach, wydawanie ministerialnej gazetki, ale na pracowników sądów pieniędzy nie ma. Braki kadrowe łata się poprzez zatrudnianie ludzi na zlecenie, tudzież kombinowanie z różnymi rodzajami stażystów. Praktykanci, aplikanci i kto tam jeszcze wpada w sądowe łapy wykorzystywani są do ostateczności czy to do protokołowania, czy do „prac ręcznych” znaczy pieczątkowania, szycia i klejenia. Ale to są wszystko półśrodki, a w dodatku dopuszczanie do akt przypadkowych ludzi może skończyć się bardzo źle.

Pewnego razu w ramach takiego przymusowego naboru zatrudniono, w ramach stażu z Urzędu Bezrobocia, człowieka, który był bardziej przypadkowy od innych. I nie wiem do dziś czy naprawdę nie nadawał się nawet do najprostszej biurowej roboty, czy też umyślnie knocił wszytko. Popracował wprawdzie tylko miesiąc, ale efekty jego „pracy” odczuwamy do dziś, bo nadal nie udało się wszystkiego „odkręcić”. Cóż takiego wyczyniał ów geniusz? No cóż. Wszywanie pism do akt sprawy nie w kolejności, wyrywkowo, czy też okazjonalnie „do góry nogami” to w zasadzie mało istotny szczegół. Mylenie adresów na kopertach, błędne wpisywanie godziny na wezwaniach (pewnemu człowiekowi wysłał wezwanie na 18:30 zamiast na 13.30) czy nawet mylenie dat rozpraw, to drobiazg. Ale to, co wyczyniał z korespondencją, która miała być przez niego dołączana do właściwych akt to prawdziwy koszmar. Robota w zasadzie prosta jak konstrukcja cepa. Należy dane pismo wziąć, włożyć do akt, których sygnaturę wskazano w piśmie a akta wraz z pismem włożyć do szafy sędziego, którego nazwisko wpisano na okładce akt. Nazwisko napisano też na szafie, więc tu nie powinno być problemu. Ale dla tego „geniusza” jednak był. Nie żeby nie wiedział co i jak ma robić, na kilka pierwszych dni otrzymał „anioła stróża” który pokazywał mu jak się „podkłada korespondencję” i wtedy nie było żadnych problemów. Potem jednak zaczął pracować samodzielnie. I się zaczęło. W paru sprawach pisma „się zawieruszyły”, i dopiero po poszukiwaniach znalazły się w szufladzie jego biurka („bo nie zdążyłem w piątek podłożyć”), w zupełnie innych aktach („musiałem się pomylić”), albo włożone do trzeciego tomu pięciotomowych akt („przecież włożyłem do akt”). Parę razy znajdowałem też na półce akta, które nie wiedziałem dlaczego się tam znalazły, po czym okazywało się, że pomiędzy podwójnymi okładkami, albo gdzieś w stosie „dyżurnych” odpisów orzeczeń leży nowe, często bardzo istotne pismo.

To wszystko byłoby tylko denerwujące, gdyby nie to, że wśród takich „błądzących” pism były także odpowiedzi na pozew, wnioski o odroczenie rozprawy, pisma usprawiedliwiające nieobecność, czy wnioski o nadanie klauzuli wykonalności. Efektem było wydanie kilku wyroków zaocznych, jak również kilku zwykłych w warunkach nieważności postępowania. Jednego świadka ukarano grzywną za nieusprawiedliwione niestawiennictwo, podczas, gdy przebywał on w szpitalu i odpowiednie zaświadczenie wysłał do sądu. Wydano też kilka tytułów wykonawczych, w oparciu o błędne założenie, iż pozwany nie wniósł sprzeciwu od nakazu zapłaty. Odrzucono też kilka apelacji i zażaleń, bo nie podłożono do akt pisma zawierającego uzupełnienie braków. A gdy te wszystkie zagubione pisma się znalazły nie można było tychże postanowień tak po prostu podrzeć i wyrzucić, choć oczywiste było że są one błędne i nie powinny być w ogóle wydane. Niektóre można było uchylić w trybie art. 359 kpc. W innych trzeba było czekać na wniesienie zażalenia przez stronę i zażalenie to uwzględnić w trybie 395 kpc. Sprzeciw od wyroku zaocznego i wstrzymanie jego wykonalności załatwiało w zasadzie sprawę, o ile wniesiono go w terminie i opłacono, ale w wypadku zwykłych wyroków zmienić je lub uchylić mógł tylko sąd okręgowy. W paru sprawach niestety takie błędne orzeczenia się uprawomocniły, bo strona nie wniosła sprzeciwu, zażalenia czy apelacji. Na podstawie błędnego założenia, że orzeczenie jest prawomocne wydano też tytuły wykonawcze, które stanowiły podstawę wszczęcia egzekucji. A wina oczywiście spadła na sąd.

Inne artykuły

Korzystanie z telefonu podczas jazdy rowerem (art. 45 ust. 2 pkt 1 pord)

12.06.2017

Wszyscy (?) wiedzą, że nie wolno rozmawiać przez telefon podczas jazdy samochodem (chyba że korzystając z zestawu głośnomówiącego lub słuchawki). Niektórzy jednak pytają — czy dozwolone jest rozmawianie przez telefon na rowerze? Odpowiedź jest...

Skazani na wschodniej granicy

09.06.2017

Służba Więzienna ponownie skieruje skazanych z czterech jednostek penitencjarnych do pracy przy oczyszczaniu i utrzymaniu w porządku pasa przy wschodnim odcinku granicy państwowej. Akcja rozpoczęta w ubiegłym roku przez Okręgowy Inspektorat...

Czy hycel ma prawo do wynagrodzenia za zlecenie odłowienia bezpańskiego psa?

23.06.2017

Obowiązkiem gmin jest wyłapywanie i zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom — zaś obowiązkiem każdego z nas jest powiadomienie o napotkanym bezpańskim psie lub kocie — jak to się ma do interwencji hycla po wezwaniu do agresywnego psa? Czy w takim...

Ojciec zza krat

27.06.2017

Niedawny Dzień Ojca to okazja do przyjrzenia się działaniom Służby Więziennej skierowanym na poprawę relacji rodzinnych osób przebywających za murami. W jednostkach penitencjarnych przebywają więźniowie, którzy próbują na nowo nauczyć się jak być...

Sądowe potworki - rzecz o idotyzmach z ocen kwalifikacyjnych

19.06.2017

Wielu pracowników sądów ma wrażenie, że od pewnego czasu do sądów wprowadzane są zasady przeniesione rodem z korporacji. W efekcie często powstają tyleż samo śmieszne, co tragiczne potworki. „Pro klienckie” nastawienie, „ankiety badania...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.