Wtorek 23 października 2018 Wydanie nr 3893
notice
Tytuł:
Sąd Apelacyjny w Warszawie z 2014-01-20
Data orzeczenia:
20 stycznia 2014
Data publikacji:
12 października 2018
Data uprawomocnienia:
20 stycznia 2014
Sygnatura:
I ACa 1214/13
Sąd:
Sąd Apelacyjny w Warszawie
Wydział:
I Wydział Cywilny
Przewodniczący:
Barbara Trębska
Sędziowie:
Dorota Trautman
Bogdan Świerczakowski
Protokolant:
st. sekr. sąd. Monika Likos
Hasła tematyczne:
Autorskie Prawo I Pokrewne
Podstawa prawna:
art. 79 ust. 1 ,art. 34 pr. aut.
Powołane przepisy:
Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego
(Dz. U. z 1964 r. Nr 43, poz. 296)
Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny
(Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93)

Sygn. akt I ACa 1214/13

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 20 stycznia 2014 r.

Sąd Apelacyjny w Warszawie I Wydział Cywilny w składzie:

Przewodniczący: SSA Barbara Trębska

Sędziowie:SA Bogdan Świerczakowski (spr.)

SO del. Dorota Trautman

Protokolant:st. sekr. sąd. Monika Likos

po rozpoznaniu w dniu 20 stycznia 2014 r. w Warszawie

na rozprawie sprawy z powództwa P. K.

przeciwko (...) Spółce Akcyjnej w W.

o zapłatę

na skutek apelacji pozwanego

od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie

z dnia 22 maja 2013 r. sygn. akt XVI GC 874/11

oddala apelację.

Sygn. akt I ACa 1214/13

UZASADNIENIE

Wyrokiem z dnia 22 maja 2013 r. Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził od (...) S.A. w W. na rzecz P. K. kwotę 2.196 zł z ustawowymi odsetkami od dnia 8.01.2009 r. do dnia zapłaty i oddalił dalej idące powództwo (dotyczyło kwoty 3.660 zł) oraz zasądził od powoda na rzecz pozwanej kwotę 34,20 zł tytułem zwrotu kosztów procesu.

Powyższe rozstrzygnięcie zapadło na podstawie następujących ustaleń faktycznych.

Pod koniec sierpnia 2007 r. P. K. udał się do G. celem wykonania prywatnej sesji zdjęciowej bramkarza reprezentacji Polski A. B.. W związku z tym poniósł koszty finansowe (faktury, rachunki wraz z tłumaczeniami k. 20-27, 44-46). Jedno ze zdjęć z tej sesji zostało zamieszczone wyłącznie na oficjalnej stronie internetowej A. B., (...), nie było go w żadnej agencji fotograficznej, gdyż była umowa między powodem a A. B., że nie wszystkie zdjęcia z tej sesji można przekazać do agencji. Na tej stronie internetowej była zakładka z kontaktem, gdzie był podany mail do administratora strony i do powoda. Na wszystkich zdjęciach były podpisy, kto jest ich autorem, dodatkowo na dole strony był napis, że wykorzystanie tych zdjęć bez zgody autora jest zabronione (zeznania świadków: M. C. k. 147-148 i M. J. k. 148, zeznania powoda P. K. k. 219).

W dniu 18.12.2008 r.(...) umieściła na należącym do niej portalu internetowym pobandzie artykuł pt. (...), w którym zamieszczona została fotografia A. B., której autorem jest powód, a które zostało wykonane w G., w prywatnym mieszkaniu A. B., w ramach sesji zdjęciowej. Nikt ze strony pozwanego nie zwracał się o zgodę na wykorzystanie tego zdjęcia ani do administratora oficjalnej strony internetowej A. B., ani do autora zdjęcia, czyli powoda (zdjęcie, wydruk ze strony internetowej k. 18, 28-34, zeznania świadków: M. C. k. 147, M. J. k. 148, B. P. k. 217, zeznania powoda P. K. k. 219-220). Był to printscreen zdjęcia, co jest równoważne ze zdjęciem, a został pobrany przez pracownika pozwanego ze strony blogu na platformie (...), należącej do (...). Zdjęcie to miało stanowić ilustracją tematu opisywanego w serwisie pobandzie. Użycie printscreenu jest to dosyć powszechna praktyka, jeżeli chce się pokazać, że jakaś strona coś zrobiła, czyli że na danej stronie był artykuł lub inny materiał (zeznania świadków: M. P. k. 150 i B. P. k. 217-218).

Stawki za zdjęcia płacone przez pozwanego są bardzo różne, wynoszą od 10 zł netto. Za zdjęcia do Internetu(...) płaci generalnie niższe stawki, gdyż Internet publikuje ogromną liczbę zdjęć i mają one bardzo krótki okres trwania na stronach głównych, bardzo szybko zastępują je nowe zdjęcia i nowe wiadomości. Jest różnica w cenie zdjęcia publikowanego na stronie głównej gazety i w serwisie pobocznym, podobnie jak na stronie głównej papierowego wydania Gazety (...) i dodatkach do niej. Ceny zdjęć sprzedawanych pozwanemu przez Polską Agencję Prasową wynoszą nawet od 295 zł do 400 zł netto, Agencja (...) pobiera za zdjęcia wynagrodzenie w wysokości od 120 zł do 300 zł netto, zaś Agencja (...) wynagrodzenie w wysokości 150 zł do 500 zł netto (faktury, wydruki ze stron internetowych k. 72-96, zeznania świadków: M. P. k. 150, B. K. k. 151-152, J. D. k. 199). W(...)są cenniki, z tym, że dotyczą one tylko zdjęć sprzedawanych przez agencję fotograficzną pozwanego, agencję Gazeta.

Cena zdjęcia w prasie papierowej zależy od nakładu i formatu druku zdjęcia w piśmie. Najtańsze zdjęcia są to zdjęcia publikowane w pismach niskonakładowych, o najmniejszym formacie. Najdroższe są zdjęcia publikowane w pismach wysokonakładowych, o dużym formacie zadruku i publikacji, w szczególności na okładce. Aktualnie cena zdjęć w Internecie uzależniona jest od ilości zdjęć kupowanych w subskrypcji i im więcej zdjęć jest kupowanych, tym niższa jest cena (zeznania świadka F. R. k. 196).

