Niedziela 22 lipca 2018 Wydanie nr 3800
notice
Tytuł:
Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe w Gdańsku z 2016-04-01
Data orzeczenia:
1 kwietnia 2016
Data publikacji:
18 maja 2018
Sygnatura:
X K 1364/13
Sąd:
Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe w Gdańsku
Wydział:
X Wydział Karny
Przewodniczący:
Julia Kuciel
Protokolant:
Anna Ciechanowicz
Hasła tematyczne:
Przestępstwo Przeciwko Życiu
Podstawa prawna:
art.158§1kk
Powołane przepisy:
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny
(Dz. U. z 1997 r. Nr 88, poz. 553)
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego
(Dz. U. z 1997 r. Nr 89, poz. 555)

Sygn. akt X K 1364/13

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 01 kwietnia 2016 roku

Sąd Rejonowy Gdańsk – Południe w Gdańsku w X Wydziale Karnym

w składzie

Przewodniczący: SSR Julia Kuciel

Protokolant: Anna Ciechanowicz

przy udziale Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim – Lilianny Maciejewskiej

po rozpoznaniu na rozprawie w dniach 07 stycznia 2015 roku, 09 kwietnia 2015 roku, 07 września 2015 roku, 21 grudnia 2015 roku i 29 marca 2016 roku sprawy:

I.  M. K. (1), syna J. i H. z domu C., urodzonego (...) w G.,

II.  B. K. , syna J. i H. z domu C., urodzonego (...) w G.

oskarżonych o to, że:

w dniu 14 lipca 2013 roku w miejscowości T., działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami brał udział w pobiciu K. W. i M. P. (1), na skutek którego K. W. doznał złamania kości nosa z przemieszczeniem odłamów, obrzęku powłok twarzy w okolicy jarzmowej prawej oraz otarć naskórka na prawym kolanie, przy czym charakter, rozciągłość i umiejscowienie uszkodzeń w obrębie kości twarzoczaszki w postaci złamania kości nosa wskazują, że spowodują ona naruszenie czynności narządu ciała górne drogi oddechowe i rozstrój zdrowia na czas trwający dłużej niż 7 dni, zaś pozostałe uszkodzenia ciała spowodują rozstrój zdrowia na czas trwający nie dłużej niż 7 dni, natomiast M. P. (1) doznał wieloodłamkowego złamania kości nosa z przemieszczeniem odłamów i masywnym obrzękiem jego powłok, złamania komórek sitowia w przedniej części przyśrodkowej oczodołu lewego, z wylewami krwawymi w powłokach obu oczodołów, przy czym charakter, rozległość i umiejscowienie uszkodzeń w obrębie kości twarzoczaszki wskazują, że spowodują naruszenie czynności narządu ciała (górne drogi oddechowy, aparat ochrony narządu wzroku) i rozstrój zdrowia na czas trwający dłużej niż 7 dni, tj. o czyn z art. 158 § 1 k.k.

***

I.  oskarżonego M. K. (1) (K.) uniewinnia od popełnienia czynu zarzucanego mu w akcie oskarżenia,

II.  oskarżonego B. K. (K.) uniewinnia od popełniania czynu zarzucanego mu w akcie oskarżenia,

III.  na mocy art. 626 § 1 k.p.k. i art. 632 pkt 2 k.p.k. kosztami procesu w sprawie obciąża Skarb Państwa.

UZASADNIENIE

M. K. (1) i B. K. zostali oskarżeni o to, że w dniu 14 lipca 2013 roku w miejscowości T., działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami brali udział w pobiciu K. W. i M. P. (1), na skutek którego K. W. doznał złamania kości nosa z przemieszczeniem odłamów, obrzęku powłok twarzy w okolicy jarzmowej prawej oraz otarć naskórka na prawym kolanie, przy czym charakter, rozciągłość i umiejscowienie uszkodzeń w obrębie kości twarzoczaszki w postaci złamania kości nosa wskazują, że spowodują ona naruszenie czynności narządu ciała górne drogi oddechowe i rozstrój zdrowia na czas trwający dłużej niż 7 dni, zaś pozostałe uszkodzenia ciała spowodują rozstrój zdrowia na czas trwający nie dłużej niż 7 dni, natomiast M. P. (1) doznał wieloodłamkowego złamania kości nosa z przemieszczeniem odłamów i masywnym obrzękiem jego powłok, złamania komórek sitowia w przedniej części przyśrodkowej oczodołu lewego, z wylewami krwawymi w powłokach obu oczodołów, przy czym charakter, rozległość i umiejscowienie uszkodzeń w obrębie kości twarzoczaszki wskazują, że spowodują naruszenie czynności narządu ciała (górne drogi oddechowy, aparat ochrony narządu wzroku) i rozstrój zdrowia na czas trwający dłużej niż 7 dni, tj. o czyn z art. 158 § 1 k.k.

Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

Na przełomie czerwca i lipca 2013 roku M. K. (1) oraz S. C. jechali rowerami drogą prowadzącą z M. do K.. W pewnym momencie na tej samej drodze, wraz rowerami stał zamieszkały w miejscowości T. – K. W., któremu towarzyszyli jego znajomi. Droga jest w tym miejscu wąska i K. W. wraz z jego znajomymi blokowali możliwość przejazdu. Na tym tle doszło do słownej utarczki i szarpaniny pomiędzy M. K. (1) i S. C. z jednej strony, a K. W. i M. H. z drugiej.

dowody: wyjaśnienia oskarżonego M. K. (1) k. 79-81, k. 97-100, k. 476; częściowo zeznania świadka K. W. k. 3-6, k. 41-43, k. 57-58, k. 105-107, k. 245, k. 476v-478, k. 507; częściowo zeznania świadka S. C. k. 48-50, k. 85, k. 480-480v; częściowo zeznania świadka M. K. (2) k. 34-36, k. 479-479v; częściowo zeznania świadka P. C. k. 246-247, ujawnione k. 576v; częściowo zeznania świadka K. K. (2) k. 248-249, ujawnione k. 576v

W dniu 14 lipca 2013 roku S. C. przebywał w miejscu zamieszkania M. K. (1). Obaj rozmawiali o opisanej sytuacji związanej z przejazdem rowerowym. W pewnym momencie M. K. (1), który słyszał również wcześniej, że jego młodszemu bratu – M. K. (2) osoby z miejscowości T. groziły „połamaniem oraz spaleniem gospodarstwa”, postanowił wyjaśnić powstałe nieporozumienia. Zaproponował S. C., aby udać się do miejsca zamieszkania K. W. i w rozmowie z nim, wyjaśnić zaistniałą sytuację. S. C. przystał na powyższe. Do obu mężczyzn dołączył również M. K. (2). Wszyscy wsiedli następnie do pojazdu marki M., który prowadził M. K. (1).

dowody: wyjaśnienia oskarżonego M. K. (1) k. 79-81, k. 97-100, k. 476; częściowo zeznania świadka S. C. k. 48-50, k. 85, k. 480-480v; częściowo zeznania świadka M. K. (2) k. 34-36, k. 479-479v

W tym samym mniej więcej czasie, około godziny 21:00 w stronę miejsca zamieszkania M. K. (1), zmierzał samochodem marki A. (...) koloru srebrnego jego starszy brat – B. K., który udawał się w odwiedziny do rodziców. M. K. (1) zadzwonił do niego i zapytał czy nie pojechałby z nim do miejsca zamieszkania K. W.. Również B. K. przystał na powyższe. Wraz z nim, swoim samochodem pojechał również jego kolega o imieniu M., pseudonim (...). B. K. powiedział również M. K. (1), aby przekazał mu numer telefonu komórkowego do K. W., który według relacji M. K. (1) miał go wcześniej pobić. B. K. skontaktował się wówczas ok. 21:15 telefonicznie z K. W., pytając o powód pobicia M. K. (1), a także grożenia młodszemu bratu – M. K. (2). Spytał również, czy się z nimi spotka w miejscu swojego zamieszkania pod sklepem. K. W. z powodu problemów z zasięgiem i słabego połączenia, zrozumiał jedynie, że osoba, której po głosie nie rozpoznał, chce się z nim spotkać pod sklepem w miejscowości T.. Po skończonej rozmowie udał się we wskazane miejsce.

dowody: wyjaśnienia oskarżonego M. K. (1) k. 79-81, k. 97-100, k. 476; częściowo wyjaśnienia oskarżonego B. K. k. 143-146, k. 147-149, k. 475v-476; częściowo zeznania świadka K. W. k. 3-6, k. 41-43, k. 57-58, k. 105-107, k. 245, k. 476v-478, k. 507; częściowo zeznania świadka S. C. k. 48-50, k. 85, k. 480-480v; częściowo zeznania świadka M. K. (2) k. 34-36, k. 479-479v; wykazy połączeń k. 202-240

W tym czasie w okolicy sklepu znajdującego się w miejscowości T. przy ul. (...) znajdowali się już w trzech samochodach: w pierwszym – M. K. (1), S. C. i M. K. (2), w drugim – B. K. i w trzecim – mężczyzna o imieniu M., pseudonim (...). Gdy M. K. (1), S. C. i M. K. (2) zauważyli idącego K. W., wysiedli z pojazdu. M. K. (1) podszedł do K. W. i zaczął z nim rozmawiać na temat zajścia z rowerami. Pozostali mężczyźni pozostali przy samochodzie. Rozmowa miała dość gwałtowny przebieg i w pewnym momencie zdenerwowany M. K. (1) uderzył z otwartej ręki w twarz K. W.. Wówczas K. W. zaczął uciekać w kierunku znajdującego się nieopodal budynku. Pobiegł za nim jedynie M. K. (2). Natomiast B. K., M. K. (1) i mężczyzna o imieniu M. oraz pseudonimie (...) wsiedli każdy do swojego pojazdu, po czym objechali sklep i znajdujący się nieopodal budynek, celem dojazdu do miejsca zamieszkania K. W.. Gdy M. K. (2) dobiegł na podwórko przed budynkiem, do którego zmierzał K. W., miała tam już miejsce szamotanina kilku mężczyzn. Po chwili na miejscu zdarzenia zjawił się również S. C., który przyszedł inną drogą. Po nim pojawili się także kolejno B. K. wraz ze swoim kolegą, a następnie M. K. (1). W pewnym momencie B. K. zauważył dwóch mężczyzn, którzy wpierw szli w jego kierunku, a następnie zaczęli go uderzać. B. K. broniąc się przed nimi również zadał każdemu z nich cios. Po chwili M. K. (1) wraz z M. K. (2) i S. C. wsiedli do samochodu i odjechali z miejsca zdarzenia. Również B. K. oraz jego kolega, wsiadając kolejno do swoich samochodów, odjechali.

