Wtorek 21 listopada 2017 Wydanie nr 3557

Ochrona dóbr osobistych a prawa autorskie twórcy

10.02.2015 / ebos/lege artis Ochrona dóbr osobistych a prawa autorskie twórcy  

Jak się ma twórczość człowieka do jego dóbr osobistych? W dzisiejszym odcinku przeglądu ciekawego orzecznictwa sądowego, czas na interesujący wyrok z zakresu prawa autorskiego (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 13 marca 2014 r., sygn. akt VI ACa 1202/13).

Wyrok wydano w następującym stanie faktycznym (przyznam, że trudno go ustalić ze stuprocentową pewnością, a to ze względu na sposób podania danych w uzasadnieniu): powód jest twórcą muzyki, producentem i didżejem, związanym głównie ze sceną techno oraz drum&bass. Kilka lat temu na zlecenie fundacji będącej stroną pozwaną w sprawie stworzono film dokumentalny w negatywny sposób ukazujący subkulturę związaną z muzyką techno, zarzucano m.in. powodowanie samobójstw, "przyczynianie się do upadku rodziny, negowanie wartości chrześcijańskich, związki z sektami satanistycznymi, traumatyczne przeżycia, choroby, cierpienie i nawoływanie do narkotyzowania się". W filmie wykorzystano obszerne fragmenty jednego z utworów autorstwa powoda, oczywiście bez jego zgody. Co ciekawe wcześniejsze wypowiedzi muzyka dowodziły, że osobiście przeciwny był tego rodzaju negatywnym zjawiskom, a zwłaszcza braniu narkotyków.

Z racji naruszenia przysługujących mu praw autorskich do utworu powód zażądał od fundacji zadośćuczynienia i odszkodowania za naruszenie jego dóbr osobistych i autorskich praw majątkowych, przeprosin za sugerowanie, że słuchanie muzyki techno prowadzi do dewastacji w sferze emocji, duchowości i psychiki człowieka oraz usunięcia utworu z archiwów pozwanej (na marginesie: sąd tak bardzo się skupił nad anonimizacją danych w orzeczeniu, że nie było czasu przemyśleć tego, co ważne. W pierwszym akapicie uzasadnienia czytamy, że powód "wniósł o: zasądzenie kwoty 80.000 zł z odsetkami od dnia 3 marca 2010 r. do dnia zapłaty tytułem odszkodowania za naruszenie autorskich dóbr osobistych; zasądzenie kwoty 50.000 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 3 marca 2010 r. do dnia zapłaty tytułem zadośćuczynienia za naruszenie autorskich dóbr osobistych (…)" — to się kupy nijak nie trzyma). Fundacja żądała oddalenia powództwa, wskazując także na sporność autorstwa utworu (powód był jego współautorem, ale wcześniej w darowiźnie drugi z twórców przeniósł na niego swoją część praw).

Wyrokiem pierwszej instancji zasądzono od pozwanej fundacji na rzecz artysty 70 tys. z odsetkami, a w pozostałym zakresie roszczenie zostało oddalone. Przede wszystkim sąd nie podzielił stanowiska strony pozwanej w odniesieniu do charakteru autorstwa utworu: powód niewątpliwie jest twórcą (współtwórcą) muzyki wykorzystanej w filmie, a więc przysługują mu autorskie prawa osobiste, natomiast umowa darowizny autorskich praw majątkowych została zawarta w sposób skuteczny — zatem odtąd wyłącznie jemu przysługiwało prawo pobierania pożytków.

Autorstwa powoda nie sposób także podważać nie zauważając konsekwencji domniemania wynikającego z art. 8 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, cytuję:

art. 8 ust. 2 pr.aut. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.

Tłumacząc z prawniczego na nasze: oznacza to, że skoro muzyk wydał płytę i występował na koncercie jako twórca danego kawałka, to dla podważenia wynikających z tego konsekwencji trzeba czegoś więcej, niż czczej gadaniny.

Sąd przyjął też, że jak najbardziej dopuszczalne jest łączenie roszczeń wynikających z art. 23 kodeksu cywilnego i art. 16 prawa autorskiego, albowiem z ochrony dóbr osobistych wynika także ochrona twórczości artystycznej i dorobku twórczego, przy czym nie jako sama w sobie twórczość, lecz "pewien proces i jego rezultat, który zresztą nie zawsze musi mieć charakter utworu w rozumieniu prawa autorskiego".
Natomiast z punktu widzenia regulującego sferę autorskich praw osobistych art. 16 pr.aut. sąd znalazł przesłanki do ochrony m.in. przysługującego mu prawa do rzetelnego wykorzystania utworu oraz nadzoru nad sposobem korzystania z dzieła. Zdaniem sądu istniało także zagrożenie dla dobrej sławy dzieła twórczego oraz "dobrego imienia dorobku twórcy" (tu sąd powołuje się na wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 31 lipca 2012 r., sygn. akt I ACa 303/12, który znów w uzasadnieniu odnosi się do publikacji J. Barty i R. Markiewicza sprzed prawie 30 lat… to taki drobny przyczynek o kulturze cytatu w uzasadnieniach sądowych).

