Wtorek, 07 lipca 2026
Dziennik wyroków i ogłoszeń sądowych
Rej Pr. 2512 | Wydanie nr 6707
Wtorek, 07 lipca 2026
2026-07-07

Pszczoły, które przetrwały dwa tysiące lat prawa. Dlaczego Kodeks cywilny wciąż reguluje los wyrojonego roju?

Na pierwszy rzut oka brzmi to jak prawnicza ciekawostka. Polski Kodeks cywilny zawiera przepis, który szczegółowo reguluje, co dzieje się z rojem pszczół po jego wyrojeniu. Określa, ile czasu właściciel ma na jego odnalezienie, kiedy może wejść na cudzą nieruchomość i kto staje się właścicielem pszczół, jeśli wybiorą sobie nowy ul.

Choć dziś takie sytuacje należą do rzadkości, art. 182 Kodeksu cywilnego nadal obowiązuje. Co więcej, jego historia sięga czasów starożytnego Rzymu. To jeden z najbardziej niezwykłych przykładów ciągłości prawa, pokazujący, że niektóre rozwiązania prawne potrafią przetrwać tysiące lat.

Trzy dni na odnalezienie roju

Art. 182 Kodeksu cywilnego przewiduje, że właściciel wyrojonego roju ma trzy dni na jego odnalezienie. W tym czasie może wejść na cudzy grunt, jeżeli jest to konieczne do odzyskania pszczół. Musi jednak naprawić wszelkie szkody wyrządzone właścicielowi nieruchomości.

Jeżeli rój nie zostanie odnaleziony w ciągu trzech dni od wyrojenia, staje się rzeczą niczyją. Oznacza to, że może zostać objęty we władanie przez inną osobę zgodnie z zasadami prawa.

Przepis przewiduje również dwie szczególne sytuacje.

Jeżeli rój osiądzie w cudzym, niezajętym ulu, dotychczasowy właściciel może żądać jego wydania po zwrocie kosztów poniesionych przez właściciela ula.

Jeżeli natomiast pszczoły osiedlą się w ulu, w którym znajduje się już inna rodzina pszczela, rój przechodzi na własność właściciela tego ula. Poprzedni właściciel traci do niego prawa i nie może domagać się żadnego odszkodowania ani zwrotu jego wartości.

Rój pszczół został potraktowany odmiennie niż typowe zwierzęta gospodarskie, ponieważ po wyrojeniu zachowuje się w sposób częściowo niezależny od człowieka. Nie jest już po prostu zwierzęciem znajdującym się pod bezpośrednią kontrolą właściciela, ale nie zawsze od razu staje się też rzeczą niczyją. Prawo przyjmuje więc rozwiązanie pośrednie: przez krótki czas chroni interes dotychczasowego właściciela, dając mu możliwość odzyskania roju, ale po upływie określonego terminu uznaje, że utracił nad nim faktyczne władztwo.

Prawo starsze niż większość państw

Choć mogłoby się wydawać, że jest to pomysł współczesnego ustawodawcy, podobne zasady obowiązywały już blisko dwa tysiące lat temu.

W Instytucjach Justyniana, jednym z najważniejszych dzieł prawa rzymskiego, przyjęto, że dopóki właściciel może śledzić rój i realnie go odzyskać, pozostaje on jego własnością. Gdy jednak utraci nad nim kontrolę, rój staje się rzeczą niczyją, res nullius, i może zostać przejęty przez każdego.

Bezpośrednim wzorem dla obecnego art. 182 Kodeksu cywilnego nie były jednak przepisy rzymskie, lecz rozwiązania przyjęte w nowożytnych kodyfikacjach prawa cywilnego, przede wszystkim w niemieckim Bürgerliches Gesetzbuch, BGB, oraz austriackim Allgemeines Bürgerliches Gesetzbuch, ABGB. Obie te kodyfikacje czerpały z dorobku prawa rzymskiego, rozwijając jego koncepcję dotyczącą dzikich zwierząt oraz rzeczy niczyjej, czyli res nullius. W ten sposób wielowiekowa tradycja prawna trafiła również do polskiego Kodeksu cywilnego.