Generalnie istnieją cenniki, które dotyczą zdjęć reporterskich, czyli tzw. zdjęć nieekskluzywnych. W każdym cenniku jest jednak dopisek, że cennik nie dotyczy zdjęć exclusive, co do których ceny są ustalane indywidualnie (zeznania świadka M. J. (k. 149). Ekskluzywność zdjęcia zależy od unikalności tematu, a także gdy jeden fotograf lub agencja ma wyłączność na obsługę jakiegoś wydarzenia. Zdjęcia exclusive charakteryzują się tym, że stoi za nimi jakaś historia i samo to zdjęcie jest jakimś wydarzeniem czy newsem. Takich zdjęć zwykle nie kupuje się pojedynczo, tylko posługuje się pojęciem tematu. Ceny rynkowe za tego typu zdjęcia są bardzo różne, gdyż zwykle ustala je fotograf. Na wartość zdjęcia wpływa jego unikalność, jak również marka fotografa oraz, czy jest to zdjęcie ogólnie dostępne, czy opatrzone jakimiś restrykcjami dotyczącymi agencji na całym świecie. Są również zdjęcia opatrzone dopiskiem, że nie można ich sprzedawać w Internecie. Jest możliwość kupienia zdjęcia, którego nie ma w agencji, o ile nabywca skontaktuje się z fotografem lub administratorem strony internetowej. Zdarzyło się, że została wykorzystana fotka dziewczyny jednego z piłkarzy i fotograf zażądał za nią kilku tysięcy euro (faktury k. 143-145, 176-178, zeznania świadków: M. C. k. 148, M. J. k. 149, B. K. k. 152, F. R. k. 197 i J. D. k. 200). Zdarzyło się również, że(...) wykorzystała omyłkowo zdjęcie, które otrzymało nagrodę (...) w kategorii reportażu. Z tego tytułu zapłaciła odszkodowanie w wysokości 1.000 euro przedstawicielowi fotografa J. B., Holendra mieszkającego w USA. Zdjęcie zostało opublikowane bez pozwolenia, redaktor wykorzystał zdjęcie opublikowane po ogłoszeniu wyników nagrody. Zdjęcie miało obostrzenia, że nie może być publikowane w Internecie i pojedynczo, bo był to cykl zdjęć. Nadto zostało one zestawione ze zdjęciem stockowym, które jest bardzo tanie, jako ilustracja artykułu o biurokracji w Polsce. Doszło więc także do trywializacji (zeznań świadka B. K. k. 152).

Zdjęcie A. B. wykorzystane przez pozwanego było zdjęciem ekskluzywnym, gdyż zdjęcie to zostało wykonane w domu A. B., gdzie powód został zaproszony, bo fotografowie zwykle nie mają dostępu do takich stref z życia piłkarzy. W ówczesnym czasie A. B. był bramkarzem reprezentacji Polski, jego nazwisko pojawiało się na czołówkach wielu gazet. A. B. bardzo dba o swoją prywatność, rzadko rozmawia z gazetami, nie lubi tego robić i rzadko wpuszcza reporterów z aparatami fotograficznymi do swojego domu. Dla A. B. jest to zdjęcie wyjątkowe, nie w stroju piłkarskim, nie na meczu. Jest to piłkarz ekscentryczny, z którym niewielu miało kontakt. Zatem nie należy traktować takiego zdjęcia jako ilustracyjnego, ale jako zdjęcie exclusive (zeznania świadków: M. C. k. 148, J. D. k. 200, zeznania powoda P. K. k. 219-220).

Zakładając, że byłaby wcześniejsza akceptacja A. B. na wykorzystanie zdjęcia, powód zgodziłby się na publikację przez sprzedającego na wyłączność, bez zrzeczenia się praw do zdjęcia, za kwotę 750 zł netto, a za niższą kwotę nie, gdyż byłaby to jednorazowa transakcja. Gdyby sprzedaż nie dotyczyła wyłączności publikacji zdjęcia, to sprzedałby takie zdjęcie za około 600 zł netto. Nie sprzedałby takiego zdjęcia do Internetu, gdyż „wrzucanie” takich mocno ekskluzywnych zdjęć do Internetu nie jest praktykowane, a ta sesja, na prośbę A. B., miała nie być przekazywana dalej (zeznania powoda P. K. k. 220). Aktualnie zakres cenowy dla wszystkich zdjęć wynosi od 10 zł do 500 zł netto dla normalnego użycia, czyli gdy zdjęcie nie jest użyte w celach promocyjnych, reklamowych, nie jest to zdjęcie wyjątkowe, objęte klauzulą exclusive. Cena zdjęcia exclusive jest minimalnie dwukrotnie wyższa niż zdjęcia normalnego, czyli do 1.000 zł netto, a maksymalnie trzykrotnie wyższa, czyli do 1.500 zł netto, ale ten ostatni przypadek są to sytuacje wyjątkowe, które aktualnie już prawie się nie zdarzają. Na przestrzeni ostatnich 5 lat można zauważyć tendencję spadkową cen, co dotyczy głównie zdjęć ilustracyjnych, a w drugiej kolejności newsowych. Jednak zależność cenową zdjęć exclusive do normalnych można odnieść do 2008 r., z tym, że ilość zdjęć exclusive sprzedawanych w 2008 r. była wielokrotnie wyższa (zeznania świadka F. R. k. 196-197).

Pismem z dnia 30.12.2008 r., doręczonym pozwanemu osobiście w tym samym dniu, powód zażądał usunięcia fotografii z serwisu pobandzie, w szczególności z artykułu, i wszelkich innych serwisów udostępnianych przez (...), niezwłoczne zaniechanie dalszego wykorzystywania zdjęcia, zamieszczenie oświadczenia przepraszającego powoda i zapłaty potrójnej wysokości wynagrodzenia w kwocie 3.000 zł + VAT – w terminie 7 dni od doręczenia pisma, wystawiając w tym dniu na rzecz pozwanej fakturę VAT nr (...) (pismo, faktura k. 12-13, 19). Ponieważ jednak (...) kwoty tej nie uiściła, pomimo kolejnego wezwania do zapłaty (wezwanie do zapłaty, pisma k. 14-17), P. K. wystąpił z niniejszym powództwem.