dowody: wyjaśnienia oskarżonego M. K. (1) k. 79-81, k. 97-100, k. 476; częściowo wyjaśnienia oskarżonego B. K. k. 143-146, k. 147-149, k. 475v-476; częściowo zeznania świadka K. W. k. 3-6, k. 41-43, k. 57-58, k. 105-107, k. 245, k. 476v-478, k. 507; częściowo zeznania świadka M. P. (1) k. 12, k. 44-45, k. 108-110, k. 478-478v, k. 507; częściowo zeznania świadka S. C. k. 48-50, k. 85, k. 480-480v; częściowo zeznania świadka M. K. (2) k. 34-36, k. 479-479v; częściowo zeznania świadka B. C. k. 59-60, k. 509-509v; częściowo zeznania świadka U. P. k. 61-62, k. 504-505; częściowo zeznania L. P. k. 121-122, k. 505v; częściowo zeznania świadka W. P. k. 111-113, k. 118-120, k. 241-241v, k. 505v-506v; częściowo zeznania świadka E. P. k. 19-20, k. 46-47, k. 53-54, k. 507v-508v; częściowo zeznania świadka K. P. k. 242, k. 569-570; zeznania świadka A. S. k. 569

K. W., po tym, gdy został uderzony w twarz przez M. K. (1), pobiegł do mieszkania U. i L. P., gdzie przebywali oni wraz ze swoimi córkami. Za nim do tego mieszkania wbiegł mężczyzna, który zaczął go bić i kopać, na co przebywająca w środku E. P. zareagowała krzykiem. W tym czasie w budynku obok przebywał M. P. (2), który usłyszał wołanie swojej siostry E. P. i przybiegł do mieszkania swoich rodziców. Gdy był już na miejscu, starał się wypchnąć za drzwi mieszkania owego mężczyznę, który do niego wtargnął, a następnie szarpał się z nim i był przez niego uderzany. Tymczasem K. W. ponownie znalazł się na zewnątrz, gdzie brał udział w szarpaninie z nieustalonymi osobami. W tym czasie M. K. (1) stał z boku i nie brał udziału w tej szarpaninie, a B. K. bronił się przed uderzeniami nieustalonych mężczyzn.

dowody: wyjaśnienia oskarżonego M. K. (1) k. 79-81, k. 97-100, k. 476; częściowo wyjaśnienia oskarżonego B. K. k. 143-146, k. 147-149, k. 475v-476; częściowo zeznania świadka K. W. k. 3-6, k. 41-43, k. 57-58, k. 105-107, k. 245, k. 476v-478, k. 507; częściowo zeznania świadka M. P. (1) k. 12, k. 44-45, k. 108-110, k. 478-478v, k. 507; częściowo zeznania świadka S. C. k. 48-50, k. 85, k. 480-480v; częściowo zeznania świadka M. K. (2) k. 34-36, k. 479-479v; częściowo zeznania świadka B. C. k. 59-60, k. 509-509v; częściowo zeznania świadka U. P. k. 61-62, k. 504-505; częściowo zeznania L. P. k. 121-122, k. 505v; częściowo zeznania świadka W. P. k. 111-113, k. 118-120, k. 241-241v, k. 505v-506v; częściowo zeznania świadka E. P. k. 19-20, k. 46-47, k. 53-54, k. 507v-508v; częściowo zeznania świadka K. P. k. 242, k. 569-570; zeznania świadka A. S. k. 569

W wyniku opisanych wydarzeń, K. W. doznał złamania kości nosa z przemieszczeniem odłamów, obrzęku powłok twarzy w okolicy jarzmowej prawej oraz otarć naskórka na prawym kolanie, przy czym charakter, rozciągłość i umiejscowienie uszkodzeń w obrębie kości twarzoczaszki w postaci złamania kości nosa wskazują, że spowodowały one naruszenie czynności narządu ciała – górnych dróg oddechowych i rozstrój zdrowia na czas trwający dłużej niż 7 dni, zaś pozostałe uszkodzenia ciała spowodują rozstrój zdrowia na czas trwający nie dłużej niż 7 dni. Z kolei M. P. (1) doznał wieloodłamkowego złamania kości nosa z przemieszczeniem odłamów i masywnym obrzękiem jego powłok, złamania komórek sitowia w przedniej części przyśrodkowej oczodołu lewego, z wylewami krwawymi w powłokach obu oczodołów, przy czym charakter, rozległość i umiejscowienie uszkodzeń w obrębie kości twarzoczaszki wskazywały, że spowodowały one naruszenie czynności narządu ciała (górne drogi oddechowy, aparat ochrony narządu wzroku) i rozstrój zdrowia na czas trwający dłużej niż 7 dni.

dowody: częściowo zeznania świadka K. W. k. 3-6, k. 41-43, k. 57-58, k. 105-107, k. 245, k. 476v-478, k. 507; częściowo zeznania świadka M. P. (1) k. 12, k. 44-45, k. 108-110, k. 478-478v, k. 507; dokumentacja medyczna k. 8-10, k. 13-17; opinie sądowo-lekarskie k. 114-116;

Zarówno B. K., jak i M. K. (1) nie byli uprzednio karani sądownie.

M. K. (1) jest kawalerem, ma wykształcenie zawodowe, pracuje jako rolnik, zarabiając około 2500 złotych miesięcznie. Ma na utrzymaniu jedno dziecko. Posiada majątek – tak ruchomy, jak i nieruchomy. Nie był leczony psychiatrycznie, neurologicznie ani odwykowo.

B. K. jest kawalerem, ma wykształcenie zawodowe, pracuje jako rolnik, zarabiając około 2500 złotych miesięcznie. Ma na utrzymaniu dwoje dzieci. Nie posiada majątku. Nie był leczony psychiatrycznie, neurologicznie ani odwykowo.

dowody: dane o karalności k. 565, k. 566 , dane osobowe k. 475v

Przesłuchany w toku postępowania przygotowawczego w charakterze podejrzanego w dniu 17 lipca 2013 roku M. K. (1) nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Przyznał się jedynie do jednorazowego uderzenia K. W. i odmówił składania wyjaśnień.

Przesłuchany ponownie w charakterze podejrzanego w dniu 19 lipca 2013 roku M. K. (1) nie przyznał się do pobicia K. W. i M. P. (1). Przyznał się do tego, iż raz uderzył K. W. i złożył wyjaśnienia.

W toku rozprawy głównej M. K. (1) nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu, podtrzymał treść odczytanych wyjaśnień złożonych na etapie postępowania przygotowawczego oraz odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

vide: wyjaśnienia oskarżonego M. K. (1) k. 79-81, k. 97-100, k. 476

Przesłuchany w charakterze podejrzanego w dniu 19 lipca 2013 roku B. K. przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu i złożył wyjaśnienia.

Przesłuchany ponownie w charakterze podejrzanego przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i podtrzymał wcześniej złożone wyjaśnienia.

W toku rozprawy głównej B. K. nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu, podtrzymał treść odczytanych wyjaśnień złożonych na etapie postępowania przygotowawczego oraz odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

vide: wyjaśnienia oskarżonego B. K. k. 143-146, k. 147-149, k. 475v-476

Sąd zważył, co następuje:

Całokształt ujawnionego w toku postępowania materiału dowodowego, oceniany z uwzględnieniem zasad wiedzy oraz doświadczenia życiowego, doprowadził do wniosku, że w ustalonym stanie faktycznym nie sposób przypisać oskarżonym M. K. (1) i B. K. sprawstwa zarzuconego im czynu bądź też innego czynu zabronionego. Powyższych ustaleń faktycznych dokonał Sąd przede wszystkim w oparciu o częściowo wiarygodne zeznania pokrzywdzonych, a także wyjaśnienia oskarżonych oraz pozostałe depozycje świadków, w zakresie w jakim zostały one uznane za polegające na prawdzie.

Przed przejściem do omówienia dowodów, zgromadzonych w przedmiotowej sprawie, Sąd widzi konieczność poczynienia stosownych uwag w odniesieniu do prowadzonego postępowania przygotowawczego, którego następstwem był wniesiony akt oskarżenia. W szczególności niezbędne wydaje się wskazanie, iż żaden z pokrzywdzonych, mimo tego, że każdy z nich kilkakrotnie składał zeznania w toku dochodzenia, nie wskazał oskarżonych jako sprawców ich pobicia. Każdy z nich – w tym zakresie ich depozycje są spójne, co zostanie omówione niżej – wskazywał na postawnego, wysokiego mężczyznę, który wpierw miał wtargnąć do miejsca zamieszkania państwa P., a następnie pobić K. W., a następnie M. P. (1). Co więcej, osoba ta została rozpoznana przez nich w toku dokonywanych czynności; mimo jednak wyników przeprowadzonych okazań i, połączonych z nimi, przesłuchań pokrzywdzonych, osobie tej (P. K.) nie postawiono zarzutów. (...) się natomiast na oskarżonych, wybierając ich z osób obecnych na miejscu szarpaniny niejako w sposób przypadkowy i bez głębszej refleksji nad treścią depozycji pokrzywdzonych. W ocenie Sądu znamiennym jest tu stwierdzenie pokrzywdzonych, że oskarżeni „musieli to zorganizować”, bo przecież „po coś tam byli”, które – jak się zdaje – śledczy przyjęli jako podstawę dla postawienia oskarżonym zarzutów.