To pokazuje, jak ogromny wpływ prawo rzymskie wywarło na współczesne prawo cywilne, często nie bezpośrednio, lecz za pośrednictwem późniejszych europejskich kodyfikacji.

Dlaczego pszczoły były tak cenne?

Dzisiaj pszczoły kojarzą się przede wszystkim z produkcją miodu oraz ich rolą w zapylaniu roślin. W dawnych wiekach miały jednak znacznie większe znaczenie gospodarcze.

Miód był jednym z podstawowych środków słodzących, a wosk należał do najbardziej pożądanych surowców. Produkowano z niego świece wykorzystywane w kościołach, urzędach i domach. Bartnictwo oraz późniejsze pszczelarstwo stanowiły ważną gałąź gospodarki, dlatego spory dotyczące własności rojów nie należały do rzadkości.

Nie dziwi więc, że ustawodawcy już wiele stuleci temu uznali, iż takie sytuacje wymagają jednoznacznych regulacji.

Dlaczego przepis nadal obowiązuje?

Kodeks cywilny z 1964 r. zachował przepisy dotyczące wyrojonych pszczół niemal w niezmienionej postaci.

W tamtym okresie pszczelarstwo było w Polsce znacznie bardziej rozpowszechnione niż obecnie, dlatego regulacja miała praktyczne znaczenie. Mimo upływu ponad sześćdziesięciu lat ustawodawca nigdy jej nie uchylił.

Co ciekawe, współcześnie art. 182 należy do przepisów niemal niewidocznych w orzecznictwie sądowym. Spory dotyczące wyrojonych pszczół zdarzają się niezwykle rzadko. Nie oznacza to jednak, że przepis utracił moc. W razie pojawienia się takiego sporu nadal stanowi obowiązujące prawo.

Żywa lekcja historii prawa

Art. 182 Kodeksu cywilnego jest czymś znacznie więcej niż regulacją dotyczącą pszczół.

Stanowi przykład niezwykłej trwałości prawa prywatnego. Pokazuje, że niektóre problemy ludzi pozostają niezmienne niezależnie od epoki. Zmieniają się państwa, technologia i sposób życia, ale pytanie o to, kto jest właścicielem rzeczy, która wymknęła się spod kontroli, pozostaje aktualne od starożytności.

Historia tego przepisu pokazuje również, jak rozwija się prawo. Nie powstaje ono w oderwaniu od przeszłości, lecz budowane jest na dorobku wcześniejszych pokoleń. Rzymscy juryści stworzyli podstawowe zasady, europejskie kodyfikacje XIX wieku nadały im nowoczesną formę, a polski ustawodawca przejął je do obowiązującego Kodeksu cywilnego. Dzięki temu rozwiązanie, którego korzenie sięgają starożytności, nadal znajduje zastosowanie we współczesnym prawie.


Czy wiesz, że...?

Art. 182 Kodeksu cywilnego należy do najbardziej niezwykłych przepisów polskiego prawa. Wciąż reguluje własność wyrojonego roju pszczół, mimo że został uchwalony ponad 60 lat temu.

Korzenie tej regulacji sięgają starożytnego Rzymu. Jej bezpośrednim wzorem były jednak rozwiązania przyjęte w niemieckim BGB i austriackim ABGB, które czerpały z prawa rzymskiego.

Właściciel ma tylko trzy dni na odnalezienie roju. Po upływie tego czasu, jeśli pszczoły nie zostaną odzyskane, rój staje się rzeczą niczyją.

Prawo pozwala wejść na cudzą nieruchomość. Właściciel może ścigać rój także na cudzym gruncie, ale ma obowiązek naprawić wyrządzone szkody.

Jeżeli rój osiedli się w zajętym ulu, poprzedni właściciel traci do niego prawa. Nie może również domagać się zwrotu jego wartości ani odszkodowania.

Przepis obowiązuje do dziś, choć praktycznie nie pojawia się w orzecznictwie sądowym. Jest jednym z najbardziej interesujących przykładów wielowiekowej ciągłości prawa prywatnego.