Uwzględnienie powództwa w znacznej części Sąd Okręgowy uzasadnił w następujący sposób.

Zgodnie z art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b pr.aut., uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa, naprawienia wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności, a w przypadku, gdy naruszenie jest zawinione – trzykrotności stosownego wynagrodzenia, które w chwili jego dochodzenia byłoby należne tytułem udzielenia przez uprawnionego zgody na korzystanie z utworu.

Pozwany nie legitymował się zgodą powoda na wykorzystanie zdjęcia jego autorstwa (utworu w rozumieniu art. 1 ust. 1 i ust. 2 pkt 3 pr.aut.) ani nawet nie zwracał się o taką zgodę. Doszło więc do naruszenia autorskiego prawa majątkowego powoda jako twórcy. Powód wybrał sposób naprawienia szkody przez zapłatę ryczałtowej sumy pieniężnej, co implikowało m.in. konieczność udowodnienia winy strony pozwanej. Działanie pozwanego miało charakter zawiniony. Na stronie internetowej była zakładka z kontaktem, gdzie był podany mail i do osoby zarządzającej stroną internetową A. B. (M. C.) i do powoda. Na wszystkich zdjęciach były podpisy, kto jest ich autorem, dodatkowo na dole strony był napis, że wykorzystanie tych zdjęć bez zgody autora jest zabronione. Zdjęcie było umieszczone tylko na oficjalnej stronie A. B., nie było umieszczane w żadnej agencji fotograficznej. Na stronie oficjalnej A. B. były informacje na każdym zdjęciu, kto jest jego autorem i w zakładce „kontakt” były namiary do fotografów, maile i numery telefonów, a także informacja, że bez zgody autorów i administratorów serwisu (...) pobieranie i kopiowanie zdjęć jest zabronione.

Pozwany bronił się podnosząc, że wykorzystał w zasadzie nie zdjęcie, ale prinscreen strony, na której zdjęcie zostało umieszczone, a i to w ramach tzw. prawa cytatu, a więc zaistniały przesłanki zwalniające go od odpowiedzialności w świetle przepisów pr.aut. Odnosząc się do tego stanowiska Sąd wyjaśnił, że jak wynika z zeznań świadka M. P., jeden z serwisów gazeta.pl opublikował zdjęcie, a właściwie printscreen, czy screenshot, ze strony blogu na platformie(...), przedstawiające A. B.. Zdjęcie było ilustracją tezy lub tematu opisywanego w tym serwisie (k. 150). Podobnie świadek B. P. zeznał, że był to printscreen, czyli zrzut z ekranu, z jednego z blogów na serwisie(...), a więc to zdjęcie nie zostało pobrane przez pozwanego bezpośrednio z serwisu (...) Ten printscreen ściągnął jeden z jego podwładnych.(...) jest to platforma blogowa, na której każdy może za darmo założyć bloga. Printscreen jest to zrzut z ekranu i może zawierać samo zdjęcie, jak i elementy znajdujące się na ekranie obok zdjęcia. Użycie printscreenu jest to dosyć powszechna praktyka, jeżeli chce się pokazać nie samo zdjęcie, ale to, że jakaś strona coś zrobiła, czyli np. że na danej stronie był artykuł lub inny materiał. Umieszczenie tego printscreenu miało na celu pokazanie, w jaki sposób A. B. się autoprezentuje (k. 217-218). Potwierdzają to załączone do pozwu wydruki, z których wynika, że w serwisie (...) pojawił się printscreen, czyli zrzut z ekranu zdjęcia A. B. ze strony „A. B. – strona oficjalna”. Zdjęcie to w bardzo dobry sposób obrazowało tekst, jaki pojawił się w serwisie pobandzie, z uwagi na zawartość zdjęcia, co jednak nie ekskulpuje zachowania się pozwanego. Pozwany pobrał zdjęcie, a w zasadzie jego printscreen, ze strony blogowej, której sam jest właścicielem, a nadto, jeżeli na zdjęciu byłaby informacja o oficjalnej stronie, to byłaby to informacja o źródle pochodzenia zdjęcia, informacja wiarygodna, chociaż nie w 100 proc. Taką informacją byłby napis na zdjęciu „A. B. – strona oficjalna”. Jednak ponieważ była tam informacja o źródle pochodzenia zdjęcia, było to wystarczające dla obowiązku podjęcia przez pozwanego działań zmierzających do uzyskania zgody na wykorzystanie zdjęcia. Na prinscreenie zdjęcia wyraźnie widoczne jest źródło jego pochodzenia, w więc oficjalna strona A. B. (k. 28-33). Dodatkowo, printscreen zdjęcia jest tożsamy ze zdjęciem. Doszło więc do wykorzystania zdjęcia (fotografii). I bez znaczenia pozostawała praktyka stosowana w (...) Skoro wyraźnie wskazane było źródło pochodzenia zdjęcia, to obowiązkiem osoby, która chciała z niego skorzystać, było zwrócenie się do autora zdjęcia zgodę na jego wykorzystanie.

Za nieusprawiedliwione uznał Sąd powoływanie się przez pozwanego na prawo cytatu, uregulowane w art. 29 ust. 1 pr.aut., zgodnie z którym, wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. Prawo cytatu stanowi ograniczenie wyłącznego prawa autorskiego na rzecz dozwolonego użytku publicznego, stwarzając ramy dozwolonego wykorzystywania cudzej twórczości w działalności naukowej, dydaktycznej, publicystycznej oraz artystycznej. Cytatem jest przytoczenie we własnym dziele, w całości lub w części, cudzej pracy, przy spełnieniu warunków określonych w art. 34 pr.aut., tj. podaniu twórcy i źródła, z uwzględnieniem istniejących możliwości. W takiej sytuacji twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.