Słowem: pozwana fundacja nie dała powodowi szans ani na wstrzymanie takiego rozpowszechniania utworu, ani na wypowiedzenie umowy o korzystanie z utworu (bo jej w ogóle nie zawarto); mało tego — w żadnej części filmu nie wskazano muzyka jako autora utworu, który został wykorzystany w jego ścieżce dźwiękowej (interesujące, że z orzeczenia wynika, że w procesie fundacja twierdziła, że uczyniła tak celowo — dla zmniejszenia lub unicestwienia naruszenia jego dóbr osobistych (sic!). Co więcej wykorzystując utwór muzyczny w takim filmie wykorzystano go w sposób całkowicie sprzeczny z zamysłem twórcy — czyli pokazując scenę drum&bass w negatywnym świetle, przez co przekroczono granice krytyki prasowej.

Z tego względu sąd pierwszej instancji przyjął, że muzykowi należy się 20 tys. złotych zadośćuczynienia tytułem naruszenia jego dóbr osobistych — bo oglądalność stacji telewizyjnej jest niska (poniżej 1%, bo w internecie film obejrzało tylko 54 tys. osób) — oraz 50 tys. złotych tytułem odszkodowania za naruszenie autorskich praw majątkowych (jako trzykrotność wynagrodzenia za korzystanie z utworu w taki sposób — por. art. 79 ustawy o prawie autorskim; warto w tym miejscu zwrócić na dość obszerne wyjaśnienia co do sposobu obliczenia tej kwoty, które pozwoliły na ustalenie stawki 320,19 złotych za 1 sekundę utworu… — to taka uwaga dla tych, którzy myślą, że można wyjąć kwotę z kapelusza, a później ją mnożyć, mnożyć, mnożyć…).

Sąd oddalił natomiast powództwo w zakresie zaprzestania wykorzystywania utworu, albowiem pozwana fundacja przestała go emitować oraz usunęła z serwisu internetowego, natomiast odmówiono nakazania przeprosin w liście wysłanym bezpośrednio do powoda dlatego, że muzyk nie określił ich treści, a "powód nie może natomiast oczekiwać, że treść tę sformułuje za niego sąd w toku postępowania rozpoznawczego". Sąd nie nakazał także przeprosin na antenie telewizji, w której film był pokazywany, albowiem zaproponowana przez twórcę treść nie odpowiadała rzeczywistości — przeto "nie byłoby zasadnym nakazanie pozwanej opublikowania przeprosin tej treści, albowiem nie wykazano wpływu tak zestawionych dźwięków na sferę emocji i psychiki, a muzyka jako rodzaj sztuki oddziałuje na emocje. Eliminując niewłaściwe sformułowania z treści oświadczenia zaproponowanego przez powoda doszło do całkowitego pozbawienia przeprosin treści, co skutkowało oddaleniem żądania" (sic! — to oznacza, że sąd tak długo wykreślał wyrazy, aż nie zostało dosłownie nic…)

Wnioski? Każdy powinien wyciągnąć je sam, ja mogę tylko podpowiedzieć kierunki debaty: czy ważniejsza powinna być zatem wolność słowa, czy jednak dobra osobiste muzyka, zwłaszcza, że jego nazwisko w filmie się nie pojawiało, a jedynym "punktem zaczepienia" był właśnie jego utwór? Czy zatem pokrzywdzony artysta miał prawo skarżyć się na stygmatyzowanie go rzekomym związkiem z podnoszonymi w filmie zarzutami wobec muzyki techno, skoro nie mówiono o nim jako o "bezbożnym grzeszniku"? A może jednak — skoro ów utwór jest tak rozpoznawalny i tak mocno wiąże się go z osobą jego twórcy — takie utożsamianie było całkiem na miejscu, a więc, skoro wiele osób zwracało się do muzyka z pytaniami o sprawę, miał wolną rękę w skierowaniu pozwu do sądu?

Inne artykuły

W sprawie tymczasowego aresztowania osób w podeszłym wieku

06.11.2017

Zgodnie ze stanowiskiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ani choroba, ani wiek nie stwarzają immunitetu wobec tymczasowego aresztowania. Jeżeli jednak władze decydują się na pozbawienie wolności, muszą sprostać obowiązkowi zapewnienia...

Prawo do grobu nie oznacza prawa do żądania ekshumacji pochowanych osób

31.10.2017

Niezależnie od tego czy prawo do grobu jest czy nie jest dobrem osobistym, spory żyjących dotyczące zmarłych trafiają i trafiać będą do sądów. Dziś zatem kilka akapitów o tym jaki skutek może mieć ustalenie prawa do grobu — czy może oznaczać...

Dać nadzieję na wolność

17.11.2017

Rozsiani po jednostkach penitencjarnych w Polsce, skazani na długie wyroki i dożywocie, sprawcy czynów, o których zwykle głośno w mediach – wielokrotni zabójcy. Nie są ujęci w statystykach, nie wiadomo, ilu ich dokładnie jest. Wiadomo natomiast...

Po śladach do przestępcy

20.11.2017

Na podstawie śladów butów jak po nitce do kłębka można dojść do sprawcy zdarzenia. Bo każde obuwie w trakcie użytkowania nabiera charakterystycznych cech. – Są to cechy indywidualne i niepowtarzalne. Na ich podstawie jesteśmy w stanie stwierdzić...

Czy zadatek może stać się zaliczką?

13.11.2017

Czy zadatek z umowy przedwstępnej może stać się zwrotną zaliczką? Kiedy można żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości (lub zachowania otrzymanego zadatku)? Jaki jest okres przedawnienia roszczeń z umowy przedwstępnej? (wyrok Sądu Apelacyjnego...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.