Środa 24 października 2018 Wydanie nr 3894
notice
Tytuł:
Sąd Okręgowy w Łodzi z 2015-03-04
Data orzeczenia:
4 marca 2015
Data publikacji:
9 sierpnia 2018
Data uprawomocnienia:
4 marca 2015
Sygnatura:
III Ca 1787/14
Sąd:
Sąd Okręgowy w Łodzi
Wydział:
III Wydział Cywilny Odwoławczy
Hasła tematyczne:
Dziedziczenie Gospodarstw Rolnych
Podstawa prawna:
art. 1058 i n. k.c.
Powołane przepisy:
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
(Dz. U. z 1997 r. Nr 78, poz. 483)
Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego
(Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296)
Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu
(Dz. U. z 2002 r. Nr 163, poz. 1348)
Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny
(Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93)

Sygn. akt III Ca 1787/14

UZASADNIENIE

Postanowieniem z dnia 3 lutego 2014 r., sprostowanym w dniu 2 lipca 2014 r., Sąd Rejonowy w Pabianicach w sprawie z wniosku R. B. z udziałem H. C. (1), B. B., J. B. (1), S. B. (1), E. G. i K. K. o stwierdzenie nabycia spadku po A. B. (1) i A. B. (2):

1.  stwierdził, że spadek po A. B. (1), zmarłym w dniu 14 stycznia 1976 r. w Ś., na podstawie ustawy z dobrodziejstwem inwentarza nabyli: jego żona A. B. (2) w 1/4 części, jego dzieci: I. B., Z. S. (1), B. B. i J. B. (1) po 6/40 części każde z nich oraz jego wnuki: W. K. i E. G. po 3/40 części każde z nich, przy czym gospodarstwo rolne wchodzące w skład spadku nabyli: jego żona A. B. (2) i jego synowie: I. B. i J. B. (1) po 1/4 części każde z nich oraz jego wnuki: W. K. i E. G. po 1/8 części każde z nich, oraz

2.  stwierdził, że spadek po A. B. (2), zmarłej w dniu 25 października 1984 r. w Ś., na podstawie ustawy nabyły jej dzieci: H. C. (1), I. B., Z. S. (1), B. B. i J. B. (1) po 1/6 części każde z nich oraz jej wnuki: W. K. i E. G. po 1/12 części każde z nich, przy czym gospodarstwo rolne wchodzące w skład spadku po A. B. (2) nabyli jej synowie: I. B., J. B. (1) i B. B. po 1/3 części każdy z nich, a także

3.  ustalił, że każdy z uczestników ponosi koszty postępowania związane ze swoim udziałem w sprawie.

Sąd I instancji ustalił w pierwszej kolejności, że małżonkowie A. i A. B. (3), na podstawie aktu własności ziemi z 1974 r., stali się właścicielami gospodarstwa rolnego w Ś. o powierzchni 1,04 ha, obejmującego działki nr: (...). Oprócz tego A. B. (1) figurował w księdze wieczystej jako właściciel nieruchomości składającej się z działek nr: (...) (poprzednia numeracja 15, 29, 47) o łącznej powierzchni 4 ha.

A. B. (1) i A. B. (2) zmarli odpowiednio w dniach 14 stycznia 1976 r. i 25 października 1984 r. Przed śmiercią nie dokonali żadnych rozporządzeń testamentowych. Małżonkowie pozostawili wspólne dzieci w osobach: I. B. (zmarł w 1998 r.), B. B., Z. S. (1), J. B. (1) i D. K. (zmarła w 1972 r.). Ostatnia z wymienionych córek pozostawiła dzieci: E. G. i W. K. (zmarł w 2010 r.). Ponadto A. B. (2) miała jeszcze córkę H. C. (1).

W chwili śmierci A. B. (1) jego żona mieszkała razem z nim i pracowała w gospodarstwie rolnym. Do jej głównych obowiązków należało zajmowanie się inwentarzem, pielenie oraz pomoc przy żniwach i wykopkach.

Razem z rodzicami zamieszkiwał i pracował w gospodarstwie rolnym (...). Wykonywał on różnego rodzaju prace niezbędne do prowadzenia gospodarstwa, jednak podchodził do nich z mniejszym zaangażowaniem niż tego oczekiwali jego bracia, czego konsekwencją było stopniowe zaniedbywanie gospodarstwa i sprzedaż inwentarza. Brak dbałości i stosownych nakładów doprowadził do tego, że zawaleniu uległ budynek mieszkalny a stodoła się spaliła. Po śmierci matki I. B. podupadł na zdrowiu i niedługo potem - w 1985 r. - zaprzestał pracy w gospodarstwie. Nie interesował się również w tym czasie regulowaniem podatku rolnego, wobec czego powstałą 11-letnią zaległość spłacił J. B. (1).

J. B. (1) w dniu 9 czerwca 1973 r. zawarł związek małżeński, jednak nadal zamieszkiwał na terenie gospodarstwa rodziców, ponieważ jego żona kontynuowała naukę i mieszkała w internacie w P.. Małżeństwo nie układało się dobrze, dlatego też małżonkowie rozstali się już w 1974 r. J. B. (1) był wtedy zatrudniony w P. w P., dokąd dojeżdżał rowerem, a podróż w jedną stronę trwała około godziny. Dnia 2 kwietnia 1976 r. J. B. (1) zwrócił się do pracodawcy o przeniesienie do pracy w innym oddziale, argumentując, iż musi pomagać matce w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. Uczestnik postępowania po raz kolejny wstąpił w związek małżeński dnia 18 czerwca 1977 r. Początkowo małżonkowie zamieszkiwali w jego domu rodzinnym w Ś., jednakże w listopadzie 1977 r. przenieśli się do M.. Do tego też momentu J. B. (1) był zameldowany w Ś.. W kolejnych latach małżonkowie przeprowadzali się jeszcze dwukrotnie – w 1980 r. do T. i w 1984 r. do B..

