Czwartek 26 kwietnia 2018 Wydanie nr 3713

O oryginałach i falsyfikatach

28.12.2011 / ebos/lege artis O oryginałach i falsyfikatach  

Fałszerstwo zawsze jest fałszerstwem, niezależnie od tego czy dotyczy obrazu czy cofania licznika w Audi A6, wydaje mi się jednak, że w przypadku osób, które płacą taką kasę za takie malarstwo można zadać pytanie: i czemu się dziwicie?

Z prawniczego bloga

Przeczytałem parę dni temu w The New York Timesie o prowadzonym przez FBI śledztwie dotyczącym sprzedaży w galeriach falsyfikatów prac plastycznych uznanych twórców sztuki nowoczesnej.

Oto w Nowym Jorku najprawdopodobniej działała szajka, która oferowała "apokryficzne" dzieła takich uznanych twórców jak Jackson Pollock czy Robert Motherwell. A że twórcy to znani i uznani, przeto nikogo nie dziwiły ceny ich twórczości -- napaleni klienci byli w stanie zapłacić za taki smakowity kąsek nawet 17 milionów dolarów.

Aż się okazało, że to wszystko były zwykłe podróby, a zaangażowana w proceder jedna z najstarszych i najbardziej sławnych galerii zamknęła swoje podwoje po 165 latach działalności -- zaś angielski kolekcjoner, który kupił rzekomo Pollockowską pracę "Untitled 1950" (aby poddać obraz badaniom laboratoryjnym zdecydował się na pozwanie nieuczciwych marszandów.

Fałszerstwo zawsze jest fałszerstwem, niezależnie od tego czy dotyczy obrazu czy cofania licznika w Audi A6, wydaje mi się jednak, że w przypadku osób, które płacą taką kasę za takie malarstwo można zadać pytanie: i czemu się dziwicie?

Mnie -- prostemu naiwniaczkowi -- wydaje się tak: idę na film lub kupuję książkę dlatego, że mi się podoba (lub myślę, że mi się spodoba). Z takiej też samej przyczyny podobają mi się określone fotografie czy prace malarskie: bo są ładne (subiektywnie, czyli dla mnie są ładne).

Jeśli ktoś zatem zdecydował się wydać 17 mln baksów na Pollocka nie-Pollocka, to przecież dlatego, że zafrapował go układ barw i kresek, że sprawia mu przyjemność patrzenie na takie dzieło -- a nie dlatego, że miało to-to mieć przebieg 80 tys. i palić 5,5 litrów na setkę?

No chyba że komuś przyświecał "cel spekulacyjny", że liczył, że tanio kupi, a drogo sprzeda -- no to cóż, można powiedzieć, że się nie udało, albo: inni byli sprytniejsi ;-)

Na przykładzie: dobrze rozumiem dlaczego najdroższe samochody świata są najdroższe, ale dlaczego najdroższe zdjęcie świata kosztowało 4,33 mln dolarów -- a za moje "2 drzewa we mgle" nikt by nawet pół piwa nie odstąpił -- zaiste, nie pojmuję...

Inne artykuły

Sąd Najwyższy - Internet to miejsce publiczne

24.04.2018

Sąd Najwyższy uznał, że internet jest miejscem publicznym w rozumieniu art. 141 kw, dlatego rozpowszechniający obrazki z nieprzyzwoitymi i obraźliwymi napisami (np. zakaz pedałowania) może ponosić odpowiedzialność za popełnione wykroczenie...

Tropiciele

18.04.2018

Głośno robi się o nich tylko wtedy, gdy dopadną ściganego, media informują, że oto policyjni tzw. łowcy cieni złapali kolejnego bandziora uciekającego przed wymiarem sprawiedliwości. Ale niewiele dowiadujemy się o nich samych i o ich metodach...

Sądownictwo za sto lat

29.03.2018

Większość gmachów sądów zamieniono w muzea lub zniknęły zupełnie. Pozostały jedynie nieliczne, tym samym podnosząc ich rangę w społecznej świadomości. Sędziowie mają dostęp do globalnej bazy kazusów i sami ją współtworzą, doskonaląc w ten sposób...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.