Poniedziałek 20 listopada 2017 Wydanie nr 3556

Niedbalstwo służbowe policjantów

07.08.2013 / ebos/kgp Niedbalstwo służbowe policjantów  

W katalogu wykroczeń przedwojennych policjantów jedno z czołowych miejsc zawsze zajmowało niedbalstwo służbowe. Lekceważenie przepisów, albo ich nieznajomość, bądź też zachowania kolidujące ze zdrowym rozsądkiem były przyczyną wielu, niejednokrotnie tragicznych, zdarzeń. Zwłaszcza podczas konwojowania lub doprowadzania osób zatrzymanych.

Przedwojenna prasa, nie tylko policyjna, nie szczędziła miejsca na opisy brawurowych ucieczek przestępców doprowadzanych przez posterunkowych do jednostek policji albo dowożonych – najczęściej koleją lub furmankami – do sądów. Wytykano błędy popełniane przez eskortujących policjantów. Błędy, których łatwo można by uniknąć, gdyby tylko policjanci zechcieli posłużyć się odrobiną wyobraźni, albo ściśle trzymać się przepisów.

Brak nadzoru

Już bowiem Instrukcja dla posterunkowych Milicji Miejskiej m.st. Warszawy z 1917 r. podkreślała, że eskorta jest szczególnie odpowiedzialną czynnością służbową, która wymaga wytężonej uwagi i wyjątkowej ostrożności, jeżeli bowiem eskortowany zbiegnie – przy czem nieraz zrani lub zabije policjanta, prawie zawsze jest to następstwem niezachowania ostrożności lub wprost niedbalstwa ze strony eskortującego.

Problem nie był więc wcale bagatelny, gdyż – jak podaje „Gazeta Administracji i Policji Państwowej” – w 1923 r. za brak należytego nadzoru nad eskortowanymi przestępcami i umożliwienie im w ten sposób ucieczki ukarano dyscyplinarnie 387 funkcjonariuszy. W roku następnym, tylko od lipca do końca grudnia, te same zarzuty przedstawiono już 441 osobom. Do ilu przyczynili się oni ucieczek? – nie wiadomo. Zakładając, że przeciętny konwój zabezpieczało 1–2 funkcjonariuszy, liczba skutecznych ucieczek w skali roku z pewnością nie była mała (100–150). A ile zostało z nich udaremnionych? Niestety, tu również źródła milczą.

Nonszalancja, z jaką wielu ówczesnych posterunkowych przystępowało do zadań konwojowych, niezbyt dobrze świadczyła o poziomie ich fachowości. Zbyt wielu funkcjonariuszy zapominało bowiem o tym, że przestępcy – zwłaszcza ci najgroźniejsi oraz recydywiści – wykorzystają każdą nadarzającą się okazję, aby znaleźć się na wolności. Że sięgną po najbardziej wymyślne triki, by uśpić czujność funkcjonariuszy i próbować ucieczki. I często im się to udawało, o czym świadczą opisywane w tygodniku „Na Posterunku” kuriozalne niejednokrotnie sposoby „ogrywania” mało doświadczonych posterunkowych, z wykorzystaniem całego arsenału omdleń, nagłych potrzeb fizjologicznych i ostrej bolesności w różnych organach itp.

Aby przeciwdziałać wszelkim próbom podejmowania ucieczek z konwojów, inspektorzy z KG PP rozważali nawet w końcu lat 30. ubiegłego wieku pomysł wzmocnienia składu eskort policyjnych psami służbowymi. Argumentowano, nie bez racji zresztą, że aresztantom nie udałoby się nigdy wziąć czworonoga „na litość”, ani oszukać nagłym rozstrojem żołądka czy atakiem padaczki. A w sytuacji wymknięcia się spod opieki funkcjonariuszy i tak daleko nie zdołaliby psom umknąć. Dyskusje na temat wyższości psich przymiotów nad fizyczną ułomnością mundurowych przerwał wybuch II wojny światowej. Później już do tego pomysłu nie wracano.

Na piechotę i z bagnetem

W pierwszych latach istnienia Policji Państwowej podstawowym środkiem transportu były własne nogi posterunkowych i to z nich najczęściej korzystano, doprowadzając aresztantów przed surowe oblicze przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Przy większych odległościach korzystano z konnych podwód oraz nieźle funkcjonującej sieci PKP.