W trakcie zamieszkiwania w domu rodzinnym J. B. (1) pracował w gospodarstwie wraz z bratem I., wykonywali tam zbliżone prace, a zakres ich zaangażowania był porównywalny. J. B. (1) swoją aktywność w gospodarstwie rolnym godził z pracą zawodową, świadczoną wtedy na terenie Ł. i B.. Po wyprowadzeniu się J. B. (1) wciąż pracował na bieżąco w przedmiotowym gospodarstwie, choć już w nieco mniejszym rozmiarze. Ustalony przez pracodawcę system pracy powodował to, że J. B. (1) w ciągu tygodnia dysponował 3-4 dniami wolnymi, dojeżdżał więc do gospodarstwa motocyklem z M. i T., zaś z B. przy wykorzystaniu samochodu; dzięki temu w dni wolne od pracy zawodowej mógł przebywać na terenie gospodarstwa po kilka godzin, wykonując tam te same prace co dotychczas.

Związki z gospodarstwem rolnym istniały też po stronie B. B., który pracował na roli do swojego ślubu, który miał miejsce na przełomie 1968 i 1969 r. Wraz z upływem czasu większą rolę przywiązywał do pracy zawodowej, wobec czego jego aktywność rolna wchodziła w rachubę tylko w okresie spiętrzenia prac polowych. Powrót do stałej działalności rolnej nastąpił w 1984 r., kiedy to B. B. wydzierżawił od Gminy D. gospodarstwo rolne o powierzchni 1,17 ha. Na części tego areału uprawiał najpierw żyto i ziemniaki, a potem truskawki. Pozyskiwane płody rolne zbywał w ramach zawartych umów kontraktacji.

Pozostałe dzieci i wnuki spadkodawców w chwili ich śmierci nie świadczyły stałej pomocy w gospodarstwie, ponieważ osoby te mieszkały poza Ś. i pracowały zawodowo. Udzielana rodzicom pomoc sprowadzała się zaś do drobnych czynności podejmowanych podczas okazjonalnych wizyt.

Badając okoliczności mające znaczenie dla ustalenia kwalifikacji spadkobierców ustawowych do dziedziczenia gospodarstwa rolnego, Sąd Rejonowy przeprowadził dowód z zeznań świadków i przesłuchania uczestników. Ustalając, że J. B. (1) zamieszkiwał i pracował na terenie gospodarstwa rolnego w chwili śmierci ojca, Sąd oparł się na zeznaniach świadków T. K. (1), H. J. (1) i J. B. (2). Potwierdzeniem tego stanu rzeczy było też zaświadczenie o zameldowaniu. Biorąc pod uwagę ówczesne realia, Sąd doszedł do przekonania, że wynikająca z tego dokumentu data wymeldowania pokrywa się z momentem opuszczenia przez J. B. (1) domu rodzinnego. Z kolei za niewiarygodne zostały uznane zeznania świadków: I. D., W. G., S. B. (1), S. K., S. S., S. B. (2), T. G., E. J. i W. D., z racji występujących w nich nieścisłości dotyczących kluczowych wydarzeń.

Zdyskwalifikowane w całości zostały zeznania świadka S. B. (1) z uwagi na ich tendencyjność i brak obiektywizmu oraz ustalenie, że świadek ten nie mógł być bezpośrednim obserwatorem wydarzeń w interesującym Sąd okresie czasu, ponieważ przebywał wtedy przez kilkanaście lat w zakładzie karnym. Negatywnie Sąd ocenił także przesłuchanie uczestnika B. B., który podkreślał swoje duże zaangażowanie i nakład pracy w gospodarstwie porównywalne do reszty braci. Zdaniem Sądu, kłóciło się to bowiem z wcześniej składanymi wyjaśnieniami, podczas których kwestia nie była aż tak mocno akcentowana, oraz z wypowiedziami innych uczestników i świadków. Z kolei zeznania świadka K. D. w całości pominięto, gdyż okazały się one nieprzydatne dla ustalenia okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy.

W dalszej kolejności Sąd I instancji, odwołując się do unormowań zawartych w art. 926 k.c. i 931 k.c. określił krąg spadkobierców ustawowych obu zmarłych małżonków B.. Do ich grona zaliczeni zostali synowie: I. B., J. B. (1) i B. B., córki Z. S. (1) i H. C. (1) oraz wnuki E. G. i W. K.. Jako że pierwszy zmarł A. B. (1), to uprawniona do dziedziczenia po nim była ponadto żona A.. Odnośnie każdej z tych osób określone zostały przynależne udziały spadkowe będące konsekwencją stopnia pokrewieństwa ze zmarłymi. Tym samym spadek po A. B. (1) przysługiwał żonie w 1/4 części oraz wyżej wymienionym dzieciom (poza H. C. (1)) po 3/20 części i wnukom po zmarłej córce D. K. po 3/40 części. Do dziedziczenia po A. doszły zaś jej dzieci oraz wnuki E. G. i W. K., którym odpowiednio przysługiwały udziały po 1/6 części i po 1/12 części.

