Czwartek 23 listopada 2017 Wydanie nr 3559

Sędziowskie normy produkcyjne

30.10.2014 / ebos/sub iudice Sędziowskie normy produkcyjne  

Co jakiś czas słychać skargi, że sędzia był nieprzygotowany, nie znał akt... i ja w te skargi wierzę. Bo niestety dopóki ktoś nie zrozumie, że nie można od sędziego żądać, by zajmował się jednocześnie setkami spraw, bo zwiększanie ilości następuje zawsze kosztem jakości to nic się w tej dziedzinie nie zmieni. Przeciążanie sędziów pracą uderza najbardziej właśnie nie w sędziów, tylko w podsądnych, których pozbawia się w ten sposób w zasadzie prawa do rzetelnego rozpoznania sprawy. Bo o jakim rzetelnym rozpoznaniu może być mowa, jeżeli sędziemu na zapoznanie się ze sprawą zostaje w zasadzie kilkanaście czy kilkadziesiąt minut w przeddzień rozprawy, ponieważ wcześniej nie miał kiedy się tym zająć.

Z sędziowskiego bloga ...

Sięgnąłem na półkę z wpływem, czyli z nowymi sprawami, które otrzymałem do rozpoznania. Leżało na niej 24 sprawy, licząc tylko te wymagające rozpoznania na rozprawie. Licząc wszystkie było ich 36. Tyle nowych spraw dostałem w ciągu powiedzmy że półtora tygodnia, bo od poniedziałku do następnej środy. 24 sprawy do wyznaczenia na rozprawę, co oznacza dwa i pół dnia orzekania. Dwa i pół dnia orzekania, czyli półtora tygodnia, bo orzekam dwa razy w tygodniu i więcej się nie da z przyczyn zarówno technicznych (nie ma sal i ludzi do obsługi) jak i z przyczyn merytorycznych. Jeżeli wszystkie sprawy wyznaczyłbym na kolejne trzy dni sesyjne, to mógłbym liczyć, że uda mi się zakończyć na pierwszym terminie jakąś połowę, może 2/3 jeżeli będę miał szczęście, czyli 12, może 16 spraw. To oznacza że pokrycia wpływu nie będzie, nie mówiąc już o zmniejszeniu zaległości z powodu - jak to opisano w pewnym sprawozdaniu z lustracji - nierównowagi między wpływem a załatwialnością.

Hipotezę tę łatwo podeprzeć analizą wyników statystycznych, do których tak bardzo lubią się odwoływać najróżniejsi oceniacze i analitycy pracy sądów. Otóż wpływ we wrześniu spraw do mojego referatu - tylko tych wymagających wyznaczenia na rozprawy - to 52 sztuki. Załatwiłem 44, i musiałem napisać 16 uzasadnień, z czego jakieś 10 dla panów mecenasów, którzy nie przyszli na rozprawę i chcieli się dowiedzieć dlaczego wygrali. Ale o tym już pisałem wiele razy więc drążył tematu nie będę. W skali dłuższej wygląda to podobnie. W roku bieżącym 2014 załatwiłem przez trzy kwartały 282 sprawy na rozprawach, licząc tylko sprawy rejestrowane w repertorium C, Cps i Ns. W tym samym czasie spraw z tej kategorii przydzielono mi 461. Tak jest. Przez trzy kwartały roku 2014 przydzielono mi o 179 spraw więcej niż byłem w stanie załatwić, a wynik na koniec roku zasadniczo się w tej dziedzinie nie poprawi, bo przede mną jeszcze 2 tygodnie urlopu a dodatkowo w końcu roku się nie sądzi. 179 spraw zaś to jak łatwo policzyć - 9 tygodni sądzenia po 20 spraw tygodniowo. I nie, w tej liczbie nie ma spraw gdzie pozwy zwrócono, odrzucono czy przekazano. Takie sprawy w ogóle nie są mi przydzielane, ja dostaję tylko te, które nadają się do rozpoznania. I wszystko się zgadza. Na koniec zeszłego roku terminy rozpraw miałem wyznaczane na 2- 2,5 miesiąca naprzód. Teraz mam wyznaczone na 4 - 4,5 miesiąca w przód, Przy referacie wynoszącym łącznie 366 spraw, w tym 288 wymagających rozpoznania na rozprawie.