Artykuł, który pojawił się w serwisie pobandzie, miał na celu odniesienie się do odbioru A. B. w społeczeństwie, nacechowany jest pewną humorystyczną krytyką, zaś zdjęcie zostało przytoczone w innym utworze, stanowiącym samodzielną całość, tj. tekście (...), a stosowanie tzw. prawa cytatu nie dotyczy tylko działalności literackiej. Jednak nie została spełniona ostatnia przesłanka, a mianowicie wskazanie źródła pochodzenia zdjęcia. Pozwany podnosił, że źródło to nie wskazywało na autorstwo zdjęcia, ale przecież pozwany pobrał zdjęcie w formie printscreen’u z własnej strony blogowej, a następnie wykorzystał je bez uzyskania jakichkolwiek zgód, mimo istniejących możliwości w rozumieniu art. 34 pr.aut. Jak już wskazano, ustalenie źródła pochodzenia zdjęcia i jego autora wymagało podjęcia minimum środków staranności, których pracownicy pozwanego nie dopełnili.

W świetle powyższego roszczenie powoda, oparte na art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b pr.aut., było więc uprawnione co do zasady.

Rozważania na temat wysokości należnego powodowi odszkodowania Sąd rozpoczął od szczegółowej analizy ustaleń odnośnie cen rynkowych zdjęć, i tak, według pozwanego wydawcy prasy i portali internetowych płacą fotografom za jedno zdjęcie kwoty rzędu 50 do 150 zł i za taką kwotę można nabyć przeważającą większość zdjęć. Jak wynika z zeznań świadków – pracowników, ewentualnie współpracowników pozwanego, za zdjęcie tego typu, którego dotyczy spór, pozwany płaci maksymalnie 150 zł. Jeżeli Internet zamawia u fotografów zatrudnionych w(...)lub z nią współpracujących jakieś specjalne tematy, to cena waha się od 100 do 250 zł, ale wówczas fotograf przekazuje autorskie prawa majątkowe i całość zdjęć, których może być kilkanaście lub kilkadziesiąt. Stawki w Internecie są tak niskie, gdyż Internet publikuje ogromną liczbę zdjęć i mają one bardzo krótki okres trwania na stronach głównych, bardzo szybko zastępują je nowe zdjęcia i nowe wiadomości. Wymienione ceny dotyczą zwykłych zdjęć, nie wyłączając zdjęć typu paparazzi, przeznaczonych do wydawnictw (...). Taki charakter miała znaczna część zdjęć, których dotyczyły faktury VAT załączone do odpowiedzi na pozew. Jednak i wśród tych faktur można zauważyć, że ceny zdjęć wynoszą również kilkaset złotych. Przykładowo, ceny zdjęć Polskiej Agencji Prasowej wynoszą od 295 do 400 zł netto (k. 81-82). Agencja (...) pobiera za zdjęcia wynagrodzenie w wysokości od 120 do 300 zł netto (k. 84-88), a Agencja (...) wynagrodzenie w wysokości 150 do 500 zł (k. 94).

Ceny zdjęć są więc zróżnicowane i nie można ich sklasyfikować w sposób jednoznaczny. Istnieją jedynie cenniki, które dotyczą zdjęć reporterskich, czyli tzw. zdjęć nieekskluzywnych. Tymczasem spór w tej sprawie dotyczy wykorzystania jednego, konkretnego zdjęcia fotograficznego, poza jakąkolwiek umową między stronami, gdy nie łączyła ich żadna współpraca, a więc tym bardziej poza abonamentem (subskrybcją), który znacznie obniża ceny poszczególnych zdjęć.

Sąd nie dał wiary zeznaniom pracowników pozwanego, że tego typu zdjęcie warte było maksymalnie 150 zł, gdyż przeczy temu pozostały materiał dowodowy zebrany w sprawie. Sporne zdjęcie nie było przeznaczone do publikacji w Internecie. Stanowisko zaprezentowane przez pozwanego sprowadzało się do poglądu, w którym sprawca szkody wykorzystuje utwór w taki sposób, jaki uważa za stosowny, nawet jeżeli autor nie przewiduje takiego sposobu wykorzystania, a później płaci stawki, które sam uważa za stosowne, czyli w tym przypadku w odniesieniu do Internetu. Z takim poglądem Sąd się nie zgodził, gdyż przeczyłoby to istocie ochrony prawa autorskich twórcy. Wskazał przy tym na zeznania świadka B. K., która przyznała, że zdarzyło się, iż (...) wykorzystała omyłkowo zdjęcie, które otrzymało nagrodę (...) w kategorii reportażu. Z tego tytułu zapłaciła odszkodowanie w wysokości 1.000 euro. Kwota była wysoka, gdyż zdjęcie zostało opublikowane bez pozwolenia, redaktor wykorzystał zdjęcie opublikowane po ogłoszeniu wyników nagrody, co wynikało z jego niewiedzy, że tego zdjęcia nie może użyć. Zdjęcie miało obostrzenia, że nie może być publikowane w Internecie i pojedynczo, bo był to cykl zdjęć. Nadto zostało one zestawione ze zdjęciem stockowym, które jest bardzo tanie, jako ilustracja artykułu o biurokracji w Polsce. Było więc sporo przewinień, w tym trywializacja (k. 152). Zdaniem Sądu I instancji w niniejszej sprawie miała miejsce dokładnie taka sama sytuacja.