Natomiast dziedziczenie wchodzącego w skład spadku gospodarstwa rolnego, w ocenie Sądu I instancji, podlegało szczególnym przepisom dotyczącym warunków dziedziczenia ustawowego gospodarstw rolnych obowiązującym w chwili otwarcia spadku. W tym zakresie Sąd odwołał się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 31 stycznia 2001 r., P 4/99, OTK Nr 1 z 2001 r., poz. 5), przesądzającego o niezgodności z konstytucją art. 1059 k.c., jednak z zaznaczeniem, że niemożność stosowania tego unormowania nie odnosi się jednak do spadków otwartych przed dniem 14 lutego 2001 r. Przed tą bowiem datą gospodarstwo rolne traktowano jako odrębną część spadku, której losy mogły być inne niż pozostałego majątku spadkowego, w związku z czym, jeżeli istniały jakiekolwiek wymogi lub ograniczenia co do dziedziczenia tegoż gospodarstwa, niezbędne było ich uwzględnienie. Tym samym rola sądu jest zbadanie, czy dana osoba nosząca przymiot spadkobiercy miała w chwili otwarcia spadku uprawnienie do dziedziczenia gospodarstwa rolnego. Sąd Rejonowy zauważył przy tym, że zgodnie z przepisami szczególnymi o dziedziczeniu gospodarstw rolnych obowiązującymi w chwili śmierci A. B. (1) (14 styczeń 1976 r.) i A. B. (2) (25 październik 1984 r.) należące do spadku gospodarstwo rolne na podstawie ustawy dziedziczyli tylko ci spadkobiercy, którzy w chwili otwarcia spadku odpowiadali choćby jednemu z enumeratywnie wymienionych w art. 1059 k.c. warunków. W dalszej kolejności Sąd powołał właściwe brzmienie tego przepisu w datach śmierci każdego ze spadkodawców, wskazując, iż dziedziczenie gospodarstwa rolnego przez spadkobiercę mogło nastąpić, jeżeli w chwili otwarcia spadku alternatywnie:

data otwarcia spadku po A. B. (1)

data otwarcia spadku po A. B. (2)

bezpośrednio pracował w tym gospodarstwie

odpowiadał warunkom wymaganym do nabycia własności nieruchomości rolnej w drodze przeniesienia własności

był członkiem rolniczej spółdzielni produkcyjnej lub pracował w gospodarstwie rolnym takiej spółdzielni

był małoletni bądź też pobierał naukę zawodu lub uczęszczał do szkół

prowadził inne indywidualne gospodarstwo rolne bądź pracował w gospodarstwie swoich rodziców, małżonka lub jego rodziców

był trwale niezdolny do pracy

był małoletni bądź też pobierał naukę zawodu lub uczęszczał do szkół

był trwale niezdolny do pracy

Po analizie tych unormowań, mając też na względzie art. 160 § 1 k.c., do którego w 1984 r. odwoływał się art. 1059 § 1 k.c. i który stwierdzał, że warunkiem nabycia własności nieruchomości rolnej w drodze przeniesienia własności jest stała praca w jakimkolwiek gospodarstwie bezpośrednio przy produkcji rolnej albo posiadanie kwalifikacji do prowadzenia gospodarstwa rolnego, Sąd doszedł do przekonania, że warunki do dziedziczenia gospodarstwa rolnego po A. B. (1) spełniali: żona A. i synowie I. i J., którzy pracowali w przedmiotowym gospodarstwie, oraz wnukowie E. G. i W. K., ponieważ byli małoletni w chwili śmierci dziadka. W przypadku spadkowego gospodarstwa rolnego pozostawionego przez A. B. (2) do kategorii osób uprawnionych – oprócz I. B. i J. B. (1) – zaliczał się jeszcze trzeci syn B., który wówczas w chwili otwarcia spadku pracował w innym dzierżawionym przez siebie gospodarstwie rolnym; inni spadkobiercy zmarłej nie spełniali kryterium dziedziczenia wymaganego przez ustawę.

O kosztach postępowania Sąd postanowił na podstawie art. 520 § 1 k.p.c

Apelację od powyższego orzeczenia wniósł wnioskodawca R. B., zaskarżając postanowienie w części, co do pkt 2 i pkt 4, a więc co do rozstrzygnięcia dotyczącego dziedziczenia gospodarstwa rolnego wchodzącego w skład spadków po obojgu spadkodawcach. Sformułowane pod adresem rozstrzygnięcia zarzuty obejmowały:

1. sprzeczność istotnych ustaleń Sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego wskutek naruszenia przepisów postępowania, które mogło mieć wpływ na wynik sprawy, a mianowicie art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., przez dokonanie oceny dowodów

w sposób niewszechstronny:

● przez pominięcie zeznań uczestniczki H. C. (1), z których wynika, że uczestnik J. B. (1) po zawarciu drugiego związku małżeńskiego nie zamieszkiwał z żoną w rodzinnym domu, w sytuacji gdy zeznania te są wiarygodne, gdyż pochodzą one od siostry uczestnika J. B. (1) i znajdują potwierdzenie w zeznaniach pozostałych świadków wskazujących na to samo;

w sposób sprzeczny z zasadami doświadczenia życiowego:

● przez odmówienie wiarygodności zeznaniom świadków w osobach I. D., W. G., S. K., S. S., S. B. (2), T. G., E. J. i W. D. w części, w jakiej dotyczyły osób pracujących w spadkowym gospodarstwie w chwili śmierci spadkodawców, skoro logicznym jest, iż osoby te – jako najbliżsi sąsiedzi spadkodawców – musieli wiedzieć, kto pracował w gospodarstwie, tym bardziej, że jako osoby trzecie nie są zainteresowane wynikiem postępowania,

● przez uznanie za wiarygodne zeznań świadków w osobach J. B. (2) i T. K. (1) (obecna i poprzednia żona J. B. (1)), a więc jego osób najbliższych, które niewątpliwie są zainteresowane tym, by uczestnik J. B. (1) otrzymał udział w spadkowym gospodarstwie, w sytuacji, gdy zasady doświadczenia życiowego wskazują, iż zeznania współmałżonków są z reguły stronnicze, a co za tym idzie mało wiarygodne;

● w odniesieniu do zeznań uczestnika J. B. (1) wskazujących, iż w chwili śmierci ojca był on zaangażowany w pracę w gospodarstwie rolnym i wykonywał takie same prace polowe jak brat I., w sytuacji, gdy takiej wersji przeczą zasady doświadczenia życiowego, w świetle których nie jest możliwe, by po wielogodzinnym dniu pracy, po powrocie z zakładu pracy oddalonego od miejsca zamieszkania o kilkanaście kilometrów, do którego dojeżdżał rowerem, co trwało godzinę w jedną stronę, był on w stanie wykonywać jeszcze niemal wszystkie istotne prace w spadkowym gospodarstwie;

● w odniesieniu do zeznań uczestnika J. B. (1) wskazujących, iż także po opuszczeniu domu rodzinnego pracował on w spadkowym gospodarstwie 2-3 dni w tygodniu po kilka godzin, w sytuacji, gdy takiej wersji przeczą zasady doświadczenia życiowego, albowiem nawet przy czterobrygadowym systemie czasu pracy uczestnik J. B. (1) nie byłby w stanie po 24 – godzinnym dniu pracy (bez odpoczynku) wykonywać prace polowe, biorąc pod uwagę odległość pomiędzy miejscowością Ś., gdzie leży gospodarstwo, a miejscowościami M. i T., w których zamieszkiwał, a które są oddalone o prawie 10 km, środek lokomocji którym się poruszał (rower, motocykl), a także to, że w latach 1979, 1981 i 1982 urodziły mu się kolejne dzieci, a jego żona także pracowała zawodowo, co w sposób naturalny musiało prowadzić do zwiększenia jego zaangażowania w sprawy rodzinne;

● przez ustalenie, iż uczestnik J. B. (1) angażował się w prace w spadkowym gospodarstwie w takim samym zakresie jak I. B., w sytuacji gdy takiej wersji przeczą zasady doświadczenia życiowego, w świetle których nie jest możliwe, by J. B. (1) pracował w spadkowym gospodarstwie – o jednak niewielkim areale upraw rolnych – niemal w pełnym zakresie produkcji rolnej nie otrzymując jednocześnie z tego tytułu żadnych profitów, gdyż wszystkie dochody pobierał I. B.;

w sposób nasuwający zastrzeżenia w punktu widzenia zasad logicznego rozumowania:

● w świetle tych zasad nie można zaakceptować jak wiarygodnych zeznań uczestniczki S. B. (1), która z jednej strony zeznała, iż „od 1985 r. ziemia leżała odłogiem”, a jednocześnie wskazała, iż po śmierci A. B. (2) „mąż przestał uprawiać ziemię może po 5 latach”, biorąc pod uwagę iż A. B. (2) zmarła w 1984 r.; tym samym Sąd, uznając oba twierdzenia za wiarygodne, przekroczył granice swobodnej oceny, bowiem w świetle zasad logicznego rozumowania pozostają one we wzajemnej sprzeczności, która nie została wyjaśniona;

2. naruszenie przepisów prawa materialnego, a mianowicie:

art. 1059 § 1 pkt 1 k.c., w brzmieniu obowiązującym w dacie otwarcia spadku po A. B. (1), przez jego błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, iż uczestnik J. B. (1) bezpośrednio przed otwarciem spadku pracował w spadkowym gospodarstwie;

art. 160 § 1 pkt 1 k.c., w związku z art. 1059 k.c. w brzmieniu obowiązującym w dacie otwarcia spadku po A. B. (2), przez jego błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, iż uczestnik J. B. (1) stale pracował bezpośrednio przy produkcji rolnej w chwili śmierci matki.

W konkluzji skarżący wniósł o zmianę zaskarżonego postanowienia przez stwierdzenie, iż gospodarstwo rolne wchodzące w skład spadku po A. B. (1) nabyli żona A. B. (2) i syn I. B. po 1/3 części oraz wnukowie E. G. i W. K. po 1/6 części, zaś gospodarstwo rolne pozostawione przez A. B. (2) w równych częściach odziedziczyli jej synowie I. i B.. Oprócz tego skarżący zwrócił się o pozostawienie uczestników przy własnych kosztach, ewentualnie o zasądzenie tych kosztów od uczestników na rzecz wnioskodawcy.

W odpowiedzi na apelację uczestnik J. B. (1) wniósł o jej oddalenie i zasądzenie na swoją rzecz kosztów postępowania za II instancję.