Sąd pragnie zwrócić również uwagę na sposób prowadzenia przez organy dochodzenia czynności dowodowych w sprawie. I tak, śledczy dysponowali możliwością zabezpieczenia śladów krwi, która – jak wynika z zeznań U. P. – pozostała na podłodze jej kuchni, a także zebrania śladów biologicznych od pokrzywdzonych. Nie uczyniono jednak tego, uniemożliwiając tym samym ewentualną weryfikację tego materiału z tym, który mógł zostać przecież pobrany tak od oskarżonych, jak i pozostałych osób podejrzanych (stosownie do art. 192a k.p.k). W rezultacie materiał zabezpieczony przez śledczych składał się – głównie – z zeznań odebranych od świadków, a następnie wyjaśnień składanych przez podejrzanych i te właśnie dowody zostały przez Sąd ocenione.

Ocena dowodów

W pierwszej kolejności podkreślić należy, iż z uwagi na charakter postawionego oskarżonym zarzutu, najistotniejszy materiał dowodowy, który Sąd oceniał szczególnie wnikliwie, stanowić musiały relacje samych pokrzywdzonych, tj. K. W. i M. P. (1). Oni to bowiem, jako osoby, które były bite i szarpane przez sprawców popełnionych na swoją szkodę przestępstw, w sposób najpewniejszy mogły ich rozpoznać i wskazać.

Pomimo jednak oczywistości powyższego stwierdzenia już na wstępie zaznaczyć trzeba, że zeznań tych osób z całą pewnością nie można uznać za w pełni spójnych – tak wewnętrznie, jak i wzajemnie. Doniosłość przy tym stwierdzonych przez Sąd w depozycjach pokrzywdzonych sprzeczności, w korelacji z dalszą oceną materiału dowodowego dokonanego w toku postępowania, nie pozwalała na przypisanie M. K. (1) i B. K. sprawstwa, co skutkować musiało uniewinnieniem oskarżonych.

Co prawda zdarzenie, które umiejscowić w czasie należało na przełom czerwca i lipca 2013 roku, a które dotyczyło przejazdu rowerowego M. K. (1) oraz S. C. drogą prowadzącą z M. do K. nie stanowiło przedmiotu niniejszego postępowania, jednak dokonanie w tym zakresie elementarnych ustaleń faktycznych, było w ocenie Sądu konieczne dla pełnego zobrazowania zdarzeń, które miały następnie miejsce w inkryminowanym czasie. Owe wydarzenia zdecydowały przecież o tym, że oskarżeni zdecydowali się przyjechać do miejsca zamieszkania K. W.. W odniesieniu do tego zdarzenia Sąd co do zasady dał wiarę K. W., którego relacje były w tej części zasadniczo zgodne z wyjaśnieniami M. K. (1). Co prawda obie strony konfliktu w sposób niemalże krańcowo odmienny opisywały okoliczności, które zainicjowały ową szarpaninę i jej przebieg, to jednak w niniejszej sprawie okoliczności te, nie miały tak naprawdę większego znaczenia jako nie stanowiące przedmiotu postępowania. Ich relacje były natomiast zgodne co do tego, że na przełomie czerwca i lipca 2013 roku M. K. (1) oraz S. C. jechali rowerami drogą prowadzącą z M. do K., a na ich drodze spotkali się w miejscowości T. z K. W. i na tle możliwości przejazdu doszło do słownej utarczki i szarpaniny pomiędzy M. K. (1) i S. C. z jednej strony, a K. W. i jego kolegą z drugiej.

Przechodząc natomiast do oceny zeznań K. W. w odniesieniu do zdarzeń stanowiących przedmiot postępowania, Sąd przede wszystkim widzi konieczność powtórnego podkreślenia, iż de facto nie obciążały one oskarżonych.

I tak, w pierwszych, spontanicznych zeznaniach złożonych już następnego dnia po inkryminowanych wydarzeniach, K. W. w odniesieniu do M. K. (1) i B. K. podał jedynie, iż rozpoznał w nich mężczyzn, którzy „stali przy domu P.”. W żadnym innym fragmencie relacje złożone wówczas przez K. W. nie odnosiły się wprost do jakichkolwiek działań, które podejmowane miały być przez M. K. (1) i B. K.. Natomiast na rozprawie K. W. wprost wskazał, że złapała go (w mieszkaniu U. P.) osoba wysiadająca z samochodu i nie był to żaden z oskarżonych. Co więcej, w toku konfrontacji z M. K. (1), K. W. wskazał początkowo, że M. K. (1) nie jest osobą, która miała go wołać przez okno samochodu, ani nie jest mężczyzną, który wszedł za nim do mieszkania P.. W toku konfrontacji pokrzywdzony jednocześnie zmienił nieco swoje oświadczenia i wskazał, że M. K. (1) „okładał” wówczas M. P. (1), co jednak nie znalazło potwierdzenia w kolejnych zeznaniach tegoż pokrzywdzonego ani w depozycjach samego M. P. (1), o czym będzie jeszcze dalej mowa. Przede wszystkim podkreślić jednak w tym miejscu należy depozycje pokrzywdzonego z rozprawy, kiedy to przyznał, że wskazał oskarżonych jako sprawców pobicia, gdyż „chcieli się odwdzięczyć” za wcześniejszą sytuację z udziałem M. K. (1). Wyraził przy tym K. W. opinię, iż to oskarżeni zdarzenie „zorganizowali, bez przyczyn przecież nie przyjechali”. W ocenie Sądu zdecydowanie zbyt daleko idący jest wniosek pokrzywdzonego, zgodnie z którym jak wyraził się K. W. – oskarżeni mieli to zorganizować „z tego względu, że byli na miejscu”. Oczywistym jest, że obecność oskarżonych na miejscu zdarzenia nie może automatycznie oznaczać, że uczestniczyli (jako współsprawcy, podżegacze lub pomocnicy) w zdarzenia, skutkiem których były doznane przez K. W. i M. P. (1) obrażenia. Symptomatyczne w tym kontekście są relacje K. W. dotyczące przeprowadzonej uprzednio (jak ustalono – z B. K.) rozmowy telefonicznej. Pokrzywdzony przyznał bowiem, iż nie słyszał w tej rozmowie telefonicznej, żeby ktoś mu groził, bądź uprzedzał, że będzie miało miejsce takie zdarzenie, zaś mężczyzna, z którym rozmawiał, prosił tylko żeby wyszedł przed sklep pogadać. Koresponduje to z wiarygodnymi wyjaśnieniami B. K. w tym zakresie i zasługuje na uwzględnienie. Jednocześnie podkreślić trzeba również, iż K. W. w toku rozprawy wprost wskazał, że w czasie inkryminowanego zdarzenia żaden z oskarżonych – ani M. K. (1) ani B. K., nie uderzyli go. Przy ustalaniu stanu faktycznego w przypadku dynamicznych wydarzeń z udziałem wielu osób, priorytet uwagi przy analizie relacji świadków winien być w ocenie Sądu położony na osobie pokrzywdzonego. Wszak logicznym jest, co już podkreślano na wstępie niniejszych rozważań, iż ze wszystkich osób to właśnie sam pokrzywdzony powinien być najlepiej zorientowany w tym, kto zadał mu cios(y). Warto przy tym zauważyć, że pokrzywdzony wskazał, że na miejscu zdarzenia znajdował się M. K. (1), czemu ten ostatni w ogóle nie zaprzecza.

Na zaakcentowanie w tym miejscu raz jeszcze zasługuje ta okoliczność, iż K. W. posądzając oskarżonych o „zorganizowanie” jego pobicia, jednocześnie potwierdził, że w przeprowadzonej rozmowie telefonicznej w ogóle mu nie grożono, a jedynie proszono o spotkanie w celu porozmawiania. Powyższe skorelować należy z wiarygodnymi w tym zakresie depozycjami tego świadka, iż nie słyszał on, ażeby oskarżeni namawiali tak wówczas, jak i w czasie jego pobicia inne osoby do zadawania ciosów jemu lub M. P. (1), ani żeby po tym zdarzeniu cokolwiek mówili na ten temat. K. W. finalnie przyznał, że jego wniosek o tym, iż oskarżeni są sprawcami pobicia wynika tylko z tego, że byli oni obecni na miejscu podczas zdarzenia. Wskazanych okoliczności nie sposób jednak, na co już wskazywano, ze sobą utożsamiać.

Sąd zdaje sobie przy tym sprawę, że zdarzenie, będące przedmiotem niniejszego postępowania, z pewnością charakteryzowało się dynamicznym przebiegiem, co mogło mieć wpływ na sposób postrzegania tak przez pokrzywdzonego, jak i innych świadków (co zostanie omówione w dalszej części) osób biorących w nim udział, w szczególności zaś tych, które zadawały ciosy pokrzywdzonemu. Jednakże w przedmiotowej sprawie K. W. w toku całego postępowania, w sposób zasadniczo konsekwentny podawał, że żaden z oskarżonych nie uderzył go. Owa stanowczość pokrzywdzonego przy stwierdzeniu, że B. i M. K. (1) nie uczestniczyli w jego pobiciu w ocenie Sądu świadczy jednak o tym, że pokrzywdzony nie miał problemów z postrzeganiem sprawców popełnionego na jego szkodę przestępstwa będącego przedmiotem niniejszego postępowania. Symptomatycznym jest w tym kontekście fakt, iż w toku postępowania przygotowawczego po okazaniu zdjęć P. K., K. W. to w jego osobie rozpoznał mężczyznę, który miał go bić, biegł za nim i wbiegł za nim do mieszkania rodziny P., a także uderzał M. P. (1). Już jednak na rozprawie pokrzywdzony najpierw unikał odpowiedzi na pytania w tym zakresie, by ostatecznie wskazać, że nie jest pewien, czy poznaje tego mężczyznę, nie jest w 100% co do niego pewien; podał, że rozpoznał go jako osobę tam będącą, ale nie jest w stu procentach pewien (k.507). Stwierdził jednocześnie, że ta osoba, go nie uderzyła (k.507). Natomiast w czasie pierwszej rozprawy głównej pokrzywdzony w ogóle nie chciał odpowiedzieć na pytanie Przewodniczącej, czy rozpoznaje na zdjęciu P. K. (k.477v). W ocenie Sądu powyższa postawa pokrzywdzonego nie wynikała z niemożności rozpoznania P. K., lecz wyłącznie z tego, że świadek nie chciał wskazać go w toku rozprawy głównej jako sprawcy swojego pobicia. Nie miał on przecież jakichkolwiek problemów ze wskazaniem, że sprawcami owego pobicia nie byli oskarżeni. Skoro zatem widział owych sprawców na tyle dokładnie, żeby widzieć, iż oskarżeni nie odpowiadali ich rysopisom, to jedynym nasuwającym się wnioskiem, mającym oparcie w zasadach logiki, jest ten, że nie chciał on, nie zaś nie mógł odpowiedzieć na pytanie, czy to P. K. go zaatakował. Warto przy tym zaznaczyć, że pokrzywdzony M. P. (1) podczas rozpoznania przeprowadzonego w dniu 18 lipca 2013 roku, a zatem raptem kilka dni po zdarzeniu, wskazał właśnie P. K. jako mężczyznę, który wbiegł do domu jego rodziców i, co logiczne, bił K. W. (k.109). Warto zatem zauważyć, że nawet w tym zakresie zeznania pokrzywdzonych różnią się pomiędzy sobą.

