Niedziela 17 grudnia 2017 Wydanie nr 3583

Kopia utworu w pamięci podręcznej, nie narusza praw autorskich

17.06.2014 / ebos/lege artis Kopia utworu w pamięci podręcznej, nie narusza praw autorskich  

Przypominam sobie z dawnych czasów (z czasów kiedy nie było jeszcze Fejsbóka a ludzie prali się na usenecie) powracające niekiedy z wytrwałością bumerangu dyskusje dotyczące prawa dozwolonego użytku utworów (tego samego, co to pojedyncze egzemplarze). Jednym z ulubionych wątków w ramach tego prania się było: czy posiadaną płytkę z muzyką mogę całkiem na spokojnie i legalnie zgrać do formatu mp3? czy jeśli moja przeglądarka, albo serwer dostawcy internetu, albo switch czy inny router* automagicznie skopiuje sobie fragmenty przeglądanych stron do cache (np. zdjęcia), to oznacza, że bezprawnie kopiuję utwory -- naruszając autorskie prawa twórcy lub wydawcy?

Z prawniczego bloga...

Do udzielenia prawidłowej odpowiedzi na to pytanie nigdy nie potrzeba było podświadomości, wystarczała uważna lektura ustawy o prawie autorskim, a zwłaszcza jej art. 23(1), zgodnie z którym:

Nie wymaga zezwolenia twórcy przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie utworów, niemające samodzielnego znaczenia gospodarczego, a stanowiące integralną i podstawową część procesu technologicznego oraz mające na celu wyłącznie umożliwienie:

1) przekazu utworu w systemie teleinformatycznym pomiędzy osobami trzecimi przez pośrednika lub

2) zgodnego z prawem korzystania z utworu.

Ta prosta i nieskomplikowana norma może być (najprościej) objaśniona następującym zdaniem: nikt nie może mi zabronić tymczasowego lub przypadkowego skopiowania utworu, jeśli jest skutkiem technicznych uwarunkowań przesyłania plików lub też ma na celu korzystanie z utworu przez osobę uprawnioną w sposób zgodny z jego uprawnieniem (na przykład w ramach innego dozwolonego użytku, albo na podstawie udzielonej licencji, etc.). A ponieważ staram się oduczyć zdań wielokrotnie złożonych, zdanie drugie brzmi: powyższe na tak, o ile nie robię sobie z tego biznesu albo nie prowadzi to do uszczuplenia honorariów twórcy. (Wbrew pozorom dopiero rozumiejąc art. 23(1) pr.aut. możemy zacząć starać się rozumieć znaczenie -- dodanej w momencie przystąpienia Polski do EU -- frazy o pojedynczych egzemplarzach utworów z art. 23 ust. 2 pr.aut. O tym może jednak następnym razem.)

Nie każdy jednak korzystał z dobrodziejstw darmowej wymiany opinii na pl.soc.prawo, są też tacy, dla których dobre prawo to prawo utwardzone wyrokiem (popularne "a wyrok na poparcie masz?"), toteż też niektóre sytuacje wymagały utwardzenia w drodze orzecznictwa.

Jednym z takich orzeczeń jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości EU z 5 czerwca 2014 r. wydany w sprawie C-360/13 z powództwa Public Relations Consultants Association Ltd przeciwko Newspaper Licensing Agency Ltd i in., odnoszącej się do sporu o konieczność "uzyskania zezwolenia podmiotów praw autorskich na oglądanie stron internetowych, które wiąże się z tworzeniem kopii tych stron na ekranie komputera użytkownika i w internetowej pamięci podręcznej na twardym dysku tego komputera".

W dużym skrócie spór powstał wokół następującego stanu faktycznego: jest sobie organizacja PRCA, która korzysta z usługi monitoringu tekstów rozpowszechnianych w internecie według słów kluczowych określanych przez klientów (usługę od strony technologicznej świadczy jeszcze inny podmiot, Meltwater) i jest sobie organizacja wydawców prasowych, która ma na celu udzielanie licencji dotyczących tekstów publikowanych w gazetach (NLA). Wydawcy prasowi stwierdzili, że Meltwater ("Mętna woda"... niezłe ;-) oraz jej klienci powinni wystąpić o licencję na dostarczanie i otrzymywanie monitoringu mediów, z czym Meltwater się zgodziła -- ale PRCA stwierdziła, że otrzymywanie takich raportów nie wymaga uzyskania stosownej licencji.