Na rozprawie w dniu 19 listopada 2014 r. Sąd Okręgowy w Łodzi zawiesił postępowanie na podstawie art. 174 § 1 pkt. 1 k.p.c. w związku z art. 13 § 2 k.p.c. z uwagi na śmierć uczestniczki postępowania Z. S. (1), a następnie postanowieniem z dnia 4 grudnia 2014 r. podjął je z udziałem występujących już w sprawie jej następców prawnych: H. C. (1), B. B., J. B. (1), R. B., K. K. i E. G..

Sąd Okręgowy zważył, co następuje:

Apelacja jako niezasadna podlegała oddaleniu.

Sąd Rejonowy w ramach prawidłowo poczynionych ustaleń faktycznych, przyjętych przez Sąd Okręgowy za własne, dokonał prawidłowej oceny dowodów, w oparciu o którą wyprowadził także trafne wnioski jurydyczne dotyczące przepisów szczególnych o dziedziczeniu gospodarstw rolnych obowiązujących w chwili śmierci A. B. (1) i A. B. (2).

Osią apelacji było kwestionowanie uprawnień po stronie uczestnika J. B. (1) do dziedziczenia gospodarstwa rolnego po rodzicach. Odnosząc się do zarzutu sformułowanego na kanwie naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. w związku z art. 13 § 2 k.p.c., trzeba powiedzieć, że w doktrynie i judykaturze panuje zgoda co do tego, że z uwagi na przyznaną sądowi swobodę w ocenie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, zarzut ten może być uznany za zasadny jedynie wtedy, gdy podstawą ustaleń uczyniono rozumowanie sprzeczne z zasadami logiki bądź wskazaniami doświadczenia życiowego. Dlatego w sytuacji, gdy na podstawie zgromadzonych dowodów możliwe jest wyprowadzenie konkurencyjnych wniosków co do przebiegu badanych zdarzeń, dla podważenia stanowiska orzekającego sądu nie wystarcza jedynie twierdzenie skarżącego o wadliwości poczynionych ustaleń odwołujące się do stanu faktycznego, który w przekonaniu skarżącego odpowiada rzeczywistości, ale konieczne jest też wskazanie, jakich to konkretnie uchybień w ocenie dowodów dopuścił się orzekający sąd, naruszając w ten sposób opisane wyżej kryteria, wiążące w ramach swobodnej oceny dowodów (tak np. K. Flaga - Gieruszyńska w: Kodeks postępowania cywilnego, pod red. A. Zielińskiego, Warszawa 2006, tom I, s. 794-795). Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 9 kwietnia 2008 r., I ACa 205/08, niepubl., słusznie stwierdził, że: „Fakt, że określony dowód został oceniony niezgodnie z intencją skarżącego, nie oznacza naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Ocena dowodów należy bowiem do sądu orzekającego i nawet w sytuacji, w której z dowodu można było wywieść wnioski inne niż przyjęte przez sąd, nie dochodzi do naruszenia art. 233 § 1 k.p.c.”. Podobnie wyraził się też SN w wyroku z dnia 16 grudnia 2005 r., III CK 314/05, „Orzecznictwo w Sprawach (...) Nr 10 z 2006 r., w którego tezie stwierdzono, że: „Do naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c. mogłoby dojść tylko wówczas, gdyby skarżący wykazał uchybienie podstawowym regułom służącym ocenie wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów, tj. regułom logicznego myślenia, zasadzie doświadczenia życiowego i właściwego kojarzenia faktów”.

Odnosząc powyższe do stanowiska skarżącego uznać trzeba, że jest ono jedynie wyrazem polemiki ze stwierdzeniem Sądu Rejowego przyjętym u podstaw zaskarżonego orzeczenia, iż J. B. (1) posiada uprawnienia do dziedziczenia gospodarstwa rolnego. Innymi słowy, sam fakt, iż wnioskodawca inaczej niż Sąd ocenia określone zdarzenia nie wystarcza do zakwestionowania poczynionych przez Sąd ustaleń. Pamiętać bowiem należy, że dla podważenia dokonanej przez Sąd oceny dowodów oraz poczynionych w oparciu o nią ustaleń nie jest wystarczające wskazanie, że zgromadzone dowody pozwalają także na wyciągnięcie odmiennych wniosków co do okoliczności faktycznych danej sprawy. Z pewnością zaś zarzut formułowany względem orzeczenia Sądu I Instancji nie może polegać li tylko na przedstawieniu własnej, korzystnej dla skarżącego oceny zdarzeń w oderwaniu od zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Do tego natomiast, zdaniem Sądu Okręgowego, w istocie sprowadza się wywód apelacji. Wprawdzie skarżący w sferze dowodowej postawił Sądowi szereg skonkretyzowanych zarzutów, niemniej jednak wszystkie opierają na pewnych stereotypowych schematach myślowych. Wyrazem tego jest chociażby niczym nieuzasadnione przekonanie skarżącego, iż najlepiej zorientowani co do sytuacji w rodzinie B. i panujących w niej relacji i stosunków byli sąsiedzi, ponieważ zamieszkiwali oni w pobliżu spadkowego gospodarstwa. Fakt, że sąsiedzi gospodarstwa rzeczywiście mieli okazje czynić stosowne obserwacje, nie musi przekładać się jednak sam przez się na dysponowanie przez te osoby rzetelną i miarodajną wiedzą. O ile ponadto rację ma skarżący, akcentując to, że większość tych świadków nie jest w żadnej mierze zainteresowana w rozstrzygnięciu niniejszej sprawy na korzyść któregokolwiek ze spadkobierców, to jednak słuszność jest tu po stronie Sądu Rejonowego, który większą wiarygodność i moc dowodową przyznał zeznaniom świadków T. K., H. J. i J. B., a także wyjaśnieniom złożonym przez uczestników H. C., Z. S. i B. B.. O ile w istocie należałoby z pewną ostrożnością oceniać wiarygodność i moc dowodową zeznań aktualnej żony J. B. (1), to nie sposób takiego kryterium zastosować do zeznań świadka T. K., która była żoną uczestnika przez krótki czas prawie czterdzieści lat temu. Trudno powiedzieć, na jakich zasadach doświadczenia życiowego R. B. konstruuje swoją tezę, że jest to osoba równie bliska jego stryjowi jak J. B. (2), a tym samym dążąca do osiągnięcia korzystnego dla byłego męża wyniku postępowania. Przeciwnie, realia życiowe wskazują na to, że w takiej sytuacji między byłymi małżonkami nie ma szczególnych więzi bliskości i są osobami sobie w zasadzie obcymi; jednocześnie świadek T. K. ma najlepszą wiedzę co do tego, czy J. B. (1) po zawarciu związku małżeńskiego zamieszkał z nią, czy też nadal mieszkał razem z rodzicami w przedmiotowym gospodarstwie. Z pewnością dla celów ustalenia tej okoliczności jest ona źródłem cenniejszym niż zeznania sąsiadów czy też wskazywane w apelacji wyjaśnienia uczestniczki postępowania H. C., która w interesującym Sąd okresie od kilkunastu lat mieszkała w P., a fakt miejsca zamieszkania przyrodniego brata nie był dla niej okolicznością szczególnie istotną i tym samym po czterdziestu latach jej pamięć o tej okoliczności nie musiała być zgodna z rzeczywistym stanem rzeczy.