Pozwany nie tylko wykorzystał zdjęcie, które nie znajdowało się w żadnej agencji fotograficznej, a więc – z zasady – nie było przeznaczone do publikacji poza oficjalną stroną internetową A. B., ale opublikował je w Internecie, w którym – jak sam podnosił – wartość i znaczenie zdjęcia znacznie spadają. Istotne było w tej sytuacji, czy autor wyraziłby zgodę na taką publikację, a jeżeli tak, to za jaką cenę. Przedmiotowe zdjęcie było zdjęciem mocno ekskluzywnym, rzadkim na rynku fotograficznym. Co prawda, świadek F. R. zeznał, że w 2008 r. cena zależałaby od tego, czy zdjęcie A. B. zostało wykonane w okresie jego zawirowań miłosnych, bo to jest ciekawe dla prasy i zdjęcia z nową przyjaciółką byłyby bardzo ciekawe dla kolorowej prasy kobiecej, a samo to zdjęcie takiej wartości nie przedstawia (k. 198), jednak z takim stwierdzeniem nie sposób się zgodzić. Sam świadek dodał, że przykładami zdjęć exclusive z jego agencji mogą być zdjęcia nowonarodzonych dzieci A. J.. Zdjęcia exclusive charakteryzują się tym, że możliwość ich wykonania ma jedna agencja lub jeden fotograf, albo zdjęcie takie wykonał jeden fotograf bez wcześniejszych uzgodnień i tylko on dysponuje takim zdjęciem (k. 197). Takim właśnie było sporne zdjęcie, dlatego że zostało wykonane w domu A. B., w G., w Szkocji, gdzie powód został zaproszony, bo fotografowie zwykle nie mają dostępu do takich stref z życia piłkarzy. W ówczesnym czasie A. B. był bramkarzem reprezentacji Polski, jego nazwisko pojawiało się na czołówkach wielu gazet i było w Polsce powszechnie znane. A. B. bardzo dba o swoją prywatność i rzadko wpuszcza reporterów z aparatami fotograficznymi do swojego domu. Świadek J. D. zeznał, że jeżeli zdjęcie to zostało zrobione u A. B. w domu w Szkocji, to byłoby to zdjęcie exclusive, gdyż jest to zdjęcie zrobione nie w miejscu publicznym, a wręcz w prywatnym i żeby wykonać takie zdjęcie konieczny jest jakiś wysiłek i zgoda osoby fotografowanej i dla A. B. jest to zdjęcie wyjątkowe, nie w stroju piłkarskim, nie na meczu. Nie należy więc traktować takiego zdjęcia jako ilustracyjnego, ale jako zdjęcie exclusive (k. 200).

Nie sposób takiego zdjęcia, które było zdjęciem ekskluzywnym, nieprzeznaczonym, co do zasady, do publikacji, a tym bardziej publikacji w Internecie, dotyczącym sfery prywatnej zawodnika, który niechętnie udzielał wywiadów, a tym bardziej który niechętnie pozwalał fotografować się w miejscu prywatnym, traktować w sposób identyczny, jak zdjęć na poziomie cenowym 50 zł – 150 zł, jak chciał pozwany.

W związku z powyższym na bardzo istotną kwestię zwróciła uwagę świadek B. K., która zeznała, że jeżeli zdjęcie jest ekskluzywne, to ma pewne ograniczone pole wykorzystania i miejsce publikacji. Wówczas cena takiego zdjęcia rośnie, ten, kto jest jego właścicielem, może dyktować cenę, może ją negocjować (k. 152). Natomiast świadek F. R. dodał, że zdjęcia exclusive nie są dostarczane do Internetu, gdyż szybkość i sposób rozprzestrzeniania się zdjęć w Internecie, ich kopiowania, pozostaje poza kontrolą (k. 197). Zatem, na co zwrócono uwagę już wcześniej, tego typu zdjęcie w ogóle nie powinno znaleźć się w Internecie i jego wartość rynkowa określona była sposobem, w jakim faktycznie zdjęcie powinno było zostać wykorzystane. Nie pozwany wyznacza poziom cen dla tego typu zdjęć, ale ich autor, który może go sprzedać nie za cenę, jaką określone medium uważa za właściwą cenę zakupu, ale jaką on uważa za właściwą cenę sprzedaży.

Tytułem przykładu wskazał jeszcze Sąd na zeznania M. P. opisujące sytuację znalezienia przez polskich archeologów na pustyni Sahara wraku samolotu myśliwskiego z II wojny światowej. Zdjęcia sprzedawała agencja brytyjska i były dwie stawki: 150 funtów za 2 zdjęcia lub 200 funtów za 10 zdjęć. Nie było żadnego pola do negocjacji. Była też sytuacja, że oferowano pozwanemu zdjęcia martwego K. i było to chyba 500 zł za zdjęcie, ale opublikowane na pierwszej stronie Gazety (...), z możliwością republikacji na stronie internetowej (k. 150-151). Z kolei z relacji świadka Ł. S. wynika, że Redakcja (...) miała wykupioną subskrypcję zdjęć od (...) na zdjęcia newsowe, czyli „świeże”. Gdy przyszła informacja, że K. został zabity, agencja (...) jako pierwsza opublikowała zdjęcia z miejsca zbrodni i redakcja (...) mogła to zdjęcie w ramach subskrypcji, bez żadnych kosztów dodatkowych, publikować w gazecie (...). Natomiast inne redakcje należące do(...), w tym Gazeta (...), a także portale internetowe, jak (...) musiałyby zapłacić za to zdjęcie. Cena za to zdjęcie wynosiła 250 euro, czyli około 1.000 zł netto (k. 198-199).

Już z powyższych, zgodnych zeznań wynika, że nie jest czymś unikalnym i niespotykanym cena za zdjęcie w granicach 1.000 zł netto. W przypadku zdjęć ekskluzywnych często nie ma nawet możliwości negocjacji, np. nie było możliwości negocjowania ceny w odniesieniu do zdjęcia K., cena została odgórnie podana przez (...) (k. 199), jak i w przypadku agencji brytyjskiej. I wówczas taka cena, zależna od sposobu wykorzystania, jest ceną rynkową. Innymi słowy, to nie sprawca naruszenia ustala wartość zdjęcia, ale rynek, czyli to, ile musiałby sprawca zapłacić, gdyby wykorzystał zdjęcie zgodnie z jego przeznaczeniem, w tym przypadku – nie w Internecie. Jak zeznał świadek F. R., zakres cenowy dla wszystkich zdjęć wynosi od 10 zł do 500 zł netto dla normalnego użycia, czyli gdy zdjęcie nie jest użyte w celach promocyjnych, reklamowych, nie jest to zdjęcie wyjątkowe, objęte klauzulą exclusive. W jego agencji aktualnie cena zdjęcia exclusive jest minimalnie dwukrotnie wyższa niż zdjęcia normalnego, czyli do 1.000 zł netto, a maksymalnie trzykrotnie wyższa, czyli do 1.500 zł netto, ale ten ostatni przypadek są to sytuacje wyjątkowe, które aktualnie już prawie się nie zdarzają. Są to ceny maksymalne, bo aktualnie średnia cena zdjęcia normalnego najdroższego dla wydawcy wynosi 200 zł netto, a więc zdjęcia exclusive wynosi 400 zł netto (k. 196-197). Zdjęcia exclusive są przynajmniej dwukrotnie droższe niż „zwykłe” zdjęcia, a zdarza się, że są droższe i trzykrotnie. Potwierdziły to złożone przez powoda, z zachowaniem wymogów wynikających z art. 479 12 § 1 k.p.c. (w brzmieniu sprzed dnia 3.05.2012 r.), faktury VAT nr (...) (k. 176-178), z których wynika, że cena zdjęć do Internetu może wynieść zarówno 165 zł, jak i 1.293 zł netto za sztukę.