Spór trafił do sądu krajowego (w Zjednoczonym Królestwie), który w pierwszej instancji stwierdził, że klienci PRCA powinni korzystać z dostarczanych treści na podstawie stosownej licencji. Organizacja odwołała się do sądu wyższej instancji High Court of Justice dla Anglii i Walii podnosząc, że licencja nie jest niezbędna, albowiem użytkownicy korzystają z utworów przeglądając je na stronie internetowej Meltwater. W odpowiedzi NLA podniosła, że jasne, ale w ten sposób klienci wytwarzają "kopie ekranowe" (tj. kopie na ekranie komputera) oraz kopie w pamięci podręcznej komputera, co oznacza, że dochodzi do zwielokrotnienia utworów.

Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości, w którego ocenie zgodnie z art. 5 ust. 1 Dyrektywy 2001/29/WE w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym, zezwalający na przejściowe zwielokrotnienie utworów chronionych, o ile nie ma to odrębnego znaczenia ekonomicznego, a służy wyłącznie transmisji utworów lub zgodnemu z prawem korzystaniu z utworów, przeglądanie stron w internecie nie narusza praw autorskich, albowiem:

* tymczasowość zwielokrotnienia zapewnia fakt, że "kopie ekranowe" są usuwane natychmiast po przejściu przez internautę na inną stronę w sieci;
* kopie w pamięci podręcznej (cache) są usuwane automatycznie po jakimś czasie (użytkownik może też usunąć je własnoręcznie);
* zwielokrotnianie utworów w cache następuje wskutek zastosowanego procesu technologicznego oraz jest konieczne dla funkcjonowania tej technologii;
* tworzenie tych kopii ma na celu wyłącznie oglądanie treści prezentowanych na ekranie komputera i nie ma negatywnego wpływu na interesy wydawców gazet, mimo że prezentacja tych treści następuje bez zgody tych wydawców;
* natomiast i owszem, wydawcy stron internetowych, na których treści zaczerpnięte z gazet są rozpowszechniane, powinni uzyskać taką zgodę od ich wydawców -- ten element układanki zapewnia ochronę interesów gospodarczych wydawców prasowych;
* nie ma zatem uzasadnienia oczekiwanie, by internauci przeglądający takie strony internetowe musieli występować o dodatkową licencję, albowiem przeglądanie stron internetowych stanowi normalne wykorzystanie utworów, zatem tworzenie kopii w cache przeglądarek nie godzi w prawa twórców rozpowszechnianych utworów.

Muszę przyznać, że wyrokiem czuję się mocno uspokojony ;-) natomiast do atrakcji postępowania, które powinny przejść do annałów internetów pragnąłbym zgłosić pojęcie "kopii ekranowej", która -- tak przecież należy rozumieć radosną twórczość pełnomocników Newspaper Licensing Agency Ltd. -- oznacza nic więcej (i nic mniej) jak to, że dzieje się cud ukazania się obrazka czegoś, czego nie ma w komputerze (w sumie żadna nowość, to jest przecież ten sam cud, na którym opiera się telewizja... ;-)

Inne artykuły

Bez sekretariatu nie ma sądu

29.11.2017

Nikt nie dostrzega tych, bez których sądy nie mogłyby działać, owych sądowych mechaników, którzy dbają, by sędziom stającym na linii frontu nie zabrakło paliwa i amunicji. Nikt nie widzi pracowników sądowych sekretariatów, i nikt poza sędziami (a...

Po śladach do przestępcy

20.11.2017

Na podstawie śladów butów jak po nitce do kłębka można dojść do sprawcy zdarzenia. Bo każde obuwie w trakcie użytkowania nabiera charakterystycznych cech. – Są to cechy indywidualne i niepowtarzalne. Na ich podstawie jesteśmy w stanie stwierdzić...

Czy odepchnięcie napastnika — który upadł i zmarł — oznacza, że przekroczone zostały granice obrony koniecznej?

05.12.2017

Czy możliwy jest zarzut przekroczenia granic obrony koniecznej jeśli nastąpiła śmierć napastnika — oraz czy biorący udział w „ustawce” mogą powołać się na kontratyp obrony koniecznej, jeśli coś poszło nie tak podczas pojedynku? postanowienie...

Dać nadzieję na wolność

17.11.2017

Rozsiani po jednostkach penitencjarnych w Polsce, skazani na długie wyroki i dożywocie, sprawcy czynów, o których zwykle głośno w mediach – wielokrotni zabójcy. Nie są ujęci w statystykach, nie wiadomo, ilu ich dokładnie jest. Wiadomo natomiast...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.