Dał natomiast Sąd wiarę zeznaniom K. W. dotyczącym odniesionych przez niego w wyniku inkryminowanych wydarzeń obrażeń. Twierdzenia pokrzywdzonego w tym zakresie nie były kwestionowane w toku postępowania, a ponadto znalazły odzwierciedlenie w ujawnionej dokumentacji medycznej oraz opinii sądowo-lekarskiej i nie budziły wątpliwości Sądu. Również te oświadczenia procesowe świadka, że doszło do szarpaniny oraz, że był on uderzany w mieszkaniu państwa P. znalazły potwierdzenie w materiale dowodowym zgromadzonym w aktach – w tym zeznaniach U. P., E. P., W. P., K. P. oraz M. P. (1).

Sąd jednocześnie nie dał wiary twierdzeniom tego pokrzywdzonego, jakoby został potrącony przez jeden z pojazdów, który znajdował się na miejscu zdarzenia. Nie znajduje to bowiem potwierdzenia w tworzących spójną i logiczną w tym zakresie całość wyjaśnieniach oskarżonych, a także zeznaniach M. K. (2) oraz S. C.. Również elementarne zasady prawidłowego i logicznego rozumowania, przeczą twierdzeniom K. W. we wskazanym zakresie. W ocenie Sądu obrażenia jakie odniósłby pokrzywdzony w przypadku jego rzeczywistego potrącenia przez jeden z samochodów, nawet przy stosunkowo niewielkiej prędkości, biorąc pod uwagę powyższe wskazania, miałyby znacznie bardziej rozległy charakter, dotyczyłyby również dolnych partii ciała i z całą pewnością nie pozwoliłyby K. W. na odbiegnięcie z miejsca spotkania.

Sąd nie uwzględnił również tych zeznań tego świadka, w których podał on, że M. K. (1) podszedł do niego i powiedział „czy teraz mnie pamiętasz”. Okoliczności tej, tj. temu, ażeby oskarżony w ogóle miał na podwórku przed mieszkaniem państwa P. kontakt z K. W. nie potwierdza bowiem ani oskarżony ani żadna inna osoba.

Podobnie ocenił Sąd zeznania M. P. (1), które również jedynie częściowo zasługiwały na wiarę. I tak, w pierwszych swoich depozycjach M. P. (1) opisał przebieg wydarzeń mających miejsce w inkryminowanym czasie z jego perspektywy. Podkreślić w tym zakresie należy, iż M. P. (1) nie wskazywał wówczas żadnych personaliów mężczyzn, którzy mieli go bić. Natomiast w odniesieniu do K. W. podał, że nie widział momentu jego bicia. Następnie, podczas rozprawy głównej M. P. (1) wskazał jedynie, że M. K. (1) stał na podwórku, zaś B. K. w ogóle tam nie widział. Jednoznacznie pokrzywdzony podał, iż nie widział, żeby którykolwiek z oskarżonych kogokolwiek, w tym jego samego, bił, jak również, aby którykolwiek z oskarżonych przebywał w mieszkaniu jego matki. Wprost podał on „że B. K. go nie uderzył i nie widział również, żeby M. K. (1) go uderzył.” Nie słyszał także żeby którykolwiek z oskarżonych mówił o tym, że zorganizował to zajście, ani w czasie zdarzenia ani później. Koresponduje to z zeznaniami K. W. i pozostaje w korelacji z wyjaśnieniami oskarżonych, a zatem w tym zakresie niewątpliwie jego zeznaniom należało dać wiarę. Jako podstawę dokonywanych w sprawie ustaleń faktycznych przyjęto również te jego depozycje, w których opisał on, że doszło do szarpaniny na podwórku przed domem jego rodziców, iż musiał wyciągać mężczyzn z mieszkania swoich rodziców oraz że w tymże mieszkaniu pobity został K. W.

Relacje M. P. (1) nie przyczyniły się natomiast do poczynienia jednoznacznych ustaleń co do tożsamości osoby, która wtargnęła do mieszkania jego rodziców. Warto przy tym podkreślić, że choć pokrzywdzony podaje, że były dwie takie osoby, to jednak z zeznań pozostałych świadków, które w tym zakresie zostały uznane za wiarygodne, wynika, że była tylko jedna osoba; tak zeznawała m.in. U. P., E. P., W. P., a także sam K. W.. Niewątpliwie zatem w tym zakresie zeznania M. P. (1) nie zasługują na wiarę i nie mogą stanowić podstawy dokonywanych w sprawie ustaleń faktycznych. Niemniej jednak pokrzywdzony przyznał, że nie zna osoby, którą wyciągał z mieszkania i to nawet z widzenia – są to dla niego osoby obce. Symptomatycznym jest również w tym kontekście, iż w postępowaniu przygotowawczym, w toku okazania P. K., M. P. (1) – podobnie jak K. W. – to w jego osobie rozpoznał mężczyznę, którego miał wyciągać z domu swoich rodziców (k.109). Jednocześnie na rozprawie tej pewności już nie miał, a jedynie wskazał, że z pewnością osoba ta stała na podwórku w momencie zdarzenia. W ocenie Sądu na wewnętrzną niespójność zeznań świadka miał z jednej strony niewątpliwie wpływ stres jaki musiał towarzyszyć mu w toku całego zdarzenia oraz dynamiczny jego przebieg. Nie bez znaczenia jest jednak również zdaniem Sądu przyznana przez pokrzywdzonego okoliczność, że znajdował się on wówczas pod wpływem alkoholu, co niewątpliwie wpływa na zdolności percepcyjne oraz późniejsze odtwarzanie przebiegu wydarzeń. Niemniej jednak także w odniesieniu do jego depozycji w ocenie Sądu niemożność jednoznacznego wskazania osób, które wtargnęły do mieszkania jego rodziców i biły K. W., a następnie jego, wynikała z niechęci, nie zaś z niemożności.

Dał natomiast Sąd wiarę depozycjom M. P. (1) dotyczącym odniesionych przez niego w wyniku inkryminowanych wydarzeń obrażeń. Twierdzenia pokrzywdzonego w tym zakresie nie były kwestionowane w toku postępowania, a ponadto znalazły odzwierciedlenie w ujawnionej dokumentacji medycznej oraz opinii sądowo-lekarskiej i nie budziły wątpliwości Sądu.

Z ostrożnością podszedł Sąd do oceny zeznań M. K. (2) i S. C.. Należało bowiem mieć na uwadze, iż wskazani świadkowie to odpowiednio brat i znajomy oskarżonych, co więcej przyjechali oni wraz z oskarżonymi na miejsce zdarzenia. Niewątpliwie mieli oni zatem interes prawny, ażeby umniejszać swoją rolę w jego przebiegu. I choć Sąd okoliczności powyższe wziął pod uwagę przy ocenie ich depozycji, to jednak nie mógł w sposób aprioryczny uznać je za niewiarygodne.

I tak, Sąd zważył, że w odniesieniu do zdarzenia stanowiącego bezpośrednio przedmiot niniejszego postępowania, relacje obu świadków tych świadków co do udziału oskarżonych, wzajemnie się wspierają i uzupełniają. Zarówno z zeznań M. K. (2), jak i S. C., nie wynika, aby M. K. (1) i B. K. brali udział w pobiciu K. W. i M. P. (1). W zakresie, który o tyle nie stanowił zainteresowania Sądu w sprawie, iż nie był objęty zarzutem – a dotyczącym wydarzeń po przyjeździe wszystkich mężczyzn, w tym oskarżonych, do miejscowości T., a przed wydarzeniami mającymi miejsce na podwórku przy posesji rodziny P., świadkowie zgodnie wskazali, że M. K. (1) uderzył z otwartej ręki K. W.. Rzeczone znalazło potwierdzenie w wyjaśnieniach M. K. (1) przyznającego się do powyższego, jednak nie stanowiło de facto przedmiotu postępowania, gdyż wykraczało poza ramy oskarżenia w sprawie. Nie bez znaczenia dla ustaleń poczynionych w sprawie pozostawał zamiar z jakim udawali się na miejsce zdarzenia między innymi M. K. (2), S. C. oraz oskarżeni. Z relacji świadków w tym zakresie, w sposób w pełni zbieżny wynika, że jechali spotkać się z K. W., aby się „dogadać”, jak podkreślił M. K. (2) „słownie” (K.479v). W tym zakresie jego zeznania potwierdzają zarówno wyjaśnienia oskarżonych, jak i zeznania K. W. – w tej części wiarygodne. Podobnie wskazał S. C. jednoznacznie zaprzeczając, aby jechali z zamiarem pobicia kogokolwiek, czy planowali ewentualny podział ról w tym zakresie albo w ogóle rozmawiali na ten temat w drodze na miejsce. Co do przebiegu zdarzeń obejmujących okolice posesji rodziny P. zarówno M. K. (2), jak i S. C. potwierdzili swoją tamże obecność, jak również obecność oskarżonych. Jednocześnie S. C. nie widział żeby oskarżeni kogoś uderzyli na podwórku, nie widział żeby ktoś ich uderzył, nie widział żeby się przepychali. I choć, jak wynika z wyjaśnień oskarżonego B. K., został on uderzony, to jednak ta okoliczność nie przekreśla prawdziwości zeznań tego świadka. Sąd dał również co do zasady wiarę zeznaniom S. C. oraz M. K. (2) w zakresie, w jakim dotyczyły one wydarzenia mającego miejsce na przełomie czerwca i lipca 2013 roku, w trakcie którego M. K. (1) oraz S. C. jechali rowerami drogą prowadzącą z M. do K.. M. K. (2) był w tym zakresie jedynie świadkiem ze słyszenia, jednak jego relacje korelowały co do zasady z depozycjami S. C. i wyjaśnieniami M. K. (1). We wskazanym zakresie Sąd miał na uwadze, iż zeznania S. C. nie były w pełni spójne wewnętrznie, jednak ich sprzeczność w tej części, należało rozstrzygnąć biorąc pod uwagę, że spontaniczne relacje świadka złożone w toku postępowania przygotowawczego, a ponadto korespondujące ze wskazanym materiałem dowodowym, zasługiwały na przymiot wiarygodności.