Nie stanowi dowodu na okoliczność wartości spornego zdjęcia przedłożona przez stronę pozwaną opinia uzupełniająca sporządzona w sprawie XX GC 691/11 (k. 170-171), gdyż dotyczy ona zupełnie innego typu zdjęć, a mianowicie opublikowanych w prasie lub wydawnictwie internetowym bez wcześniejszego zamówienia, nadsyłanych do redakcji przez fotografów. Już sama ta okoliczność powoduje, że to nie autor zdjęcia dyktuje cenę, ale redakcja. Nie odniesiono się tu w ogóle do zdjęć ekskluzywnych, a tym bardziej takich, które nie są przeznaczone do publikacji w Internecie. Ponadto w jednej z konkluzji wskazano, że stawki 150 – 200 zł sprawiają, że niektórzy fotografowie rezygnują z wydania zgody na zamieszczenie zdjęć, uważając, że wykonane przez nich prace mają wyższą wartość. W takiej sytuacji nie sposób mówić o wartości rynkowej, a tym samym o stosownym wynagrodzeniu.

W orzecznictwie sądowym dominuje pogląd, że stosowne wynagrodzenie w rozumieniu art. 79 ust. 1 pr.aut. to takie wynagrodzenie, jakie otrzymałby autor (autor opracowania zależnego), gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu w zakresie dokonanego naruszenia (por. wyrok SN z dnia 25.03.2004 r., II CK 90/03, OSNC 2005, nr 4, poz. 66, wyrok SN z dnia 29.11.2006 r., II CSK 245/06, Lex nr 233063, wyrok SA w Warszawie z dnia 16.04.2008 r., I ACa 1420/07, Lex nr 1120309). Jednak pogląd ten nie może być rozumiany w ten sposób, że chodzi tu o cenę, jaką byłby skłonny zapłacić sprawca naruszenia, gdyż oczywistym jest, że dąży on, będąc kupującym w przypadku zawarcia umowy, do obniżenia ceny, a więc chciałby zapłacić jak najmniej. Decyduje cena, jaką musiałby zapłacić, gdyby umowę zawarł. W art. 79 pr.aut. nie zawarto wyznaczników takiej ceny. Pewną wskazówkę można znaleźć w art. 43 ust. 2 ustawy, zgodnie z którym, jeżeli w umowie nie określono wysokości wynagrodzenia autorskiego, wysokość wynagrodzenia określa się z uwzględnieniem zakresu udzielonego prawa oraz korzyści wynikających z korzystania z utworu. O tym prawie i korzyściach decydują więc przede wszystkim walory artystyczne zdjęcia, ale również walory pozaartystyczne, jak sposób wykorzystania, możliwości wykorzystania oraz jego dostępność. Jak wynika z powołanego materiału dowodowego, zdjęcia niedostępne u innych autorów są znacznie droższe, bo są zdjęciami exclusive. Ponieważ takim zdjęciem było przedmiotowe zdjęcie, nie można do niego „przykładać” wartości zdjęć „zwykłych”. Wartość tę determinuje również przeznaczenie zdjęcia, a więc niemożność jego wykorzystania w Internecie, a wręcz przeznaczenie takiego zdjęcia „nie do Internetu”. Na wartość zdjęcia wpływa jego unikalność, jak również marka fotografa oraz, czy jest to zdjęcie ogólnie dostępne, czy opatrzone jakimiś restrykcjami dotyczącymi agencji na całym świecie (k. 149).

Pozwany użył tego typu zdjęcia w medium, w którym zdjęcie traci na znaczeniu i wartości znacznie szybciej niż gdyby zostało wykorzystane w innych mediach, które można byłoby nazwać tradycyjnym, w tym w szczególności w prasie o poważnym charakterze. Pozwany w sposób nieuprawniony dokonał trywializacji zdjęcia. Jak zwrócił uwagę świadek F. R., gdyby miał sesję z panem B. składającą się z 7-8 różnych ujęć, to próbowałby sprzedać całą sesję. W jego agencji był przykład kradzieży serii zdjęć z A. J. i B. P. i za tę kradzież została wystawiona karna faktura w wysokości 3.000 zł netto, która została zapłacona (k. 198). Należało dać wiarę zeznaniom świadka M. C., że ceny rynkowe za tego typu zdjęcia są bardzo różne, gdyż zwykle ustala je fotograf.

W związku z powyższym Sąd przypisał istotne znaczenie zeznaniom powoda, które ocenił jako logiczne, spójne i konsekwentne. Wskazał on mianowicie, że gdyby sprzedawał sporne zdjęcie, to jego cena zależałaby od tego, kto chciałby je kupić. W 2008 r. wycenił je na 1.000 zł netto i uważa, że tyle było warte, uwzględniając fakt, że było robione w Szkocji i podróż musiał opłacić sam. Zakładając, że byłaby wcześniejsza akceptacja A. B. na wykorzystanie zdjęcia, za tą cenę zgodziłbym się na publikację przez sprzedającego na wyłączność, bez zrzeczenia się praw do zdjęcia. Gdyby przyszedł klient, który chciałby to zdjęcie na wyłączność, to sprzedałby je za 750 zł netto, niżej by nie zszedł, gdyż byłaby to jednorazowa transakcja. Gdyby sprzedaż nie dotyczyła wyłączności publikacji zdjęcia, to cena mogłaby być niższa, sprzedałby takie zdjęcie za około 600 zł netto. Nie sprzedałby takiego zdjęcia do Internetu, gdyż „wrzucanie” takich mocno ekskluzywnych zdjęć do Internetu nie jest praktykowane, a ta sesja, na prośbę A. B., nie miała być przekazywana dalej. Fotografowie przekazując takie mocno ekskluzywne zdjęcia agencji fotograficznej zaznaczają w opisie uwagę typu „zakaz publikacji w Internecie”, a zdjęcie to nie było nawet w żadnej agencji (k. 220).