Niezwykle istotne jest też to, że za wersją J. B. (1) o jego pracy w spadkowym gospodarstwie przemawiały wyjaśnienia innych uczestników postępowania, którzy stali na stanowisku, że J. B. (1) mieszkał i pracował w gospodarstwie, poświęcając mu dużo czasu i uwagi. Wnikliwa lektura tych zeznań stwarzała nawet podstawy do stwierdzenia, iż J. B. (1) w większym stopniu aniżeli brat I. miał na względzie dobro i losy gospodarstwa jako rodowej spuścizny. Co prawda Sąd I instancji nie pokusił się o taką konkluzję, choć były ku temu przesłanki, poprzestając na bardziej wyważonym stwierdzeniu, że zaangażowanie, wysiłek, starania i nakład pracy obu braci były porównywalne. Zauważyć trzeba, że z pewnością wiedza rodzeństwa uczestnika miała szerszy zakres i była bardziej dogłębna niż obserwacje, jakie mogli poczynić sąsiedzi, zrozumiałe bowiem jest, że żywo interesowali się oni stanem rodzinnego gospodarstwa i tym, kto pomaga rodzicom w jego prowadzeniu. Podkreślić należy, że przypisując zeznaniom sąsiadów cechę obiektywizmu i niezaangażowanie w ostateczny rezultat postępowania, skarżący nie dostrzegł, że walory te można przypisać w jeszcze większym stopniu wyjaśnieniom składanym przez rodzeństwo uczestnika. Autor apelacji nie uprawdopodobnił w żadnym zakresie, z jakich przyczyn H. C., Z. S. czy B. B. mieliby przedstawiać wersję wydarzeń niekorzystną dla jego ojca, jeśli nie dlatego, że odpowiada ona prawdzie. Nietrudno zauważyć też, że wyjaśnienia B. B. zmierzające do wykazania uprawnień J. B. (1) do dziedziczenia gospodarstwa rolnego skutkowały w rezultacie przyznaniem temu ostatniemu przez Sąd udziału w spadkowym gospodarstwie, co zmniejszyło udział jego brata B.; w ocenie Sądu odwoławczego fakt ten jest istotną przesłanką przypisania tym wyjaśnieniom znacznej wiarygodności i mocy dowodowej, nie wydaje się bowiem, aby B. B. mijał się z prawdą tylko w tym celu, aby osiągnąć mniej korzystny dla siebie rezultat postępowania.

