Środa 28 czerwca 2017 Wydanie nr 3411

Dlaczego uciekł z więzienia?

14.12.2009 / ebos/sw Dlaczego uciekł z więzienia?  

Zdarza się, że mają kilka dni do końca kary lub są tuż, tuż przed warunkowym. Pracują, są przez przełożonych chwaleni, obdarzani zaufaniem. I nagle… uciekają.

Rzadko powodzeniem kończy się ucieczka z terenu jednostki, dlatego więźniowie częściej zbiegają z miejsca pracy na zewnątrz, bywa że nie wracają z udzielonych przepustek czy widzeń. Czy w takich przypadkach zawodzi system weryfikacji stosowany przez kadrę penitencjarną? Czy jest może coś, czego przewidzieć i zdiagnozować nie można?

Sprint na 400 m

- Jeszcze dziś trudno mi mówić o tym spokojnie - z wyraźnym poruszeniem wspomina sierż. Jarosław Kuchta, starszy magazynier w Oddziale Zewnętrznym w Popowie. - W tym dniu nadzorowałem pracę dziewięciu skazanych. Część pracowała w kuchni, część w grupie gospodarczej. Wiadomo, sierpień to miesiąc urlopów, zastępowałem żywnościowca, a że u nas konserwator jest również kierowcą i był w Białołęce, przez parę godzin wykonywałem w tym dniu także jego obowiązki. Jakoś musiałem to ogarnąć.

Czterech osadzonych pracowało na terenie OZ-etu przy układaniu elewacji na jednym z budynków gospodarczych. - Kontrolowałem grupę co kilkanaście minut, miałem ich na oku przez otwarte okno - kontynuuje sierż. Kuchta. -
W pewnej chwili wyjrzałem, a osadzony był już koło płotu. Wybiegłem, wspinał się na ogrodzenie zewnętrzne, przeskoczył je.
Szybko powiadomiłem dowódcę, jednocześnie starałem się nie stracić z uciekinierem kontaktu wzrokowego. Odprowadziłem wzrokiem sylwetkę zbiega do ściany lasu, aby w tym miejscu rozpocząć pościg.
Potem była już tylko rosnąca adrenalina, jak na przyspieszonym filmie - rażące oczy refleksy światła, ścigana sylwetka migająca pomiędzy drzewami. Czas wydawał się pędzić jak lokomotywa, choć pogoń na wydłużonym sprincie trwała zaledwie 400 metrów.

Przypadek sprawił, że z Zakładu Karnego w Białołęce wracał samochodem konserwator Wojciech Żurawski, który skutecznie przeciął zbiegowi drogę ucieczki. Ten zaś, gdy zorientował się, że dalszy bieg na oślep ku wolności jest beznadziejny, klęknął i ze łzami w oczach wykrzyczał: - Boże, jaką ja głupotę zrobiłem! Pytany potem o powód ucieczki, skazany nie potrafił udzielić logicznej odpowiedzi, był pobudzony emocjonalnie, przepraszał, płakał.

Uciekali, uciekają i będą uciekać

Każdy człowiek, któremu ograniczymy wolność, będzie myślał o zrzuceniu tego jarzma. Czasami podejmuje próbę ucieczki - decyduje o tym chwila, impuls, trudny do przewidzenia bodziec tkwiący w podświadomości, sytuacja, która zdarzyła się w najbliższym otoczeniu.
Człowieka nigdy nie da się poznać do końca, tym bardziej że w warunkach izolacji więzień zachowuje się nienaturalnie, musi często grać, przybierać maskę wobec współosadzonych i funkcjonariuszy. Próba dotarcia do osadzonego, którą za każdym razem podejmują funkcjonariusze, usiłowanie zmiany jego systemu wartości, nie udaje się ot tak, po prostu. Chociaż Służba, co dowodzi polityka przepustkowa, radzi sobie z tym doskonale.
Pomimo najgłębszych pokładów empatii i okazywanego ciepła funkcjonariusz nie zastąpi skazanemu rodziny, kolegów z pracy, przyjaciół. Nie załatwi za nich wszystkich ważnych spraw rodzinnych, których nie mogli dopiąć przez całe dotychczasowe życie, nie wychowa za nich dzieci, nie powstrzyma bliskich przed porzuceniem ich.

