Czwartek 19 października 2017 Wydanie nr 3524

Pozew o odszkodowanie próbą ratowania frekwencji?

21.03.2012 / ebos/lege artis Pozew o odszkodowanie próbą ratowania frekwencji?  

Współproducent najnowszej komedii Kac Wawa, Jacek Samojłowicz chce pozwać do sądu krytyka filmowego, Tomasza Raczka, gdyż jak twierdzi, w swoim tekście przekroczył granice krytyki filmowej i złamał zasady etyki dziennikarskiej. Zdaniem Samojłowicza słowa Raczka spowodowały, że wielu widzów nie poszło do kina.

Z prawniczego bloga Lege Artis

Zadzwonił dziś do mnie dziennikarz z pytaniem: co ja w ogóle myślę o tym, że producent filmu "Kac Wawa" zapowiedział złożenie pozwu przeciwko Tomaszowi Raczkowi za to, że ten -- jako krytyk działając na prawie krytyki -- raczył zrąbać najnowszą polską komedię. I czy człowiek, który wyłożył grubą kasę na film, może pozwać p. Raczka za głośną już opinię:

"Ten film jest jak choroba, jak nowotwór złośliwy: zabija wiarę w kino i szacunek do aktorów... Szczerze i nieodwołalnie odradzam pójście na Kac Wawa do kina. Ten film powinien ponieść klęskę frekwencyjną -- może to nauczyłoby czegoś producentów. Wstyd! "


które to słowa miały spowodować niepowetowaną stratę, a to w ten sposób, że wielu widzów nie poszło do kina na ten film, co spowodowało wielomilionowe straty.

Dziennikarzowi odpowiedziałem (upraszam redakcje prasowe o to, by do telefonowania do mnie z prośbą o opinię typowano osoby o ponadprzeciętnym poczuciu humoru), że odpowiedź brzmi podobnie do tej, jakiej zwykłem udzielać na pytanie: czy można łamać prawo? -- bo i owszem, jednak trzeba się liczyć z konsekwencjami.

Jasne, Jacek Samojłowicz może pozwać Tomasza Raczka, podobnie jak P.T. Czytelnicy mogą pozwać mnie, że piszę za dużo lub za mało. Podejmując jednak jakieś działanie każdy z nas musi brać pod uwagę możliwe konsekwencje -- i tak p. Samojłowicz musiałby wziąć pod uwagę nie tylko konsekwencje przegranej sprawy, ale i reakcje środowiska (częścią środowiska jest przecież także krytyka) na takie numery.

Podchodząc do zagadnienia poważnie: powód będzie musiał wykazać, że realnie mógł liczyć na owe wielomilionowe przychody ze sprzedaży biletów (sam fakt, że ludzie nie poszli do kas to za mało!), a także, że jeśli nawet mógł o tym marzyć -- frekwencja jest słaba właśnie przez Raczkową recenzję (bo może na odbiór dzieła pt. "Kac Wawa" złożyli się także inni recenzenci?). Po drugie będzie trzeba sobie jakoś poradzić z kwestią (bez)prawności działania recenzenta: jak świat światem krytyk filmowy jest nie tylko od tego, by film chwalić, ale raczej od tego, by pisać prawdę, jeśli trzeba (zdanie to dedykuję tym, którzy rok temu nie napisali wprost, że "Jeż Jerzy" to denna, żenująca szmira, a także tym, którzy przedstawiali "Habemus Papam" jako po prostu komedię).

Moim zdaniem -- przerwałem milczenie m.in. po to, by właśnie napisać owo sakramentalne "moim zdaniem" -- wszyscy słuchamy Tomasza Raczka właśnie dlatego, by wiedzieć na co warto skoczyć do kina (i co warto omijać szerokim łukiem). Co ciekawe do tego nie trzeba się nawet z krytykiem zgadzać (ja tak mam np. z pisaniem Jacka Żakowskiego: w 4/5 przypadków wiem, że jeśli Żakowskiemu coś się nie podoba, to rzecz jest warta uwagi -- a jeśli Żakowski chwali, to szerokim łukiem obchodź!). Więc Samojłowicz powinien liczyć na tych widzów, którzy zdanie Raczka za nic mają -- i właśnie na film pójdą, bo Raczkowi się nie spodobał...

(A jeśli jest inaczej, to może czas podpowiedzieć innym krytykom: piszesz dobrze o filmie? ludzie walą drzwiami i oknami na gniota? To może czas zwrócić się do dystrybutora z sugestią: "robisz pan lepszą kasę, odstąp mi 5%!"?)

W tym miejscu dodam, że dziennikarz chciał koniecznie ode mnie usłyszeć, że żaden prawnik Samojłowiczowi takiego pozwu nie napisze, ale -- nie ma głupich: grunt żeby nie kłamał. Jak uczciwie wyjaśni pokrzywdzonemu producentowi, że topienie kasy w beznadziejny pozew jest równie durne, jak topienie kasy w beznadziejny (ponoć) film, to może nawet robić z gęby cholewę.

I na zakończenie: w żaden pozew, proces, cokolwiek, nie wierzę. Goście specjalnie nakręcili raczej kiepski film (nie widziałem, więc do "Wyjazdu integracyjnego" porównać nie mogę), opowieści o pozywaniu krytyków między bajki -- i rozpaczliwe ratowanie frekwencji -- wkładam.

PS Załóżmy jednak, że Tomasz Raczek się przestrasza, że pisze o "Kac Wawa" per "geniallissimo! tego by się Antonioni z Mastroianim nie powstydzili!" -- zaś tłumy rozczarowanych widzów zdecydowaliby się na pozew zbiorowy przeciwko krytykowi za oszustwo... To też jest nawet niezły scenariusz.

Inne artykuły

Czy krycie suki psem, którego właściciel zapomniał zapłacić składki na ZKwP, jest wykroczeniem?

09.10.2017

Czy umowa na krycie suki psem, którego pani nie zapłaciła składek na ZKwP (Związek Kynologiczny w Polsce) jest ważna — no i czy taka sytuacja nie narusza ustawowego zakazu rozmnażania psów nierasowych? (wyrok Sądu Rejonowego w Wieluniu z 15 marca...

Gwizdanie zgodnie z duchem sportu

02.10.2017

Istotą bezstronnego rozstrzygania sporu jest równe traktowanie jego stron. Tę równość w założeniu ma zapewniać ścisłe uregulowanie procedury postępowania, czyli przepisów określających jak prowadzić należy postępowanie przed sądem. Dzięki...

"Małe" Księgi Wieczyste

10.10.2017

Pracy urzędników wieczy­stoksięgowych nie można porównywać z pracą pracowni­ków wydziałów procesowych. Zgodnie z przepisami pracownicy tylko Wydziału Ksiąg Wieczystych mogą sporządzać projekty wpisów w księgach wie­czystych, czyli zajmują się...

Jak pracować z więźniem - ojcem, żeby stał się tatą?

19.09.2017

Można zaryzykować twierdzenie, że z ponad 71 tys. mężczyzn przebywających w jednostkach penitencjarnych większość stanowią ojcowie. Czy są na tyle specyficzną grupą, że należy z nimi pracować w sposób szczególny? Zapytaliśmy o to mł. chor...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.