Poniedziałek 21 maja 2018 Wydanie nr 3738

Idealne sądy

07.03.2017 / ebos Idealne sądy  

W idealnym sądzie, idealny sędzia powinien ograniczać się wyłącznie do wskazania rozstrzygnięcia i jego podstaw. Całość pracy związanej z administracją, obiegiem dokumentów, decydowaniem, co komu wysłać, powinna być wykonywane przez urzędników.


„Rzeczpospolita” zamieściła na swoich łamach sondę na temat: jak przeprowadzić reformę sądów (tekst Marka Domagalskiego). Jedną z przytoczonych wypo­wiedzi była opinia sędzi Anety Łazarskiej (SO Warszawa), która stwierdziła, że hamulcem pol­skiego sądownictwa jest m.in. wykorzystanie sędziów do czyn­ności, które powinien wykonywać urzędnik sądowy. Wypowiedź ta odbiła się echem w urzędniczych zakamarkach Internetu, budząc oburzenie. Tymczasem ja cał­kowicie się z sędzią zgadzam. Powiem nawet więcej – w ideal­nym sądzie, idealny sędzia powi­nien być na tyle mądrym i sza­nowanym człowiekiem, że jego wyrokowanie powinno właści­wie ograniczać się wyłącznie do wskazania rozstrzygnięcia i jego podstaw. Całość pracy związa­nej z administracją, obiegiem dokumentów, decydowaniem, co komu wysłać, zebraniem kompletu orzecznictwa, kwe­rendy przepisów i inne powinna być uprawnieniem zespołu urzędników o różnych pozio­mach kompetencji i odpowied­nio wynagradzanych.

Gdybyśmy spróbowali nieco oderwać się od naszych sądo­wych realiów i popatrzeć trzeźwo na sytuację, trudno będzie obronić pogląd, dla którego to właśnie sędzia ma się zajmować wydawaniem zarządzeń o tym, że w aktach ma być „zwrotka”, gdzie mają być wysłane jakie pisma oraz stwierdzaniem tego, czy orzeczenie jest prawomocne. W istocie jest to marnotrawienie potencjału sędziego, a te czysto administracyjne czynności trudno uznać za zadania sędziego – bo w żaden sposób nie są związane z wyrokowaniem.

Być może powinno w ideal­nym sądzie funkcjonować biuro sędziego, który miałby do dys­pozycji cały zespół – od refe­rendarza sądowego przez asy­stenta, protokolanta, sekretarza po najmniej wykwalifikowanego pracownika obsługi. To sędzia byłby szefem zespołu, z którym na co dzień by współpracował, zamiast prowadzić intensywne życie towarzyskie w wydziało­wym i międzywydziałowym śro­dowisku sędziowskim. Jego autorytet nie zależałby wtedy od przynależności do określo­nej grupy zawodowej (krytyczne media lubią cytować niefortunny termin użyty przez jedną sędzię – „kasta”, ale ja tego słowa nie lubię). Opierałby się na faktycz­nym autorytecie wynikającym z wiedzy prawniczej i doświad­czenia życiowego – atrybutach niezbędnych do wyrokowania.

To wszystko, co napisałem, jest utopią. Są jednak miejsca na świecie, gdzie w taki sposób pracuje się w sądownictwie. O ile mi wiadomo, mniej więcej tak wygląda praca w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, gdzie sędziowie cieszą się ogromnym szacunkiem, a jednocześnie potrafią po partnersku współ­pracować ze swoim zespołem (w którym mają ogromne wspar­cie), a idąc z członkami swojego zespołu na lunch, nie czują, że im tego autorytetu ubywa.

Niestety, nie mamy ani ideal­nych sądów, ani biur sędziow­skich, ani też sędziów, którzy mają aż taki autorytet. Nie mamy również wynagrodzeń na poziomie, który pozwoliłby nam myśleć poważnie o takiej wizji. A szkoda, bo w takiej organiza­cji status urzędnika sądowego byłby znacznie większy. Byłaby możliwość awansu i poszerzania kompetencji wraz z nabywaniem doświadczenia. Pomimo tego, że całość wizji brzmi nierealnie, tak powinien wyglądać normalny i sprawny sąd. Nie dajmy sobie wmówić, że te pseudoawanse i przeszeregowania na nieja­snych zasadach oraz pseudore­gulacje dotyczące wynagrodzeń, gdzie rozstrzał „widełek” jest jak z Zakopanego do Gdańska, to coś normalnego.

Darek Kadulski
Gazeta Sądowa

Inne artykuły

Odpowiedzialność cywilna za potrącenie przez rowerzystę pieszego na chodniku

07.05.2018

Czy rowerzysta, który potrącił pieszego na chodniku, może ponosić odpowiedzialność cywilnoprawną za negatywne skutki na zdrowiu poszkodowanego? (nieprawomocny wyrok Sąd Rejonowy w Chełmnie z 19 stycznia 2018 r., sygn. akt I C 414/13). Sprawa...

Sąd Najwyższy - Internet to miejsce publiczne

24.04.2018

Sąd Najwyższy uznał, że internet jest miejscem publicznym w rozumieniu art. 141 kw, dlatego rozpowszechniający obrazki z nieprzyzwoitymi i obraźliwymi napisami (np. zakaz pedałowania) może ponosić odpowiedzialność za popełnione wykroczenie...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.