Podobnie z ostrożnością oceniał Sąd zeznania członków rodziny M. P. (1). Relacje większości tych osób, znacznie bowiem różniły się w zależności od etapu postępowania, w stopniu, którego nie sposób w pełni logicznie uzasadnić. Było to szczególnie widoczne w przypadku zeznań A. P.. Początkowo, raptem dzień po zdarzeniu, wskazała ona jedynie, iż jej mąż – M. P. (1) „wyciągał” kogoś z mieszkania. Jednocześnie nie przekazała wówczas żadnych bliższych informacji dotyczących szczegółowego przebiegu zdarzenia, wskazując, że zajmowała się dziećmi i zajścia nie widziała. Tymczasem na rozprawie, po upływie ponad półtora roku od zdarzenia, A. P. szczegółowo wskazywała, że jeden z oskarżonych na pewno był w mieszkaniu jej teściów oraz podnosiła, że B. K. bił K. W.. Stoi to nie tylko w rażącej sprzeczności z pierwotnymi relacjami A. P., ale również z zeznaniami samych pokrzywdzonych, którzy na nic takiego ostatecznie nie wskazywali. Ponadto rozpytywana na powyższe niespójności w toku rozprawy A. P. nie potrafiła w żaden sposób logicznie ich wyjaśnić. Wskazywała jedynie, że musiała to sobie „przeanalizować” i oceny dokonała po zobaczeniu oskarżonych jednokrotnie na zdjęciu okazanym jej przez osoby z sąsiedztwa. Ze wskazanych powyżej względów Sąd nie dał jednak wiary relacjom A. P., uznając, iż nie mogą one tym samym stanowić podstawy do rekonstrukcji stanu faktycznego w sprawie.

W przeważającej części dał Sąd wiarę zeznaniom U. P., które w toku postępowania również nie były w pełni spójne. Jako wiarygodne, albowiem potwierdzone relacjami S. C., należało uznać te depozycje U. P., w których wskazała ona na jego obecność na miejscu zdarzenia. Symptomatyczne jest przy tym, iż świadek podniosła, że była to jedyna osoba, którą poznała, reszty już nie. W kontekście powyższego na uwagę zasługuje również twierdzenie U. P., iż nie widziała, żeby którykolwiek z oskarżonych uderzył jej syna czy też K. W., a sprawcę widziała tylko z tyłu. Co do udziału oskarżonych wskazała U. P., iż ich nie zna, nie pamięta ich i nie widziała żeby którykolwiek z oskarżonych kogoś uderzył. Wprost oświadczyła, że „nie rozpoznaje oskarżonego jako sprawcy pobicia u niej w domu” (k.504v), ani też „żeby którykolwiek z oskarżonych uderzył mojego syna ani K. W.”. Świadek była natomiast pewna obecności na miejscu zdarzenia B. K., który miał z całą pewnością przebywać na podwórku przed jej posesją. Powyższe nie stanowiło de facto kwestii spornej w toku postępowania i Sąd uznał, że odpowiadało rzeczywistemu przebiegowi wydarzeń i w tym zakresie przyjął jej zeznania jako podstawę dokonywanych w sprawie ustaleń faktycznych. Świadek podała również, że widziała go wtedy tylko przez chwilę, jak rozdzielali ich od siebie, bo oni się tam wszyscy kotłowali (k.504v). W tej części depozycje świadka również potwierdzają wyjaśnienia oskarżonego B. K., które zostaną omówione dalej. W tym miejscu celowe wydaje się wyłącznie wskazanie, że oskarżony ten w swoich depozycjach podał, że został zaatakowany przez dwóch mężczyzn, przed którymi się bronił i których od niego odciągano. W ocenie Sądu to właśnie to zdarzenie zaobserwowała i opisała w swoich zeznaniach U. P..

Sąd zauważył, że świadek w jednym ze zdań podała, że „jak ja widziałam to tylko M., mój syn, właśnie jego tam okładano i ja właśnie też widziałam tam tego pana jak rozdzielali ich od siebie. On próbował go dopaść, dołożyć”. W ocenie Sądu te zeznania świadka odnoszą się do rzeczywistego sprawcy pobicia pokrzywdzonego M. P. (1); ów wniosek potwierdzają późniejsze słowa świadka, która podała, że „sprawcę widziałam tylko z tyłu” (k.504v).

Nie była natomiast U. P. pewna czy to B. K. w niecenzuralnych słowach zwrócił się do K. W., grożąc jego pobiciem „za swojego brata”. Brak pewności świadka w tym zakresie oraz niemożliwość skorelowania jej twierdzeń w tej części z pozostałym ujawnionym i materiałem dowodowym w zakresie w jakim został on uznany za wiarygodny, nie pozwolił na poczynienie ustaleń faktycznych na podstawie rzeczonego fragmentu depozycji U. P.. Warto zwrócić uwagę, że świadek z jednej strony zaprzeczyła, ażeby którykolwiek z oskarżonych był tym mężczyzną, który wtargnął do jej mieszkania; jednocześnie jednak podała, że wydaje jej się, że rozpoznaje głos B. K. jako osoby, która miała być w jej mieszkaniu i bić K. W.. Owa sprzeczność zeznań świadka uniemożliwiła ich uwzględnienie – w szczególności w kontekście wiarygodnych w tym zakresie zeznań pokrzywdzonych.

Warto zwrócić uwagę, że również w zeznaniach tego świadka, osoba, która wtargnęła do miejsca jej zamieszkania, opisana została jako „taki wielki” (mężczyzna – dopisek Sądu), „wysoki, barczysty mężczyzna” (k.504), „to był kawał chłopa” (k.504v). Żaden z oskarżonych nie odpowiada takiemu rysopisowi. Co więcej, podkreślała ona, że w miejscu jej zamieszkania było dwóch mężczyzn: jeden taki malutki, chudziutki, a drugi taki wielki (k.504). Niewątpliwie ów „malutki, chudziutki” mężczyzna, o którym wspomniała świadek, to K. W.; w rezultacie również ten świadek podał, że w miejscu jej zamieszkania oprócz pokrzywdzonego obecny był tylko jeden mężczyzna, co przeczy w tym zakresie zeznaniom pokrzywdzonego M. P. (1), które omówiono wyżej.

Sąd pragnie zwrócić także uwagę, że świadek w swoich pierwszych zeznaniach wprost podała, iż „ja bym tego mężczyzny nie rozpoznała” (k.62). W tym zakresie podtrzymała swoje depozycje podczas rozprawy głównej (k.504v). Owo stwierdzenie w ocenie Sądu jawi się jako wyjątkowo istotne, gdyż podczas tej rozprawy głównej na sali obecni byli obaj oskarżeni (k.503). Oczywistym zatem wydaje się to, że gdyby świadek rozpoznała ich jako sprawców pobicia pokrzywdzonych z pewnością oświadczenie takie był złożyła.

Niezwykle ograniczone znaczenie dla rekonstrukcji przebiegu zdarzeń mających miejsce w inkryminowanym czasie posiadały zeznania L. P.. Świadek posiadał jedynie niewielką ilość informacji dotyczących fragmentu zdarzenia związanego z wejściem do domu K. W. i mężczyzny, który go uderzał, jak również podjętych przez M. P. (1) w tym zakresie działań. W ciągu większości inkryminowanego okresu, świadek przebywał, jak sam potwierdził, wewnątrz mieszkania i nie był bezpośrednim obserwatorem zajścia na podwórku jego posesji. Depozycje L. P. potwierdziły jedynie, że zdarzenie opisane powyżej miało miejsce, co korelowało z relacjami M. P. (1), K. W. i U. P. i zasługiwało na uwzględnienie. Sąd nie mógł natomiast uwzględnić jego rzekomego rozpoznania w osobie napastnika B. K.. Świadek lakonicznie stwierdził bowiem na rozprawie, iż oskarżony miał być u niego w domu i wskazał, że rozpoznał jego osobę po fryzurze, jednocześnie przyznając, że nie rozpoznał twarzy i „tak to nie pamięta”. Taka treść zeznań nie mogła natomiast stanowić podstawy niebudzących wątpliwości ustaleń faktycznych, tym bardziej w kontekście zeznań pokrzywdzonych.

Jako częściowo wiarygodne należało ocenić zeznania W. P.. Świadek rzeczowo w toku postępowania opisał ten fragment inkryminowanego zdarzenia, co do którego posiadał informacje wynikające z naocznych obserwacji, a który dotyczył pościgu nieznanego mu mężczyzny za K. W., a następnie wtargnięcia tego mężczyzny wraz z K. W. do mieszkania rodziny P., a także późniejszej części wydarzenia z udziałem M. P. (1) (k.119, 505v). Jednocześnie relacje W. P. we wskazanym zakresie nie mogły stanowić materiału dowodowego obciążającego oskarżonych. W. P. wskazał bowiem, że „nie rozpoznaje na dzień dzisiejszy tzn. na tą chwilę, nie rozpoznaje żadnego z oskarżonych jako tego mężczyznę” (k.505v), „nie rozpoznaje żadnego z oskarżonych jako osobę bijącą brata” (k.506). Nie był w stanie powiedzieć, czy oskarżeni go uderzyli. Podał przy tym, że już wcześnie nie zeznawał, ażeby kogokolwiek rozpoznał. Świadek przyznał przy tym, że nie jest w stanie powiedzieć czy oskarżeni brali udział w bijatyce (k.506). Podobnie nie był w stanie rozpoznać żadnego z oskarżonych jako osoby bijące jego brata – pokrzywdzonego M. P. (1). W tym zakresie zeznania świadka, jako spójne z pozostałym wiarygodnym materiałem dowodowym – w szczególności z polegającymi w tej części na prawdzie zeznaniami pokrzywdzonych – należało uwzględnić przy czynieniu ustaleń faktycznych w sprawie.