W rezultacie za wiarygodne należy uznać korelujące z przedstawionymi wyżej dowodami wyjaśnienia samego J. B. (1). Wbrew wywodom apelacji przedstawiona przez niego wersja wydarzeń o zaangażowaniu w prowadzenie gospodarstwa rolnego mimo pracy zawodowej w innej miejscowości nie jest sprzeczna z zasadami doświadczenia życiowego, a nawet wręcz przeciwnie – to tezy postawione w apelacji świadczą o nieznajomości realiów życia w latach 70-tych i 80-tych XX w. Należy zatem przypomnieć, że w okresie tym (a także i wcześniej) znaczna część gospodarstw rolnych prowadzona była przez osoby pracujące na etatach poza rolnictwem, przez co wytworzyła się odrębna społeczna kategoria pracowników nazywana w ówczesnej nowomowie chłoporobotnikami. Bardzo często zdarzało się, że osoby takie dojeżdżały ze swego gospodarstwa do oddalonych miejscowości, gdzie znajdował się ich zakład pracy, a po powrocie do domu wykonywały niezbędne bieżące prace w gospodarstwie; przy sezonowym nagromadzeniu prac polowych cała rodzina (także osoby, które nie mieszkały już na terenie gospodarstwa i po jego opuszczeniu założyły własne rodziny) korzystała z urlopów wypoczynkowych, przyjeżdżając pomagać w zbiorach czy sianokosach. Ten fakt społeczny został zauważony przez orzecznictwo, które odstąpiło od rygorystycznego poglądu, że praca w gospodarstwie rolnym relewantna prawnie w świetle art. 1059 k.c. winna być stała, a samo gospodarstwo musi być traktowane przez spadkobiercę jako warsztat pracy. Stopniowo linia orzecznicza SN uległa znacznemu zliberalizowaniu i zaczęły się pojawiać poglądy sprowadzające się do tego, że wymogiem dziedziczenia gospodarstwa rolnego bynajmniej nie jest zamieszkiwanie i wykonywanie w gospodarstwie rolnym codziennych czynności. Wyjaśniono również, że brak wykonywania codziennych czynności w obejściu i przy inwentarzu nie wyłączał omawianej przesłanki dziedziczenia, skoro pojęcie stałej pracy przy produkcji rolnej obejmuje każdą pracę wykonywaną w gospodarstwie rolnym w ramach rodzinnego podziału czynności (tak w postanowieniu SN z dnia 25 listopada 1997 r., I CKN 312/97, niepubl.). Wskazywano także, iż praca w gospodarstwie nie musiała być ani jedynym ani głównym źródłem utrzymania spadkobiercy (tak w postanowieniu SN z dnia 1 lutego 2000 r., III CKN 575/98, niepubl.). Przedmiotowa przesłanka dziedziczenia była zatem uważana za spełnioną, jeżeli spadkobierca stale, to jest od szeregu lat, w tym w chwili otwarcia spadku, gdy tylko zachodziła taka potrzeba gospodarcza wykonywał sukcesywnie czynności w gospodarstwie rolnym (tak w postanowieniu SN z dnia 12 grudnia 2013 r., V CSK 41/13, niepubl.). Tym samym walor bezpośredniej pracy w gospodarstwie rolnym z elementem stałości nadawano również pracy wykonywanej równocześnie z pracą zawodową poza rolnictwem, zwłaszcza, gdy – jak w rozpoznawanej sprawie – gospodarstwa rolne nie są dużej wielkości i nie wymagają znacznej ilości czasu na ich prowadzenie.

Taka właśnie sytuacja miała miejsce w niniejszej sprawie w odniesieniu do uczestnika J. B. (1). Dokonane w sprawie ustalenia pozwalają bowiem przyjąć, że wnioskodawca na przestrzeni lat, w tym także w datach otwarcia obu spadków, pracował stale w gospodarstwie rolnym rodziców, świadcząc jednocześnie pracę zawodową. Niewątpliwie J. B. (1) wraz z resztą rodzeństwa, od wczesnych lat dziecięcych pomagał rodzicom w pracach gospodarskich, zatem miał do tego odpowiednie przygotowanie praktyczne. Wraz z upływem czasu w naturalny sposób nastąpiło też odwrócenie ról, ponieważ małżonkowie A. i A. B. (3) z uwagi na wiek większość prac w gospodarstwie przekazali swoim dzieciom. J. B. (1), pracujący zawodowo poza gospodarstwem, nadal wykonywał w nim poprzednie czynności, nawet po wyprowadzeniu się od rodziców. Było to możliwe dzięki stosunkowo niewielkim odległościom dzielącym dom rodzinny w Ś. od jego miejsc zamieszkania w M. i T. oraz miejsc pracy w P., Ł. i B., tym bardziej, że odległości te pokonywane były kolejno rowerem, motocyklem i samochodem, wobec czego czas niezbędnych przejazdów ulegał zmniejszeniu. Oprócz tego sprzyjał temu dogodny system pracy, dzięki któremu uczestnik w ciągu tygodnia miał 3 – 4 dni wolne, co umożliwiało mu stawienie się do pracy w gospodarstwie. Wreszcie nie można przeoczyć i tego, że gospodarstwo miało stosunkowo niewielką powierzchnię, co umożliwiało pogodzenie niezbyt dużego zakresu prac ze sferą zawodową i rodzinną J. B. (1); jako wiarygodne jawi się twierdzenie uczestnika, że w swoje dni wolne (z wyłączeniem niedziel) poświęcał po kilka godzin pracy w gospodarstwie.