Kierując się trudnymi do przewidzenia emocjami uciekają ci, po których się tego nie spodziewają. Emocje stały za próbą ucieczki z OZetu w Popowie tego blisko pięćdziesięcioletniego przeciętnego osadzonego - ani tytana intelektu z odmalowanym na licu bólem istnienia, ani mistrza survivalu z potrzebą ekstremalnych doznań.

Polowanie na czarownice

Nadano stosowne faksy, dokonano analizy i właściwie można by całą sprawę zakończyć. Ale czy na pewno?
Wszczęto postępowanie wyjaśniające, zresztą zgodnie z obowiązującymi w SW przepisami, kontrolujący postawią szereg pytań. Skupią się zapewne na błędnej weryfikacji pod kątem zakładu karnego typu półotwartego, wezmą pod lupę domniemany brak rozpoznania, czy też może niedociągnięcia w ochronie jednostki. Niewykluczone, że podobnie jak w innych tego typu postępowaniach, podsumują: "zawiódł czynnik ludzki".

A tak, Bogiem a prawdą, nie uciekają przestępcy z pierwszych stron gazet, są to raczej drobni złodziejaszkowi, alimenciarze, "rowerzyści" obdarzeni przez SW zaufaniem.

Pytany sierż. Jarosława Kuchtę, jak dziś, z perspektywy czasu, ocenia to wydarzenie, odpowiada ze skupieniem: - Przyglądam się drobiazgom, ufam minimalnie. - Po chwili dodaje: - Ale i tak wszystkiego nie da się przewidzieć.

Janusz Sterzel - Forum Penitencjarne
zdjęcie Piotr Kochański

Inne artykuły

Korzystanie z telefonu podczas jazdy rowerem (art. 45 ust. 2 pkt 1 pord)

12.06.2017

Wszyscy (?) wiedzą, że nie wolno rozmawiać przez telefon podczas jazdy samochodem (chyba że korzystając z zestawu głośnomówiącego lub słuchawki). Niektórzy jednak pytają — czy dozwolone jest rozmawianie przez telefon na rowerze? Odpowiedź jest...

Skazani na wschodniej granicy

09.06.2017

Służba Więzienna ponownie skieruje skazanych z czterech jednostek penitencjarnych do pracy przy oczyszczaniu i utrzymaniu w porządku pasa przy wschodnim odcinku granicy państwowej. Akcja rozpoczęta w ubiegłym roku przez Okręgowy Inspektorat...

Czy hycel ma prawo do wynagrodzenia za zlecenie odłowienia bezpańskiego psa?

23.06.2017

Obowiązkiem gmin jest wyłapywanie i zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom — zaś obowiązkiem każdego z nas jest powiadomienie o napotkanym bezpańskim psie lub kocie — jak to się ma do interwencji hycla po wezwaniu do agresywnego psa? Czy w takim...

Ojciec zza krat

27.06.2017

Niedawny Dzień Ojca to okazja do przyjrzenia się działaniom Służby Więziennej skierowanym na poprawę relacji rodzinnych osób przebywających za murami. W jednostkach penitencjarnych przebywają więźniowie, którzy próbują na nowo nauczyć się jak być...

Sądowe potworki - rzecz o idotyzmach z ocen kwalifikacyjnych

19.06.2017

Wielu pracowników sądów ma wrażenie, że od pewnego czasu do sądów wprowadzane są zasady przeniesione rodem z korporacji. W efekcie często powstają tyleż samo śmieszne, co tragiczne potworki. „Pro klienckie” nastawienie, „ankiety badania...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.