Podsumowując, za stosowne wynagrodzenie o jakim mowa w art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b pr.aut., uznał Sąd I instancji kwotę 600 zł netto. Jak wynika z zeznań samego powoda, za takie wynagrodzenie wyraziłby zgodę na wykorzystanie zdjęcia, a z materiału dowodowego nie wynika, aby można było mówić o tzw. licencji wyłącznej. Kwota ta byłaby zdaniem powoda adekwatna, w tym mając na uwadze poniesione koszty, a jednocześnie byłaby ona uzasadniona obiektywnie, mając na uwadze wszystkie czynniki, o jakich była mowa powyżej. Co istotne, kwota ta jest zbliżona do średniej ceny zdjęcia ekskluzywnego wskazywanej przez świadka F. R., a jego zeznania w tym zakresie były najbardziej wiarygodne i precyzyjne.

Zatem, uwzględniając art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. a pr.aut., a więc trzykrotność kwoty 600 zł netto, Sąd zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 2.196,00 zł (brutto). Zgodnie z art. 481 § 1 k.c., odsetki od tej kwoty należały się powodowi od wezwania do zapłaty z dnia 30.12.2008 r. – nie był okolicznością sporną fakt osobistego doręczenia tego wezwania w tym dniu, zgodnie z adnotacją na nim (k. 12-13).

Sąd uznał za chybiony podniesiony przez pozwaną zarzut przedawnienia. Roszczenia o ochronę autorskich praw majątkowych przedawniają się w terminach określonych w art. 118 k.c., z wyjątkiem roszczeń o naprawienie szkody, do których ma zastosowanie art. 442 1 k.c. (por. wyrok SN z dnia 11.08.2011 r., I CSK 633/10, OSNC 2012, nr 3, poz. 37). Zastosowanie w niniejszej sprawie znajduje więc trzyletni termin przedawnienia z art. 118 k.c. Strona pozwana skorzystała ze zdjęcia autorstwa powoda w dniu 18.12.2008 r., której to okoliczności nie kwestionowała, a więc zastosowanie znajdował art. 230 k.p.c. (wydruki ze strony internetowej pobandzie noszą datę nawet późniejszą). Pozew w niniejszej sprawie został wniesiony w dniu 6.12.2011 r., a więc jeszcze przed upływem trzyletniego terminu przedawnienia – do przedawnienia doszłoby, uwzględniając treść art. 120 § 1 zd. 2 k.c., z dniem 19.12.2011 r. Orzeczenie o kosztach zapadło na podstawie art. 100 k.p.c. i uwzględnia wynik sprawy.

Apelacja od powyższego wyroku wniósł pozwany, skarżąc wyrok w części zasądzającej i rozstrzygającej o kosztach (punkty I i III). Zarzucił:

1.naruszenie prawa materialnego, tj.:

a) art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b pr. aut. poprzez jego błędną wykładnię oraz niewłaściwe zastosowanie i bezzasadne przyjęcie, że podstawą do ustalenia wartości fotografii powoda nie jest średnia cena rynkowa na rynku prasowym, lecz cena, za jaką powód sprzedaje swoje fotografie,

b) art. 29 ust 1 pr. aut. poprzez jego błędną wykładnię oraz niewłaściwe zastosowanie, poprzez odmowę uznania, iż wykorzystanie przez pozwaną fotografii autorstwa powoda w ramach tzw. printscreenu strony internetowej nie mieściło się w granicach dozwolonego użytku i tzw. „prawa cytatu”,

c) zasądzenie kwoty wynagrodzenia powiększonej o stawkę podatku VAT, w sytuacji, gdy powód podatku tego nie odprowadza za należności wypłacane na podstawie orzeczenia sądowego;

2. naruszenie zasad postępowania, mające istotny wpływ na rozstrzygnięcie w przedmiotowej sprawie, poprzez niewłaściwą ocenę zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, w szczególności:

a) zeznań świadków i złożonych przez stronę pozwaną dokumentów, które to dowody wykazywały rzeczywiste stawki rynkowe na rynku fotografii prasowych, a które to dowody nie zostały przez Sąd należycie ocenione w postępowaniu,

b) rażąco zawyżoną w stosunku do realiów rynkowych kwotę wynagrodzenia - zaliczki dla biegłego wnioskowanego przez stronę pozwaną, skutkiem czego ustalona przez Sąd wysokość zaliczki zbliżała się do wartości przedmiotu sporu i była dwukrotnie wyższa niż w innych podobnych tego typu sprawach, co w konsekwencji spowodowało nieopłacenie jej przez stronę pozwaną.

Wskazując na powyższe zarzuty pozwany wniósł o zmianę wyroku i oddalenie powództwa w całości oraz zasądzenie od powoda kosztów zastępstwa procesowego za obie instancje, względnie uchylenie wyroku w części objętej zaskarżaniem i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.

Powód wniósł o oddalenie apelacji.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Apelacja nie jest zasadna.