Sąd stwierdził natomiast, że nie zasługiwały na wiarę zeznania tego świadka odnośnie posiadania przez osoby będące na miejscu pałek i kijów. Choć bowiem w tej części zeznania tego świadka potwierdzają depozycje U. P., to w ocenie Sądu nie zasługują one na wiarę. Świadek W. P. podał, że osoby te otoczyły jego brata i bijących go mężczyzn (k.119), że w ten sposób wspomagali bijącego M. P. (1) mężczyznę, a następnie zaczęli go bić. Jednakże żaden z pokrzywdzonych nie podał, ażeby został uderzony przedmiotem w postaci kijów i pałek. Co więcej, nie podali oni, ażeby zostali otoczeni, ażeby słyszeli jakiekolwiek nawoływania innych osób wspierające mężczyznę, który ich uderzał i – wreszcie – tak K. W., jak i M. P. (1) podawali, że bił ich jeden mężczyzna. Na marginesie jedynie Sąd pragnie wskazać, że gdyby rzeczywiście osoby obecne na miejscu dysponowały, jak twierdzili w/w świadkowie, pałkami i kijami, to sprzeczne z zasadami doświadczenia życiowego byłoby używanie przez nich pięści, nie zaś tych przedmiotów.

Świadek zaprzeczył również, ażeby słyszał, by ktokolwiek krzyczał „kurwa jesteśmy u P.”, przecząc w tej części zeznaniom U. P., która okoliczność tą podkreślała. Okoliczność ta nie ma jednak w ocenie Sądu zasadniczego znaczenia dla rozstrzygnięcia przedmiotowej sprawy, choć niewątpliwie świadczy o tym, że świadkowie nie są zgodnie w odniesieniu do przebiegu zdarzenia – choć Sąd przyznaje, iż może to wynika z jego dynamicznego charakteru.

Warto także podać, że podczas okazania świadek rozpoznał, jako osobę, która miała być obecna na miejscu zdarzenia P. K. (k.111-113); w tym zakresie rozpoznanie to potwierdził podczas rozprawy głównej, stwierdzając jednocześnie, że „on musiał na pewno być, tzn. nie musiał, ale był, ale nie jestem pewny w tej sytuacji”. Jednocześnie jednak świadek podał, że wydaje mu się, iż „ten mężczyzna, który bił K. i M. to brat K. albo jakaś rodzina” (k.506v). Stwierdził jednakże, że jest to to wyłącznie jego opinia. Stwierdzenie to wydaje się jednak o tyle istotne, iż wskazuje na to, że również spostrzeżenia tego świadka naznaczone były niechęcią do oskarżonych oraz chęcią obarczenia ich odpowiedzialnością za doznane przez M. P. (1) obrażenia. Świadek wskazał, iż nie rozpoznał w ogóle oskarżonych, nie widział, ażeby kogokolwiek atakowali, w gruncie rzeczy nie jest w stanie podać, czy w ogóle byli na miejscu – mimo jednak powyższego jest pewien, że to oni lub jeden z nich bili jego brata. Brak elementarnych zasad logicznego rozumowania w tym stwierdzeniu (o sprawstwie oskarżonych) uniemożliwia uznanie go za mogące stanowić podstawę dokonywanych w sprawie ustaleń faktycznych.

Jako wiarygodne tylko w niewielkiej części ocenił Sąd zeznania E. P.. W pierwszej kolejności podkreślić należy, iż świadek jako siostra jednego z pokrzywdzonych – M. P. (1), wykazywała w ocenie Sądu tendencje do znalezienia winnych pobicia jej brata za wszelką cenę. Niestety postawa taka nie służyła zdaniem Sądu zachowaniu obiektywności, a w dalszej perspektywie skutkowała niespójnościami wewnętrznymi składanych zeznań oraz brakiem ich zgodności, w przeważającej części, z całokształtem wiarygodnego materiału dowodowego.

I tak, niewątpliwie wiarygodne były zeznania tego świadka, jakoby do miejsca zamieszkania jej rodziców wtargnął obcy mężczyzna, który bił obecnego tam K. W., przy czym obecny był również jej brat W. P. – w tej części znalazły one bowiem potwierdzenie w zeznaniach w/w osób oraz U. P., M. P. (1) i A. S.. Nie sposób jednak dać wiary temu świadkowi, jakoby w osobie B. K. rozpoznała ona w dniu 09 kwietnia 2015 roku sprawcę pobicia K. W. i M. P. (1) (k.507v). Przede wszystkim jest skrajnie nielogicznym, iż na etapie postępowania przygotowawczego w sprawie świadek wskazała jako sprawcę pobicia jej brata i K. W. osobę P. K. (którego rozpoznała na zdjęciu, które sama znalazła w internecie – k. 508, 55), by w toku rozprawy dopiero wskazywać B. K. i utrzymywać, że jej rozpoznanie w tym zakresie jest pewne („jestem w stu procentach pewna, że to był oskarżony” k.507v). Świadek podała przy tym, że rozpoznaje oskarżonego po „gabarytach, jest niski, po oczach bardziej, chociaż mógł mieć wtedy krótsze włosy” (k.507v). Stosownie do depozycji E. P. na rozprawie, B. K. miał bić K. W. oraz M. P. (1) (k.507v). Świadek przyznała, po odczytaniu zeznań złożonych uprzednio (k.19-20), iż nie wie jak to się stało, że najpierw mówiła, iż sprawca był „wysoki i napakowany”, a później mówiła, że „niski i tęgi” (k.508). Nie potrafiła E. P. w żaden logiczny sposób wyjaśnić tak skrajnych opisów sprawcy, a także uzasadnić jednoznacznego wskazania początkowo P. K., a dopiero na rozprawie B. K. jako tej osoby (k. 508). W tym kontekście symptomatycznym jest również, iż świadek podała, że „nie szukała oskarżonych w internecie”, by dopiero po powtórnym pouczeniu o treści art. 233 § 1 k.k., na pytanie Sądu w tym przedmiocie, przyznać, że jednak szukała (k.508). Ponadto E. P. zeznała, że przed wezwaniem do Sądu w ogóle nie znała oskarżonych i nie wiedziała jak się nazywają, by dopiero później wskazać, że szukała oskarżonych w sieci internet, co prowadzi do wniosku nie tylko sprzeczność jej zeznań w tym zakresie, ale także o tym, że świadek starała się ukrywać informacje, które mogłyby podważać jej rozpoznanie podczas rozprawy głównej bądź poddawać w wątpliwość wyrażone przez nią przekonanie o sprawstwie oskarżonych. W kontekście całokształtu opisanych okoliczności, jako znacząca jawi się relacja E. P. w tym fragmencie, w którym świadek podała w odniesieniu do poszukiwań w Internecie, że robiła to z ciekawości, „żeby chociaż kogoś rozpoznała”.

Sąd stwierdził dalej, że świadek podczas składania zeznań w postępowaniu przygotowawczym (k.47), podała, że nie rozpoznaje M. K. (1) jako osoby, „która biła się ani z bratem M. ani z K.”. W ogóle nie była ona w stanie powiedzieć, czy oskarżony był na posesji i ewentualnie co on tam robił (k.47). Świadek na rozprawie w ogóle nie odnosiła się do udziału oskarżonego w inkryminowanym zdarzeniu, co koreluje tak z wyjaśnieniami oskarżonego, jak i relacjami K. W. oraz M. P. (1) i zasługuje na wiarę. Świadek podała również w toku dochodzenia, że pamięta twarz tego najbardziej agresywnego mężczyzny; owo ostatnie stwierdzenie jest o tyle znaczące, iż podczas rozprawy głównej świadek nie rozpoznała oskarżonego B. K. „po twarzy”, lecz podała, że rozpoznała go po gabarytach, jest niski, po oczach bardziej” (k.507v). Mimo zatem tego, że świadek wskazywała w dniu 16 lipca 2013 roku, że zapamiętała twarz sprawcy, to oskarżonego rozpoznała po zupełnie innych cechach.

Przechodząc do rozpoznania E. P. warto zauważyć, że żaden z pokrzywdzonych, ani M. P. (1), ani K. W. – ani też pozostali świadkowie tj. U. P., A. S., W. P. – nie rozpoznali oskarżonego B. K. jako osoby, która miała wtargnąć do miejsca zamieszkania państwa P., a następnie bić K. W. i M. P. (1). W/w osoby jako sprawcy tych czynów nie rozpoznali także M. K. (1). Mimo tego, świadek E. P., w sposób sprzeczny z depozycjami tych osób, po niemalże dwóch latach była w stanie wskazać oskarżonego jako tą osobę, która biła pokrzywdzonych – pomimo uprzednio rozpoznania innej osoby, jako sprawcy. Co więcej, świadek podtrzymała podczas rozprawy głównej treść uprzednio złożonych zeznań (k.508), w trakcie których rozpoznała P. K. jako sprawcę zdarzenia, ażeby następnie podać, że to nie jest ten mężczyzna. Całkowita wewnętrzna sprzeczność depozycji tych świadka oraz brak ich spójności z pozostałym, wiarygodnym materiałem dowodowym, nie pozwala Sądowi na ich uwzględnienie.

Warto również zauważyć, że świadek przyznał w toku rozprawy głównej (k.508v), że „później wyszłam i nie wiem co się działo w mieszkaniu” oraz, że „wyszła po M.”. Niewątpliwie zatem musiała wybiec na podwórko przed domem; świadek opisała również kogo na tym podwórku widziała, stwierdzając tym samym, że wśród tych osób nie było oskarżonego M. K. (1) i w tym zakresie jej depozycje należy uznać za polegające na prawdzie.

