Niedziela 17 grudnia 2017 Wydanie nr 3583

Nie strasz dzieci policjantem

03.11.2016 / ebos/policja 997 Nie strasz dzieci policjantem  

Kiedyś dzieci straszono czarną wołgą – teraz bywa, że straszy się… policjantem. Dlatego kieleccy policjanci wymyślili komiks, który ma uświadomić rodzicom, że wymuszanie na dziecku posłuszeństwa przez straszenie, może przynieść efekty odwrotne od zamierzonych.

– Przypuśćmy, że nasze dziecko zgubi się na spacerze w parku. Jeśli wcześniej straszyliśmy je, że za złe zachowanie zabierze je policjant, raczej nie zwróci się do niego po pomoc w razie potrzeby – mówi sierż. Damian Janus z Zespołu Prasowego KWP w Kielcach. – Będzie się po prostu bało do niego podejść.

Sierż. Janus od czterech lat jest policjantem; zanim przyszedł do prasówki, był w zespole ds. nieletnich w jednym z kieleckich komisariatów i często spotykał się np. z przedszkolakami.


Wspomina, że zdarzyło mu się rozmawiać z przedszkolankami, które mówiły o rodzicach straszących swoje dzieci, że „przyjdzie policjant i je zabierze”.

– Tłumaczyły, że czasami tak mówią w domu rodzice i dzieci to zapamiętują. Moim zdaniem to jakaś zła pamięć z minionych czasów, kiedy dzieci straszyło się choćby czarną wołgą. Teraz tym złym ma być policjant, więc postanowiliśmy nagłośnić ten problem i przygotowaliśmy komiks z krótką historyjką.

Sesja w parku

W parku na jednym z kieleckich osiedli zaaranżowano więc scenkę: na spacerze mama mówi czteroletniemu chłopcu, żeby był grzeczny, bo zabierze go policjant. Chłopiec się gubi i na widok policyjnego patrolu chowa się za drzewo. Jednak policjanci razem z nim odnajdują mamę. Bohaterami komiksu są Dominik, syn kieleckiego policjanta, i jego mama. Zdjęcia robił sierż. Damian Janus, który jest też autorem komiksu.

– W taki prosty, ale bardzo wymowny sposób chcemy uświadomić rodzicom i opiekunom znaczenie wypowiadanych przez nich słów, uczulić, czym może skutkować takie straszenie policjantem – mówi. – Dominik świetnie się wczuł w swoją rolę.

To oczywiste, że dziecko od najbliższych mu dorosłych dowiaduje się, jak ma się zachować w różnych sytuacjach. Jeśli ci uczą je strachu przed policjantami, to dzieci nie mają podstaw, by nie wierzyć bliskim.

– Małe dzieci nie odróżniają prawdy od fikcji, nie wiedzą, co to żart – jeśli słyszą, że mają się bać policjanta, to się go boją – przypomina podinsp. Anna Panasz, kierownik Sekcji Psychologów z KWP w Kielcach. – Dorośli powinni się zastanowić, jak mogą się czuć dzieci straszone policjantem, które muszą potem z jakiegoś powodu mieć z nim kontakt, np. podczas jego wizyty w przedszkolu.

Nie z pozycji siły

Podinsp. Panasz podkreśla, że szkodliwe jest kształtowanie w maluchach poczucia strachu tam, gdzie jest on zupełnie niepotrzebny. Lepiej dawać im poczucie bezpieczeństwa, bo chyba nie chcemy wychować lękliwego dziecka, a potem nastolatka? Zanim w nerwach coś dziecku powiemy, lepiej kilkakrotnie wziąć głęboki oddech.

– Straszenie w ogóle jest formą nadużywania siły, uczymy w ten sposób dziecko, że siłą łatwiej coś osiągnąć niż np. spokojną rozmową. Korzystniejsze jest powiedzenie dziecku, jakiego zachowania od niego oczekujemy i dlaczego jest to dla nas ważne. Nawet przedszkolak jest w stanie zrozumieć, że nie wolno przechodzić na czerwonym świetle i że trzeba zapinać pasy. Egzekwowanie posłuszeństwa strachem tylko wydaje się idealnym rozwiązaniem, jednak w przyszłości może mieć bardzo negatywne skutki.

Na początku lutego dyżurny KPP w Jędrzejowie (woj. świętokrzyskie) odebrał wieczorem telefon od 10-latka: chłopiec dzwonił z komórki, powiedział, że wracał na rowerze do domu, ale utknął w błocie na polu i nie może się samodzielnie wydostać. Krótko potem dotarli do niego policjanci i wydobyli go z opresji. Chłopiec bezpiecznie wrócił do rodziców.

– Ta sytuacja pokazuje, jak ważne jest uczenie dzieci bezpiecznych zachowań, a zwłaszcza umiejętności prawidłowego wezwania pomocy. Postawa tego chłopca pozwoliła na szybkie udzielenie mu pomocy. To bardzo ważne, by dzieci były świadome, że zawsze mogą się zwrócić do policjantów po pomoc – mówi sierż. Damian Janus z kieleckiej prasówki.

Inne artykuły

Bez sekretariatu nie ma sądu

29.11.2017

Nikt nie dostrzega tych, bez których sądy nie mogłyby działać, owych sądowych mechaników, którzy dbają, by sędziom stającym na linii frontu nie zabrakło paliwa i amunicji. Nikt nie widzi pracowników sądowych sekretariatów, i nikt poza sędziami (a...

Po śladach do przestępcy

20.11.2017

Na podstawie śladów butów jak po nitce do kłębka można dojść do sprawcy zdarzenia. Bo każde obuwie w trakcie użytkowania nabiera charakterystycznych cech. – Są to cechy indywidualne i niepowtarzalne. Na ich podstawie jesteśmy w stanie stwierdzić...

Czy odepchnięcie napastnika — który upadł i zmarł — oznacza, że przekroczone zostały granice obrony koniecznej?

05.12.2017

Czy możliwy jest zarzut przekroczenia granic obrony koniecznej jeśli nastąpiła śmierć napastnika — oraz czy biorący udział w „ustawce” mogą powołać się na kontratyp obrony koniecznej, jeśli coś poszło nie tak podczas pojedynku? postanowienie...

Dać nadzieję na wolność

17.11.2017

Rozsiani po jednostkach penitencjarnych w Polsce, skazani na długie wyroki i dożywocie, sprawcy czynów, o których zwykle głośno w mediach – wielokrotni zabójcy. Nie są ujęci w statystykach, nie wiadomo, ilu ich dokładnie jest. Wiadomo natomiast...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.