Zdaniem skarżącego powództwo winno zostać oddalone ze względu na fakt, że wykorzystanie zdjęcia odbyło się w granicach „prawa cytatu”. Zarzut naruszenia art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. – Prawo autorskie (Dz.U.2006.90.631 j.t.), uzasadniony wywodem kwalifikującym zastosowanie spornej fotografii jako „drobnego utworu” objętego tym przepisem, mija się z motywami zaskarżonego orzeczenia. Sąd Okręgowy nie zanegował istnienia w tym wypadku po stronie pozwanej prawa do cytatu uzasadnionego prawami gatunku, a więc dozwolonego co do zasady zapożyczenia utworu powoda. Sposób wykorzystania zdjęcia autorstwa powoda wskazywał na jego uzasadnione użycie. Powództwo zostało uwzględnione z innej przyczyny – dlatego, że pozwany nie spełnił warunku dozwolonego użytku wskazanego w art. 34 pr. aut., a mianowicie nie wymienił imienia i nazwiska twórcy zdjęcia. W wyniku nowelizacji ustawy – Prawo autorskie z dnia 1 kwietnia 2004 r. (Dz.U. 2004.91.869) zaznaczono w art. 34, że podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Sąd Okręgowy wnikliwie rozważył kwestię nieskomplikowanego, wręcz łatwego dostępu pracowników pozwanego do oficjalnej strony A. B., na której widniały stosowne informacje dotyczące autorstwa, z których pozwany mógł i powinien skorzystać, by uchronić się przed odpowiedzialnością wynikającą z nierespektowania wymogów zawartych w art. 34 pr. aut. Wbrew stanowisku skarżącego nie można abstrahować od okoliczności, że profil z którego bezpośrednio został zaczerpnięty printscreen, także należał do strony pozwanej. Nie zmienia więc oceny zachowania pozwanego fakt, że zdjęcie najpierw znalazło się na stronie blogowej a dopiero później zilustrowało tekst pt. (...).

Pozostałe zarzuty apelacji koncentrują się przede wszystkim na wysokości odszkodowania, a ściśle podstawy jego ustalenia, w postaci „stosownego wynagrodzenia”. Także w tym zakresie skarżący nie ma racji. Sąd Okręgowy wiele miejsca w uzasadnieniu wyroku poświęcił wyjaśnieniu, dlaczego ustalił wynagrodzenie jakie należałoby się powodowi właśnie w kwocie 600 zł netto. Zaważyły na takim ustaleniu nie tylko zeznania samego powoda ale też inne dowody, takie jak zeznania świadka F. R. na temat cen zdjęć ekskluzywnych (średnia 1.000 zł a maksymalna 1.500 zł), jak również przykłady nabywania zdjęć w cenach zbliżonych do ustalonej w sprawie i wyższych, podawane przez świadków: M. P., B. K. i Ł. S.. Zasadnie też odwołał się Sąd do dokumentów finansowych złożonych do akt sprawy (faktury VAT), z których wynika, że cena netto zdjęcia może wynieść nawet ponad 1.200 zł. Zatem nie można się zgodzić z zarzutem dowolności ustalenia stawki, według subiektywnego przekonania powoda. Same zresztą zeznania powoda również zostały przekonująco ocenione przez Sąd, z uwzględnieniem szeregu okoliczności związanych zarówno z kosztami wykonania zdjęcia (wyjazd do G.), jak i jego wyjątkowością, wynikającą z uprzywilejowanej sytuacji fotografującego, zainteresowania opinii publicznej osobą A. B. oraz zastrzeżenia braku zgody na publikowanie zdjęcia poza oficjalną stroną internetową piłkarza. Fotografia ta nie była nigdzie publikowana i nie figurowała w żadnej bazie agencji fotograficznych. Należy się zgodzić z Sądem I instancji, że chodzi o sytuację analogiczną do tej, jaka miała miejsce w przypadku niedozwolonego wykorzystania zdjęcia wykonanego przez J. B., za które pozwany zapłacił odszkodowanie w kwocie 1.000 euro. Skoro nie można tu było mówić o żadnych przyjętych stawkach, konieczne było ustalenie wynagrodzenia w sposób do pewnego stopnia arbitralny, wedle uznania sędziowskiego uwzględniającego okoliczności sprawy. Podane motywy kwestionowanej konstatacji są więc wynikiem wszechstronnego rozważenia zgromadzonego materiału, dokonanego bez naruszenia zasady swobodnej oceny dowodów (art. 233 § 1 k.p.c.). Podane przyczyny, dla których stawka w tym wypadku musiała być znacznie wyższa od stawek za tzw. zwykłe zdjęcia (50-150 zł), nie nasuwają zastrzeżeń.

Nie doszło tez do naruszenia art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. b pr. aut. Jak to wyjaśniono wyżej, cena fotografii została ustalona przy przyjęciu stawek rynkowych za zdjęcia ekskluzywne. Częściowa zbieżność ze stanowiskiem powoda (powództwo w części zostało oddalone), wynika z oceny podanej przezeń stawki jako realnej w okolicznościach sprawy, odpowiadającej prawom rynku.

Zarzut dotyczący podatku VAT nie został wsparty argumentacją nawiązującą do stanu prawnego. Wystarczy więc wskazać za odpowiedzią na apelację, że powód, jako osoba prowadząca działalność gospodarczą, od wystawionej na kwotę 3.000 zł netto faktury odprowadził podatek VAT w wysokości 660 zł (k.279).

Zarzut zawyżenia zaliczki na biegłego nie został rozwinięty. Kwota 2.000 zł nie była zbliżona do wartości przedmiotu sporu, który wynosił 3.660 zł, ale niewątpliwie relatywnie wysoka. Nie oznacza to jednakże, że została ustalona w sposób zawyżony. Sąd zamierzał skorzystać z wiedzy specjalistycznej, wymagającej dysponowania szerokim materiałem porównawczym. Jego gromadzenie mogło okazać się kosztowne. Nie można odpowiedzialnie stwierdzić, że zaliczka była za wysoka. Można jeszcze zaznaczyć, że nawet podzielenie racji pozwanego w tym względzie nie wpłynęłoby w żaden sposób na wynik sprawy, ponieważ bez względu na przyczynę takiego stanu rzeczy, nie dysponując opinią biegłego, musiał Sąd oprzeć się na innych dowodach.

Z przedstawionych względów, przyjmując za swoje ustalenia Sądu Okręgowego i podzielając przedstawioną przez ten Sąd ocenę prawną, Sąd Apelacyjny na podstawie art. 385 k.p.c. oddalił apelację.

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.