Podobnie jedynie w ogólnym zarysie dotyczącym przebiegu zdarzenia stanowiącego przedmiot niniejszego postępowania, posiłkował się Sąd przy ustaleniu stanu faktycznego zeznaniami K. P.. Także i w jego bowiem przypadku symptomatycznym jest, że dopiero na etapie postępowania jurysdykcyjnego w sprawie świadek próbował wykazywać, iż to jeden z oskarżonych albo obaj byli w domu jego rodziców, uzasadniając to w następujący sposób „bo to są bracia M.” (k.569). Podał przy tym że wprawdzie nie rozpoznaje oskarżonych, ale widział jednego z braci K. – B. lub M. K. (1), jak wszedł do nich do domu. Nie potrafił jednakże powiedzieć, który z nich wbiegł do mieszkania rodziców ani też – co znamienne – opisać go. Wskazał jedynie, że ów mężczyzna był od niego niższy i miał tatuaż na prawej ręce, który widział u niego (k.570). W toku postępowania nie ujawniono jednak, ażeby oskarżeni mieli tatuaże – miał je natomiast posiadać mężczyzna o pseudonimie (...), o którym w swoim wyjaśnieniach mówił oskarżony B. K.. Nie sposób zatem uznać, ażeby to któregokolwiek z oskarżonych świadek K. P. widział w mieszkaniu swoich rodziców. Powyższy wniosek potwierdzają przy tym również uprzednie zeznania świadka, w których podał on, że „na podwórko wbiegł K. W.. Za nim biegł jakiś mężczyzna taki masywny napakowany” (k.241v). Żaden z oskarżonych nie przypomina swoim wyglądem takiego opisu.

Sąd zważył także, że w swoich dalszych zeznaniach świadek próbował wyjaśnić, z jakich przyczyn podał, że nie zna człowieka, który wbiegł do domu jego rodziców, jednakże robił to w sposób nieprzekonywujący i nieumiejętny. Podał on m.in., że nie wie, dlaczego powiedział, że nie zna tego człowieka, a następnie dodał, że „nie pomyślał, nie przemyślał tego normalnie” (k.570), ażeby następnie wskazać, iż „chciał dążyć do tego, że widział osobę, która wchodziła do domu”. Nie sposób uznać, ażeby tego rodzaju tłumaczenia świadka mogły zostać uznane za wiarygodne, tym bardziej, gdy uwzględni się treść zeznań samych pokrzywdzonych, którzy stanowczo zaprzeczyli, ażeby to którykolwiek z oskarżonych wbiegł do domu państwa P. lub uderzył któregokolwiek z nich.

Warto również zauważyć, że w swoich zeznaniach złożonych podczas rozprawy głównej świadek podał, iż „nie był tam długo, bo pobiegł po brata”, „nie mogliśmy sobie poradzić, więc pobiegłem po brata” (k.570) oraz „tamta osoba zaczęła atakować mojego brata. Później nie wiem co się działo, bo pobiegłem po jeszcze jednego brata go poszukać i jak przybiegłem z powrotem to już nikogo nie było” (k.569). Stwierdził również, że „byłem w szoku”, „nie odwracałem się za siebie, nie widziałem co się działo” (k.570). Jednakże w czasie dochodzenia świadek w sposób bardzo szczegółowy podał opis wydarzeń, zarówno tych które miały mieć miejsce zarówno w domu jego rodziców, jak i na podwórku przed nim (k.241v). W szczególności opisał on zadawane pokrzywdzonym ciosy, zamieszanie na podwórku, zachowanie sąsiadów oraz to, że sam miał zostać uderzony. Nie potrafił on jednak wskazać przyczyn, dla których widnieją różnice w jego depozycjach; co więcej podtrzymał zarówno odczytane mu zeznania, jak i te, które składał w toku rozprawy głównej, a po powtórnym pytaniu o przyczyny zaistniałych różnic zasłaniał się niepamięcią (k.570). Mimo jednak owej niepamięci przyznał, że nie brał udziału w tej bójce i szarpaninie, a także, że nie widział, żeby ktoś uderzył oskarżyciela posiłkowego – pomimo tego, że w swoich uprzednich zeznaniach owe uderzenia opisał (k. 241v).

Sąd pragnie zauważyć, że na rozprawie głównej świadek K. P. wskazywał, że nie zna oskarżonych i nie wie jak oni wyglądają, by następnie wyrazić przekonanie przywołane powyżej (tj. o tym, że jeden z nich albo obaj weszli do mieszkania jego rodziców). Relacje K. P. co do udziału oskarżonych w zdarzeniu, w szczególności zaś w odniesieniu do tego, że weszli oni do mieszkania jego rodziców, są zatem skrajnie sprzeczne wewnętrznie i nie mogły stanowić podstawy ustaleń Sądu, albowiem należało uznać je za niepolegające na prawdzie. Na uwagę zasługuje przy tym wskazywany już fakt, iż ostatecznie nie znalazły one w tym zakresie potwierdzenia nawet w depozycjach pokrzywdzonych. Natomiast co do samego szarpania jego brata – M. P. (1) oraz gonienia K. W. przez tego samego mężczyznę, który wtargnął do domu jego rodziców, Sąd uznał, że brak było podstaw do kwestionowania wiarygodności relacji K. P..

Sąd zważył także, że świadek ten w treści swoich zeznań podał, że na miejscu zdarzenia obecny był M. K. (2), którego zna (k.569) oraz, że był na posesji, na podwórku. Podał przy tym, że nie była to osoba, która weszła do domu jego rodziców. W tej części jego zeznania niewątpliwie znajdują oparcie zarówno w treści wyjaśnień oskarżonych, jak i zeznań samego M. K. (2).

Konieczne wydaje się także podkreślenie, w odniesieniu do zeznań tego świadka, że podobnie jak A. S. wskazywał on, że w mieszkaniu jego rodziców była – poza K. W. – tylko jedna osoba. W tej części zeznania tego świadka również należało uznać za wiarygodne; przeczyły one przy tym zeznaniom pokrzywdzonym w tym zakresie.

Niezwykle ogólnikowy charakter posiadały w ocenie Sądu zeznania A. S. (z domu P.), która była świadkiem jedynie niewielkiego fragmentu wydarzeń objętych zarzutem w niniejszej sprawie. Nie budziły przy tym wątpliwości jej zeznania dotyczące tego, że K. W. brał udział w szarpaninie z jednym mężczyzną, zaś ona sama odciągnęła z miejsca zdarzenia swojego ojca. Równocześnie podkreślić trzeba, że A. S. nie rozpoznała w osobach biorących udział w zdarzeniu oskarżonych M. K. (1) i B. K.. Warto przy tym zauważyć, że według tego świadka na miejscu zdarzenia była tylko jedna osoba, które to depozycje są częściowo sprzeczne z treścią zeznań pokrzywdzonych, którym w tym zakresie odmówiono wiary.

Odtworzenia przebiegu wydarzeń mających miejsce w inkryminowanym czasie jedynie w zakresie dotyczącym widocznych obrażeń odniesionych przez M. P. (1), ale już nie okoliczności w jakich do nich doszło, ani osoby sprawcy, dokonał Sąd na podstawie częściowo wiarygodnych zeznań B. C.. Świadek przede wszystkim w chronologicznie pierwszych złożonych relacjach jednoznacznie wskazała, że nie widziała momentu pobicia M. P. (1) i K. W., natomiast potwierdziła niebudzącą wątpliwości okoliczność widocznych u tego pierwszego z mężczyzn obrażeń twarzy, jak również wezwania przez nią Policji (k.59-60). Tym samym w przedmiocie postępowania konsekwentnie z depozycji B. C. wynika, że żaden z oskarżonych nie uderzał żadnego z pokrzywdzonych. Jednakże na rozprawie głównej B. C. wskazała, że to B. K. był osobą, która goniła M. P. (1) (k.509). Podała jednocześnie, że rozpoznała go, bo miał czerwone spodenki i wypryski na twarzy, dodając, że takiej twarzy się nie zapomina (k.509). Wskazała także, że widziała, jak biegł za M. P. (1) i ten upadł. Niewątpliwie zatem zeznawała ona w sposób odmienny w stosunku do swoich uprzednich zeznań oraz sprzeczny z wiarygodnymi w tej części relacjami pokrzywdzonych oraz wyjaśnieniami oskarżonych; wszak na etapie postępowania przygotowawczego jednoznacznie rozpoznała ona P. K. jako osobę, która goniła M. P. (1). Jednakże po odczytaniu jej uprzednich depozycji podtrzymała ona ich treść. Równocześnie po okazaniu fotografii, podniosła, że nie jest to mężczyzna, który gonił pokrzywdzonego, zamiast tego wskazując w tym zakresie na oskarżonego B. K.. Świadek nie potrafiła także podać przyczyn, dla których w toku postępowania przygotowawczego zeznawała inaczej (k.509v), w szczególności dlaczego inaczej wskazała „głównego sprawcę”. B. C. przyznała, że nie wnosiła żadnych zastrzeżeń do protokołu, który jej odczytano. Świadek nie potrafiła wytłumaczyć dlaczego podpisała protokół, który zgodnie z jej twierdzeniami w postępowaniu jurysdykcyjnym, nie oddawał złożonych przez nią zeznań. B. C. nie była w stanie wytłumaczyć tak daleko idącej sprzeczności, tłumacząc się szokiem. Jednak biorąc pod uwagę treść zasługujących w tej części na wiarę zeznań M. P. (1) oraz K. W., a także wyjaśnień oskarżonego B. K. Sąd nie mógł dokonać ustaleń stanu faktycznego o wskazania dokonane przez świadka na rozprawie głównej. Nie polegało ono bowiem na prawdzie.

