Niedziela 17 grudnia 2017 Wydanie nr 3583

Sędziowska niezawisłość

09.04.2013 / ebos/kwartalnik IUSTITIA Sędziowska niezawisłość  

Twierdzenie, że niezawisłość sędziowska jest fundamentem państwa prawa, to truizm. A jednak wciąż zdarza się, że nie wszyscy rozumieją, jak ważne jest zagwarantowanie pełnej niezależności w orzekaniu. Zjawisko polegające na wywieraniu nacisków na sędziów jest stare jak świat.

Współczesne próby takiego oddziaływania mają długą tradycję. Tym bardziej na pamięć i uznanie zasługują ci, którzy wytrzymali presję i nie ustąpili nawet o krok. Poznajmy trzy historie.

Pierwsza sięga starożytności rzymskiej. Kiedy w roku 43 p.n.e. kontrolę nad państwem udało się przejąć triumwirom: Markowi Lepidusowi, Markowi Antoniuszowi oraz młodemu Oktawianowi, Rzym pogrążył się w mroku politycznych mordów i grabieży. Majątki zabitych przeciwników politycznych konfiskowano, a następnie rozdawano stronnikom nowego porządku. Triumwirowie zapragnęli, by czynności te przeprowadzano w majestacie prawa.

Nie wszyscy jednak zamierzali spełniać ich zachcianki. Jednym z nich był pretor Aulus Kaskeliusz. „Kaskeliusz – powiada Waleriusz Maksymus – mąż przesławny dzięki znajomości prawa Rzymian, a jakże uparty ryzykant! Nikt bowiem, czy to życzliwością, czy powagą urzędu nie potrafił skłonić go do ułożenia formułki procesowej w sprawie tego, co rozdali triumwirowie. Tym samym jego zachowanie postawiło poza prawem wszystkie owoce zwycięstwa. On to często i otwarcie wypowiadał się na temat czasów, w których przyszło mu żyć, a kiedy przyjaciele upominali go, by się powstrzymał, odpowiadał, że dwie rzeczy, uchodzące w powszechnym przekonaniu za gorycz życia, dają mu licencję na szczerość: podeszły wiek i brak dzieci”.

Pięknych przykładów godnych naśladowania zachowań nie brakło i wśród naszych rodaków. Stanisław Vincenz zachował w pamięci dwóch ciekawych braci.

Otóż „jeden z nich, jako nadradca w Samborze, prowadził właśnie rozprawę, gdy woźny, z polecenia prezydenta sądu prosił go, aby przyszedł powitać, wraz z całym gronem sędziowskim, jego ekscelencję pana ministra, który przybył z Wiednia. Sędzia odpalił cierpko: »Proszę, niech ekscelencja raczy przyjść do sali rozpraw jeśli ma ochotę! Wstęp wolny dla każdego«.

Jego brat, także sędzia, którego adiutant cesarski w umyślnej wizycie prosił o informacje co do jednego śledztwa, dając do poznania, że dworowi cesarskiemu na niej zależy, wstał gwałtownie i stając na baczność zawołał służbowo: »Jako cesarski i królewski porucznik rezerwy jestem w każdej chwili na rozkazy jego cesarskiej mości, a jako sędzia śledczy w imieniu jego cesarskiej mości, mam obowiązek prowadzić sprawę tajnie, bez żadnych względów i względzików«. Dworski generał łagodził z koleżeńskim humorem: Aber Herr Oberleutnant, warum denn so ungemütlich? (Ależ panie poruczniku, dlaczego zaraz tak szorstko? – przyp. M.J.)”. Żadnemu z „aroganckich” braci nie spadł włos z głowy.

W 1939 r. Adolf Hitler wydał tajny rozkaz uśmiercania osób psychicznie chorych. Odpowiedzialnym za przebieg operacji uczynił szefa swojej kancelarii Philippa Bouhlera. Akcja, której nadano kryptonim T4, doprowadziła do zamordowania około 100 000 osób. Jako jeden z pierwszych prawdę odkrył Lothar Kreyssig, sędzia sądu opiekuńczego w Brandenburgu nad Hawelą. Analizując akta, Kreyssig zauważył, że zbyt wielu jego podopiecznych w dziwnych okolicznościach kończyło życie w małej austriackiej miejscowości Hartheim. Domyśliwszy się, że są mordowani, wystosował w tej sprawie oficjalne pismo do ministra sprawiedliwości Rzeszy Franza Gürtnera. Kategorycznie zaprotestował w nim przeciw podobnym praktykom. W trybie natychmiastowym wezwano go do Berlina, gdzie otrzymał pierwsze informacje w tej sprawie, łącznie z nazwiskiem osoby koordynującej akcję. Efekt był odwrotny do zamierzonego. Kreyssig jeszcze tego samego dnia udał się do prokuratury w Poczdamie, gdzie złożył doniesienie o popełnieniu szeregu morderstw przez Philippa Bouhlera. Ponownie wezwany przez ministra, otrzymał do wglądu notatkę, z której wynikało, że inicjatorem eksterminacji jest sam Adolf Hitler. Na takie dictum wzburzony oświadczył, że słowo Hitlera nie jest dla niego żadnym prawem. W odpowiedzi usłyszał, że ktoś o takich poglądach nie może być sędzią w Niemczech. „Ta rozterka prześladowała mnie od dawna”, odrzekł już spokojniej. Przymusowo przeniesiony w stan spoczynku, Lothar Kreyssig szybko uporządkował swoje sprawy i czekał na gestapo. Nikt jednak po niego nie przyszedł.

Historie powyższe niosą za sobą ważne przesłanie. Niezależność sędziowska to wartość, której warto bronić za wszelką cenę i w każdych okolicznościach. Ci z wyżej wymienionych, którzy stanęli na jej straży, nie tylko wyszli cało z opresji, ale zyskali sobie również nieprzemijający szacunek współczesnych i potomnych. Ich przykład krzepi!

Maciej Jońca – autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Rzymskiego KUL oraz historykiem sztuki.

Inne artykuły

Bez sekretariatu nie ma sądu

29.11.2017

Nikt nie dostrzega tych, bez których sądy nie mogłyby działać, owych sądowych mechaników, którzy dbają, by sędziom stającym na linii frontu nie zabrakło paliwa i amunicji. Nikt nie widzi pracowników sądowych sekretariatów, i nikt poza sędziami (a...

Po śladach do przestępcy

20.11.2017

Na podstawie śladów butów jak po nitce do kłębka można dojść do sprawcy zdarzenia. Bo każde obuwie w trakcie użytkowania nabiera charakterystycznych cech. – Są to cechy indywidualne i niepowtarzalne. Na ich podstawie jesteśmy w stanie stwierdzić...

Czy odepchnięcie napastnika — który upadł i zmarł — oznacza, że przekroczone zostały granice obrony koniecznej?

05.12.2017

Czy możliwy jest zarzut przekroczenia granic obrony koniecznej jeśli nastąpiła śmierć napastnika — oraz czy biorący udział w „ustawce” mogą powołać się na kontratyp obrony koniecznej, jeśli coś poszło nie tak podczas pojedynku? postanowienie...

Dać nadzieję na wolność

17.11.2017

Rozsiani po jednostkach penitencjarnych w Polsce, skazani na długie wyroki i dożywocie, sprawcy czynów, o których zwykle głośno w mediach – wielokrotni zabójcy. Nie są ujęci w statystykach, nie wiadomo, ilu ich dokładnie jest. Wiadomo natomiast...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.