A taki referat nie jest wcale jakiś nadzwyczajnie wielki, niektórzy sądzą po 500-700 spraw na raz, a czasem na jednego sędziego przypada nawet i 1000 spraw. I bynajmniej nie jest (a przynajmniej w większości przypadków nie jest) to spowodowane tym, że sędzia się leni, nie chce mu się pracować, albo nie potrafi sprawnie sądzić. Statystyka jest nieubłagana - nie da się załatwić wszystkich spraw, które trafiły na rozprawę, niezależnie od tego jak dobrze sędzia się przygotuje i jak sprawnie będzie orzekał. Ze spraw trafiających w danym dniu na rozprawę przeciętnie da się zakończyć pomiędzy 1/2 a 2/3 (i to raczej bliżej 1/2 niż 2/3) - bo zawsze coś w którejś wypadnie. I bardzo dobrze, bo na wydaniu wyroku sprawa się nie kończy - zwykle trzeba jeszcze napisać uzasadnienie, a jak z jednej sesji - czyli z jednego dnia - ma się do napisania 5 uzasadnień po 3 - 4 godziny na jedno... to naprawdę tych godzin w czasie doby zaczyna brakować.

Ale wróćmy do tematu. Przyjmując więc ową realnie możliwą załatwialność na rozprawach na poziomie gdzieś pomiędzy 1/2 i 2/3 spraw rozpoznawanych łatwo zauważyć, że przy mniej więcej 20 sprawach rozpoznawanych tygodniowo (2 sesje po 10 spraw) statystycznie zakończyć uda się nie więcej niż 10-13 spraw. Miesięcznie zatem można dać sędziemu do rozpoznania nie więcej niż 40-50 spraw, czyli powiedzmy 550 spraw rocznie, a jeśli uwzględnimy miesiąc urlopu (8 sesji mniej) i różne święta i dni wolne (kolejne 4-6 sesji mniej) to otrzymamy wynik bliższy 475 sprawom możliwym do rozpoznania w ciągu roku, i to jak dobrze pójdzie, bo generalnie im więcej trzeba robić na raz tym mniejsza relatywnie jest wydajność. Im więcej będzie więc do zrobienia, tym gorsze będą wyniki statystyczne. I to niezależnie od tego jak bardzo wzmocni się nadzór, jak bardzo absurdalne zarządzenia nadzorcze się wyda i jak surowymi karami dyscyplinarnymi zagrozi sędziemu. Taśmę - jak stwierdzono empirycznie w zakładach Forda - można przyspieszać tylko do pewnej szybkości, powyżej której wydajność mierzona w jednostce czasu spada, bo robotnicy nie nadążają wykonywać prawidłowo niezbędnych czynności i przez to jest dużo braków.

Co więcej, taka norma odpowiada normie maksymalnie wyśrubowanej. Takiej, że nie ma już przy niej miejsca na czasowe zwiększenie wydajności w razie potrzeby. Przy której wszystkie zegary mają wskazówki na czerwonym polu i bardziej obrotów się podkręcić nie da, utrzymywanie takiego obciążenia przez dłuższy czas skutkować będzie ostatecznie spadkiem wydajności niezależnie od tego jak bardzo wzmocni się nadzór. Jeżeli jednak przyjąć obciążenie ekonomiczne, takie przy którym osiąga się największy komfort sądzenia i najlepsze wyniki jakościowe to normę tę trzeba wyliczyć biorąc za podstawę nie 8 tylko 6 sesji po 10 spraw miesięcznie, a jeszcze lepiej 6 sesji po 8 spraw. W takiej zaś sytuacji ilość spraw możliwych do załatwienia miesięcznie na rozprawie wynosić będzie nie 40-50, a 30-40, albo i 25-30, czyli uwzględniając urlop itp. realnie jakieś 350 spraw, a najlepiej jakby to było nie więcej niż 300. Taką ilość spraw wymagających rozpoznania na rozprawie - przynajmniej w realiach mojego, wielkomiejskiego wydziału cywilnego, należy traktować jako maksymalną ilość spraw, które mogłyby zostać przez jednego sędziego rozpoznane w ciągu roku mniej więcej rzetelnie i bez nieuzasadnionej zwłoki. Jeżeli przydzieli się ich sędziemu więcej to nastąpi to ze szkodą albo dla jakości orzekania, albo dla długości trwania postępowania, a zapewne dla jednego i drugiego. Ja przez trzy kwartały dostałem do rozpoznania 461 spraw wymagających przeprowadzenia rozprawy. Do końca roku będzie ich pewnie jakieś 600. Wnioski nasuwają się same...