Policyjne instrukcje z tamtych czasów dokładnie określają, jak powinien wyglądać taki pieszy konwój: za eskortowanym kroczy policjant w takiej odległości, ażeby w każdej chwili mógł eskortowanego dosięgnąć ręką, a więc mniej więcej na 1 krok z boku po lewej stronie eskortowanego, z bagnetem nasadzonym na karabin i powinien zachować ostrożność po nałożeniu mu kajdanek. Jeżeli zakutego prowadzi policjant na łańcuszku łącznikowym, postępuje za eskortowanym po jego prawej stronie i trzyma łańcuszek w lewej ręce.
Przed rozpoczęciem eskortowania kilku przestępców należało obowiązkowo wszystkich zakuć w kajdanki, na przykład po dwóch lub czterech. Zwłaszcza jeśli konwój wykonywał tylko jeden posterunkowy. Przeprowadzając więźniów przez miasto, instrukcja nakazywała dowódcy eskorty wybierać ulice mniej ludne, z mniejszym ruchem kołowym i pieszym; zabraniała dopuszczać do kontaktów eskortowanych z osobami postronnymi, w tym również przekazywania zatrzymanym jakichkolwiek przedmiotów. Konwoje należało wykonywać jezdnią, w izolacji od przechodniów. Korzystanie z tramwajów było wykluczone. Jedynie osobom podlegającym przymusowi administracyjnemu może eskortujący zezwolić na przejazd – na własny koszt i z całą eskortą – środkiem przewozowym, np. samochodem, dorożką, wozem itp.

Jak widać, bogatszym zawsze było łatwiej. Natomiast bardzo ubogim, których nie stać było na buty czy cieplejsze okrycie, obowiązek doraźnego wspomagania – ale tylko na czas trwania konwoju – spoczywał na tej komendzie powiatowej PP, która go organizowała. Dlatego Tymczasowa Instrukcja Służbowa PP z 1928 r. nakazywała, aby każda komenda powiatowa miała w zapasie po dwa stare płaszcze bez oznak policyjnych (naramienników, naszywek, guzików) oraz po dwie pary starego obuwia.

Wszystkie części mundurowe musiały mieć przyszyte płócienne metki, zawierające dane adresowe ich właściciela. Po dostarczeniu eskortowanego do miejsca przeznaczenia odbierano mu wypożyczone rzeczy i odsyłano je do właściwej komendy powiatowej. Dla kolejnego potrzebującego. Widok bosego i oberwanego aresztanta w asyście umundurowanego i uzbrojonego funkcjonariusza PP nie podnosił bowiem prestiżu policyjnego korpusu.

Niebezpieczne ustępy

Policyjna instrukcja dotycząca zasad konwojowania i doprowadzania osób zatrzymanych, której treści mocno wpajano we wszystkich szkołach PP, miała jeden podstawowy cel: tak przygotować posterunkowych do wykonania zadania, aby powierzeni im przestępcy bezpiecznie i w zaplanowanym terminie docierali pod wskazany adres. I do tego w komplecie. Stąd wiele w niej prewencyjnych zakazów i nakazów postępowania sprzyjających zapobieganiu ucieczkom.

Dla przykładu jeden z nich. Z analizy tych zdarzeń wynikało, że najczęściej udawało się uciec eskortowanym przy sposobności załatwiania swych potrzeb naturalnych. Podjęto więc decyzję, aby w takich sytuacjach eskortowanych nie rozkuwać, tylko rozpiąć im odzienie. W ustępach w ogóle, a w szczególności w wagonach kolejowych należy udać się z eskortowanym do ustępu, kazać mu zamknąć okno, o ile jest otwarte, a następnie w uchylonych drzwiach (…) wstawić stopę (ew. także kolbę karabinu) w celu uniemożliwienia zatrzaśnięcia ich przez eskortowanego.

O tym, czy zastosowane środki prewencyjne przyczyniły się do zmniejszenia liczby ucieczek z konwojów via WC – źródła, niestety, milczą.

Inne artykuły

W sprawie tymczasowego aresztowania osób w podeszłym wieku

06.11.2017

Zgodnie ze stanowiskiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ani choroba, ani wiek nie stwarzają immunitetu wobec tymczasowego aresztowania. Jeżeli jednak władze decydują się na pozbawienie wolności, muszą sprostać obowiązkowi zapewnienia...

Prawo do grobu nie oznacza prawa do żądania ekshumacji pochowanych osób

31.10.2017

Niezależnie od tego czy prawo do grobu jest czy nie jest dobrem osobistym, spory żyjących dotyczące zmarłych trafiają i trafiać będą do sądów. Dziś zatem kilka akapitów o tym jaki skutek może mieć ustalenie prawa do grobu — czy może oznaczać...

Dać nadzieję na wolność

17.11.2017

Rozsiani po jednostkach penitencjarnych w Polsce, skazani na długie wyroki i dożywocie, sprawcy czynów, o których zwykle głośno w mediach – wielokrotni zabójcy. Nie są ujęci w statystykach, nie wiadomo, ilu ich dokładnie jest. Wiadomo natomiast...

Po śladach do przestępcy

20.11.2017

Na podstawie śladów butów jak po nitce do kłębka można dojść do sprawcy zdarzenia. Bo każde obuwie w trakcie użytkowania nabiera charakterystycznych cech. – Są to cechy indywidualne i niepowtarzalne. Na ich podstawie jesteśmy w stanie stwierdzić...

Czy zadatek może stać się zaliczką?

13.11.2017

Czy zadatek z umowy przedwstępnej może stać się zwrotną zaliczką? Kiedy można żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości (lub zachowania otrzymanego zadatku)? Jaki jest okres przedawnienia roszczeń z umowy przedwstępnej? (wyrok Sądu Apelacyjnego...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.