Reasumując, nie można zgodzić się z twierdzeniami apelacji, że wersja przyjęta przez Sąd I instancji jest skutkiem niewłaściwej – bo sprzecznej z zasadami doświadczenia życiowego – oceny zgromadzonych dowodów. W przekonaniu Sądu odwoławczego w fakcie godzenia prac wykonywanych w gospodarstwie rolnym z pozarolniczą pracą zawodową i obowiązkami rodzinnymi nie ma nic sprzecznego z realiami życia w okresie, którego dotyczyły poczynione ustalenia,. Wbrew stanowisku skarżącego możliwe było – a wręcz przyjąć można, że zdarzało się często – aby spadkobierca niewielkiego gospodarstwa pracował w przedsiębiorstwie oddalonym o kilkanaście kilometrów, a jednocześnie stale wykonywał wraz z innymi członkami rodziny niezbędne bieżące prace rolne. Oderwany od ówczesnej rzeczywistości jest też przedstawiony w apelacji pogląd, że wykonywanie takich prac jest nie do pomyślenia bez jednoczesnego czerpania korzyści z gospodarstwa. Zauważyć to należy, że dochodowość niewielkiego gospodarstwa tego rodzaju była minimalna, a uzyskiwane korzyści najczęściej ograniczały się do możliwości wykorzystania rezultatów prowadzonych upraw i hodowli na własne potrzeby. Rzadkością było uzależnienie świadczenie pomocy w gospodarstwie starszych już rodziców od uzyskania ewentualnej rekompensaty; przeciwnie, jak już nadmieniono wyżej, regułą było, że podczas spiętrzenia letnich prac polowych uczestniczyły w nich – oczywiście nieodpłatnie - wraz ze swoimi rodzinami także dzieci mieszkające od lat poza gospodarstwem i niezaangażowane w codzienne jego prowadzenie. W efekcie powyższych rozważań Sąd odwoławczy uznaje ocenę dowodów przeprowadzoną przez Sąd I instancji za w pełni prawidłową, a w szczególności zgodną z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oraz połączoną z przypisaniem określonym dowodom adekwatnej wiarygodności i mocy dowodowej. Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił fakt stałej pracy J. B. (1) w spadkowym gospodarstwie rolnym, opierając się na korelujących ze sobą dowodach z zeznań świadków i przesłuchania uczestników postępowania, popartych dowodami z dokumentów, jak np. zaświadczenie o zameldowaniu go w Ś. czy podanie świadczące o ubieganiu się przez niego o zmianę miejsca pracy w celu efektywniejszej pomocy w gospodarstwie rodziców.

Podnoszone w apelacji ewentualne nieścisłości w wyjaśnieniach uczestniczki postępowania S. B. (1), jak również kwestionowanie ustaleń faktycznych dotyczących efektów zmniejszenia się zaangażowania I. B. w prowadzenie gospodarstwa, w szczególności tego, czy ewentualnie nastąpiło to przed śmiercią spadkodawców czy też później, nie mogą wpłynąć na treść rozstrzygnięcia, jako że ostatecznie Sąd meriti nie odmówił przyjęcia, iż po stronie ojca wnioskodawcy istniała przesłanka stałej pracy w gospodarstwie rolnym w okresie, kiedy otwierały się przedmiotowe spadki. W kontekście zaś pozostałego wiarygodnego materiału dowodowego nie sposób natomiast wywieść wniosku, że nawet znacznie większe zaangażowanie I. B. w wykonywanie prac w gospodarstwie niż przyjął Sąd Rejonowy skutkować musiało ustaleniem, że wersja wydarzeń, z której wynika, iż J. B. (1) również się tymi pracami stale zajmował, jest niezgodna z rzeczywistością.

W efekcie prawidłowego ustalenia stanu faktycznego sprawy oczywiście chybiony jest zarzut naruszenia przez Sąd I instancji prawa materialnego. Ustosunkowanie się do niego należy rozpocząć od spostrzeżenia, że podniesienie obok kwestii dotyczących prawidłowości ustaleń faktycznych także zarzutu błędnej wykładni art. 1059 § 1 pkt. 1 k.c. i art. 160 § 1 pkt. 1 k.c. w związku z art. 1059 k.c. oznacza, że autor apelacji jest zdania, że nawet w okolicznościach sprawy ustalonych przez Sąd meriti nie było podstaw do uznania, że J. B. (1) w momencie otwarcia spadków po swoich rodzicach spełniał przesłankę stałej pracy bezpośrednio przy produkcji rolnej w spadkowym gospodarstwie, a jeśli Sąd zastosował w stosunku do niego te przepisy, to stało się tak wskutek błędnego rozumienia ich treści. Niestety, R. B. nie przedstawił jakiegokolwiek uzasadnieniu zajętego stanowiska, wobec czego trudno się do niego ustosunkować Sądowi odwoławczemu. Powiedzieć można jedynie, że ustalony w toku postępowania stan faktyczny, biorąc pod uwagę przedstawione już wyżej poglądy orzecznictwa dotyczące rozumienia tej przesłanki dziedziczenia gospodarstwa rolnego – które Sąd rozpoznający sprawę niniejszą w pełni podziela – w całej rozciągłości pozwala zgodzić się z Sądem I instancji, że J. B. (1) w dacie śmierci swoich rodziców wypełnił jeden z warunków odziedziczenia po nich gospodarstwa, a mianowicie przewidziany w art. 1059 § 1 pkt. 1 k.c. w brzmieniu obowiązującym w 1976 r. i w art. 160 § 1 pkt. 1 k.c. w związku z art. 1059 k.c. w brzmieniu obowiązującym w roku 1984.

Wobec zatem bezzasadności podniesionych zarzutów apelacyjnych Sąd Okręgowy oddalił apelację wnioskodawcy na podstawie art. 385 k.p.c. w związku z art. 13 § 2 k.p.c.

Oddalenie apelacji skutkowało tym, że rozstrzygnięcie o kosztach zapadło na podstawie art. 520 § 3 k.p.c., a więc z ustaleniem, że wnioskodawca ma obowiązek zwrócić uczestnikowi J. B. (1) poniesione przez niego koszty postępowania apelacyjnego. Przyznana z tego tytułu kwota 60,00 zł odpowiada minimalnej stawce kosztów zastępstwa prawnego wymienionej w § 13 ust. 1 pkt. 1 w związku z § 9 pkt. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (t.j. Dz. U. z 2013 r. poz. 461 ze zm.).

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.