To, co mnie najbardziej boli to to, że całej tej sytuacji nie rozumieją ci, których sprawa najbardziej dotyczy. Ci obywatele, którzy na rozprawę czekają miesiącami, i przy każdej nadarzającej się okazji psioczą na sędziów że są leniwi, nic nie robią i trzeba ich pogonić do pracy. A przecież przeciążanie sędziów pracą uderza najbardziej właśnie nie w sędziów, tylko w podsądnych, których pozbawia się w ten sposób w zasadzie prawa do rzetelnego rozpoznania sprawy. Bo o jakim rzetelnym rozpoznaniu może być mowa, jeżeli sędziemu na zapoznanie się ze sprawą zostaje w zasadzie kilkanaście czy kilkadziesiąt minut w przeddzień rozprawy, ponieważ wcześniej nie miał kiedy się tym zająć. Albo co gorsza czas na zapoznanie się z aktami przychodzi już po północy, w dzień rozprawy, po napisaniu terminowych uzasadnień. Co jakiś czas słychać skargi, że sędzia był nieprzygotowany, nie znał akt... i ja w te skargi wierzę. Bo niestety dopóki ktoś nie zrozumie, że nie można od sędziego żądać, by zajmował się jednocześnie setkami spraw, bo zwiększanie ilości następuje zawsze kosztem jakości to nic się w tej dziedzinie nie zmieni.

Inne artykuły

W sprawie tymczasowego aresztowania osób w podeszłym wieku

06.11.2017

Zgodnie ze stanowiskiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ani choroba, ani wiek nie stwarzają immunitetu wobec tymczasowego aresztowania. Jeżeli jednak władze decydują się na pozbawienie wolności, muszą sprostać obowiązkowi zapewnienia...

Prawo do grobu nie oznacza prawa do żądania ekshumacji pochowanych osób

31.10.2017

Niezależnie od tego czy prawo do grobu jest czy nie jest dobrem osobistym, spory żyjących dotyczące zmarłych trafiają i trafiać będą do sądów. Dziś zatem kilka akapitów o tym jaki skutek może mieć ustalenie prawa do grobu — czy może oznaczać...

Dać nadzieję na wolność

17.11.2017

Rozsiani po jednostkach penitencjarnych w Polsce, skazani na długie wyroki i dożywocie, sprawcy czynów, o których zwykle głośno w mediach – wielokrotni zabójcy. Nie są ujęci w statystykach, nie wiadomo, ilu ich dokładnie jest. Wiadomo natomiast...

Po śladach do przestępcy

20.11.2017

Na podstawie śladów butów jak po nitce do kłębka można dojść do sprawcy zdarzenia. Bo każde obuwie w trakcie użytkowania nabiera charakterystycznych cech. – Są to cechy indywidualne i niepowtarzalne. Na ich podstawie jesteśmy w stanie stwierdzić...

Czy zadatek może stać się zaliczką?

13.11.2017

Czy zadatek z umowy przedwstępnej może stać się zwrotną zaliczką? Kiedy można żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości (lub zachowania otrzymanego zadatku)? Jaki jest okres przedawnienia roszczeń z umowy przedwstępnej? (wyrok Sądu Apelacyjnego...

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.