Środa 28 czerwca 2017 Wydanie nr 3411

Zawodowy świadek

02.01.2015 / ebos/sub iudice Zawodowy świadek  

Wśród moich prezentów gwiazdkowych (tych znajdowanych pod choinką w Wigilię, bez udziału współpracowników coca-coli i innych tam gwiazdorów) znalazło się jak zwykle sporo książek. Było ładne wydanie "Diuny", podręcznik żeglarstwa (podobno bezpieczniejsze od nurkowania), wielka pomyłka literacka pod tytułem "Kompleks 7215" (naprawdę nie warto) oraz zbiorek felietonów sądowych Stefana Wiecheckiego pod tytułem "Mąż za tysiąc złotych".

Z sędziowskiego bloga ...

Od tego ostatniego zacząłem lekturę i zeszło mi się do sporo po północy. Wśród historii o protestowanych wekslach, starozakonnych kupcach, sekwestratorach, zawodowych donżuanach naciągających "narzeczone" na pieniądze i zazdrosnych małżonkach czuło się ducha czasów które już nie wrócą. Także do sądów, gdzie - jeśli wierzyć felietoniście - i sprawy były wówczas ciekawsze i wyroki sensowniejsze. Ale niektóre rzeczy się nie zmieniły. W jednym z felietonów, zatytułowanym "Zawodowy świadek" znalazłem opis pewnej sytuacji, który pozwolę sobie, w istotnym zakresie, zacytować:

"Świadkowie składają uroczystą przysięgę, po czym padają sakramentalne pytania:

- Nazwisko?

- Już mówiłem ładne pare razy... pan sekretarz zapisał też.

- Cóż to znaczy? Proszę odpowiadać na pytania!

- Wszystko od początku? Nie mam pretensję, proszę: Rozenberg.

- Imię?

- Salomon.

- Zajęcie?

- Świadek.

- Pytam czym się przesłuchiwany zajmuje?

- Panie sędzio kochany, ja pana co powiem: jak ja dwa lata nic nie robię tylko chodzę tu za świadka, to nie jest moje zajęcie? A co to jest, co? Raz zachorował pan Bielasek to się sprawę odkładało. Drugi raz zapomniał przyjść pan Migdalski, to też poszliśmy do domu. Jak wzięli pana władzego do szkoły, żeby mu wyuczyć na pana przodownika, to się zaczęło siekane nieszczęście. W ślepe ciotke poszliśmy się bawić. Jak się jeden pokazał, to się drugi schował. A ja już dwa lata chodzę.

- Dziś sprawa będzie rozpatrzona.

- Daj boże.

- Jakże to było? Co pan widział? Kto kogo uderzył w tramwaju numer 17 dnia 4 lipca 1929 roku? Bielas Migdalskiego czy odwrotnie?

- Panie sędzio, chwileczkie, ja nie mogie mówić.

- Dlaczego?

- Się mnie chce śmiać.

- Z czego?

- Z kawała. Ja nic nie widziałem, ja nie jestem ten Rozenberg.

- Jak to? Przecież panu Salomon na imię.

- Co znaczy? W Warszawie może sto, może dwieście takie Rozenbergi. Dlaczego mi wybrali nie wiem, może z powodu niedaleko mieszkam.

- Jak to? I nie zna pan oskarżonego ani oskarżyciela?

- Teraz znam, za kolegów jesteśmy, razem loterię trzymamy, ale tu u pana sędziego się poznawaliśmy.

Wobec ustalenia pomyłki Sąd uwolnił pana Rozenberga od świadczenia, ale skazał pana Bielasa na 20 złotych grzywny za czynne znieważenie obecnego serdecznego przyjaciela."

Po przeczytaniu tego felietonu przypomniała mi się sytuacja, której byłem świadkiem, nie pamiętam już dokładnie ale chyba jeszcze w czasie aplikacji. Otóż w trochę poważniejszej sprawie niż opisana przez Wiecha, podczas trzeciego podejścia do rozpoznania sprawy, gdy nareszcie wszyscy oskarżeni się pojawili i innych przeszkód nie było okazało się, że główny świadek, którego wzywano za każdym razem, z prawdziwym świadkiem ma wspólne tylko imię i nazwisko. A wynikło to z tego, że świadek przesłuchany w postępowaniu przygotowawczym wyprowadził się, więc na sędziego spadł obowiązek ustalenia jego nowego adresu. I jakoś tak się złożyło, że jedynym o tym imieniu i nazwisku jaki widniał w ewidencji meldunkowej był nasz świadek, któremu zafundowano trzykrotnie kilkusetkilometrową podróż pod rygorem grzywny. I tak samo gdy tylko doszło do jego przesłuchania okazało się, że to nie ten. Czyli czasy się zmieniają, a problemy nadal mamy takie same. Czyżby winny był tu wprowadzony w 1928 roku nadzór administracyjny Ministra Sprawiedliwości nad sądami?

Inne artykuły

Korzystanie z telefonu podczas jazdy rowerem (art. 45 ust. 2 pkt 1 pord)

12.06.2017

Wszyscy (?) wiedzą, że nie wolno rozmawiać przez telefon podczas jazdy samochodem (chyba że korzystając z zestawu głośnomówiącego lub słuchawki). Niektórzy jednak pytają — czy dozwolone jest rozmawianie przez telefon na rowerze? Odpowiedź jest...

Skazani na wschodniej granicy

09.06.2017

Służba Więzienna ponownie skieruje skazanych z czterech jednostek penitencjarnych do pracy przy oczyszczaniu i utrzymaniu w porządku pasa przy wschodnim odcinku granicy państwowej. Akcja rozpoczęta w ubiegłym roku przez Okręgowy Inspektorat...

Czy hycel ma prawo do wynagrodzenia za zlecenie odłowienia bezpańskiego psa?

23.06.2017

Obowiązkiem gmin jest wyłapywanie i zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom — zaś obowiązkiem każdego z nas jest powiadomienie o napotkanym bezpańskim psie lub kocie — jak to się ma do interwencji hycla po wezwaniu do agresywnego psa? Czy w takim...

Ojciec zza krat

27.06.2017

Niedawny Dzień Ojca to okazja do przyjrzenia się działaniom Służby Więziennej skierowanym na poprawę relacji rodzinnych osób przebywających za murami. W jednostkach penitencjarnych przebywają więźniowie, którzy próbują na nowo nauczyć się jak być...

Sądowe potworki - rzecz o idotyzmach z ocen kwalifikacyjnych

19.06.2017

Wielu pracowników sądów ma wrażenie, że od pewnego czasu do sądów wprowadzane są zasady przeniesione rodem z korporacji. W efekcie często powstają tyleż samo śmieszne, co tragiczne potworki. „Pro klienckie” nastawienie, „ankiety badania...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.