W niewielkim zakresie, dotyczącym wydarzenia z przełomu czerwca i lipca 2013 roku, w trakcie którego doszło do nieporozumienia i szarpaniny pomiędzy M. K. (1) i K. W., wykorzystał Sąd przy rekonstrukcji stanu faktycznego ujawnione bez odczytywania w toku rozprawy zeznania świadków P. C. i K. K. (2). Sąd dostrzega przy tym, że zaprezentowany przez świadków opis wydarzenia nie w pełni koreluje z wersją prezentowaną przez M. K. (1) oraz S. C., jednak okoliczności powyższe miały de facto zupełnie drugorzędne znaczenie dla rozstrzygnięcia o odpowiedzialności oskarżonych za zarzucone im czyny, a ich znaczenie sprowadzało się jedynie do zaprezentowania tła dla późniejszych zdarzeń. Jedynie na marginesie wskazać należy, iż żadna ze stron postępowania nie sprzeciwiła się w toku rozprawy uznaniu zeznań świadków za ujawnione bez ich odczytywania i nie wnosiła o odczytanie rzeczonych protokołów.

Ustaleń stanu faktycznego nie sposób było oprzeć o relacje W. K.. Początkowo świadek bowiem w sposób rażąco odmienny nie tylko od wyjaśnień oskarżonych, ale również zeznań samych pokrzywdzonych, opisał zdarzenie z dnia 14 lipca 2013 roku, które nie stanowiło jednak przedmiotu niniejszego postępowania, a jedynie je poprzedzało (uderzenie K. W. przed sklepem przez M. K. (1)). Na rozprawie głównej W. K. jednoznacznie wskazał natomiast, że nie widzi na sali rozpraw (obaj oskarżeni byli tego dnia obecni podczas rozprawy głównej) mężczyzny, który podbiegł do K. W. i go uderzył – pomimo tego, że zarówno M. K. (1), jak i K. W. przyznali, że to właśnie ten oskarżony uderzył go w twarz. Co więcej, świadek ten podał, że mężczyzna, który podbiegł do K. W. miał go przewrócić na ziemię i parokrotnie uderzyć, co jednak jest sprzeczne tak z wyjaśnieniami M. K. (1), jak i zeznaniami S. C. i M. K. (2). Jednocześnie nie wspomniał on o tym, ażeby K. W. miał zostać potrącony przez samochód, mimo tego, że pokrzywdzony okoliczność tą wielokrotnie powtarzał w swoich depozycjach. Nadto, świadek podał, że okazywano mu w czasie dochodzenia mężczyznę, który miał uderzyć K. W. i rozpoznał go z postury, lecz nie z twarzy (k.503v). Warto jednak zauważyć, że osobą okazywaną W. K. był P. K., nie zaś którykolwiek z oskarżonych (k.127-128).

Sąd zważył również, że w swoich pierwszych zeznaniach, złożonych jeszcze w toku dochodzenia, świadek podał, iż osoba, która uderzyła K. W. następnie pobiegła za nim w stronę zabudowań (k.69v). Jednakże tak z wiarygodnych w tym zakresie zeznań pokrzywdzonego K. W., jak i wyjaśnień oskarżonego oraz depozycji M. K. (2) wynika, że to ten ostatni (M. K. (2)) pobiegł za pokrzywdzonym, podczas, gdy M. K. (1) był osobą, która przed sklepami uderzyła go z otwartej ręki w twarz.

Konieczne wydaje się także odniesienie do zeznań świadka w tym zakresie, w którym podał on, że ów mężczyzna, który miał uderzyć K. W. przed sklepem miał duży, kolorowy tatuaż na przedramieniu. Warto jednak zauważyć, że w toku postępowania nie wykazano, ażeby którykolwiek z oskarżonych taki tatuaż miał; niemniej jednak ustalono bez żadnych wątpliwości, że to właśnie M. K. (1) po opuszczeniu pojazdu przed sklepem w miejscowości T. uderzył K. W. w twarz.

Uwzględniając powyższe sprzeczności w depozycjach świadka z pozostałym, wiarygodnym materiałem dowodowym – w szczególności z zasługującymi w tym zakresie na wiarę zeznaniami pokrzywdzonego K. W., M. K. (2), S. C. i wyjaśnieniami oskarżonego M. K. (1) – stwierdzić należało, że nie mogły stanowić on w żadnym stopniu podstawy dokonywanych w sprawie ustaleń faktycznych. Konieczne wydaje się przy tym wskazanie, że sposób odtwarzania przez świadka obserwowanych okoliczności wskazuje w ocenie Sądu na próbę zastępowania lub uzupełniania luk pamięciowych treściami pochodzącymi od innych osób, nie zaś własnym spostrzeżeniami świadka.

Podobnie nie mogły stanowić podstawy rekonstrukcji stanu faktycznego relacje P. K.. Spowodowane jest to postawą procesową świadka, który kwestionował w ogóle to, iż w inkryminowanym czasie miał znajdować się na miejscu zdarzenia. Co prawda oświadczenia P. K. we wskazanym zakresie, w świetle zeznań K. W. i M. P. (1), budziły istotne wątpliwości co do ich prawdziwości, jednak niezależnie od tego, jako niezawierające w sobie informacji dotyczących inkryminowanego zdarzenia i jego przebiegu, nie stanowiły bazy dowodowej dla ustaleń w niniejszej sprawie.

W korelacji z powyższym wskazać należy również, iż ujawnione bez odczytywania w toku rozprawy zeznania świadków J. K. i J. J. (2), jak odnoszące się jedynie do alibi P. K. na czas inkryminowanego zdarzenia, nie stanowiły podstawy do ustaleń faktycznych w sprawie.

W toku postępowania Sąd na mocy art. 391 § 1a k.p.k. w zw. z art. 394 § 2 k.p.k. uznał za ujawnione bez odczytywania protokoły przesłuchania świadka K. Z. i A. Z.. Świadkowie przebywają bowiem na stałe za granicą, a kierowane do nich wezwania nie doprowadziły do ich bezpośredniego przesłuchania, albowiem nie byli oni obecni w Polsce, zaś podczas terminu rozprawy żadna ze stron nie wnosiła o odczytanie protokołów z postępowania przygotowawczego. Jednocześnie, mając na uwadze treść depozycji świadków, nie mogły one przyczynić się do rekonstrukcji stanu faktycznego. K. Z. i A. Z. nie byli w stanie rozpoznać żadnego z napastników. Miało to w ocenie Sądu związek z faktem, iż K. Z. obserwowała zdarzenie z pewnej odległości, jednocześnie dbając o to, żeby dziecko nie było jego świadkiem, zaś A. Z., jak sam przyznał, znajdował się wówczas pod wpływem alkoholu.

W pełni wartościowy materiał dowodowy stanowi natomiast opinia sądowo-lekarska sporządzona w toku postępowania w niniejszej sprawie na okoliczność charakteru i rozległości obrażeń odniesionych przez pokrzywdzonych. Wnioski w niej zaprezentowane zostały rzetelnie uzasadnione i jako niekwestionowane w toku całego postępowania przez strony, nie budziły również wątpliwości Sądu. Korespondują one ponadto z relacjami pokrzywdzonych oraz ujawnioną dokumentacją medyczną.

Rekonstrukcji stanu faktycznego w sprawie dokonał Sąd również w oparciu o ujawnione bez odczytywania i zaliczone w poczet materiału dowodowego w całości dokumenty z akt niniejszej sprawy, do których należą: dane o karalności, wykazy połączeń oraz dokumentacja medyczna. Brak jest w sprawie innych dokumentów czy też dowodów, które mogłyby podważyć autentyczność wymienionych, bądź zakwestionować ich autorstwo i treści w nich zawarte. Mając ponadto na uwadze zgodność danych wynikających z powyższych dokumentów z całokształtem materiału dowodowego w zakresie, w jakim został on uznany za wiarygodny, Sąd uznał, iż brak było podstaw do zakwestionowania wiarygodności wskazanych dowodów.

Odnosząc się do wyjaśnień oskarżonych Sąd zważył, że co do zasady zasługiwały one na wiarę.

Sąd zważył na początku swoich rozważań w tym zakresie, że oskarżony M. K. (1) konsekwentnie podczas całego postępowania zaprzeczał swojemu sprawstwu w odniesieniu do stawianego mu zarzutu. Niewątpliwie postępowanie dowodowe, przeprowadzone w toku rozprawy, potwierdziło jego oświadczenia w tym zakresie.

I tak, oskarżony M. K. (1) w swoich pierwszych depozycjach opisał zdarzenie, które miało miejsce w drodze z M. do K. podczas wycieczki rowerowej; i choć jego wyjaśnienia różnią się w tym zakresie – w odniesieniu do zachowania jego i S. C. – od zeznań K. W., to jednak pozostaje to bez znaczenia dla ustaleń czynionych w niniejszej sprawie. Niewątpliwie spójne tak z zeznaniami S. C., jak i K. W. są natomiast tego jego wyjaśnienia, że doszło między nimi do przepychanki i wymiany zdań. Następnie opisał oskarżony okoliczności, w jakich doszło do tego, że udał się wraz z braćmi i S. C. do miejscowości T., w szczególności, że chciał wyjaśnić konflikt z K. W.. W tej części wyjaśnienia tego oskarżonego w ocenie Sądu polegały na prawdzie, albowiem potwierdzały je depozycje B. K., wyciągi telefoniczne, zeznania K. W. oraz S. C. i M. K. (2). Logiczne wydaje się również to, że skoro oskarżony został wcześniej uderzony, poszarpany przez K. W., to przy kolejnym spotkaniu z nim chciał być w większej grupie, ażeby uniknąć powtórzenia tego rodzaju zdarzeń.

Co do zasady na prawdzie polegają również te wyjaśnienia oskarżonego, w których opisał on spotkanie z K. W. przed sklepem w miejscowości T., w szczególności zaś oświadczenie tego oskarżonego, iż uderzył on pokrzywdzonego K. W. w twarz po wymianie zmian oraz, że pokrzywdzony zaczął potem uciekać, a za nim M. K. (2). Znajdują one bowiem potwierdzenie w zeznaniach S. C. i M. K. (2), a częściowo – w odniesieniu do faktu uderzenia, choć nie co do sposobu w jaki do niego doszło – w zeznaniach K. W.. Sąd zauważył przy tym, że K. W. podał, że oskarżony najechał na niego swoim samochodem, lecz tej okoliczności nie potwierdza ani oskarżony, ani świadkowie S. C. i M. K. (2); nie wspomniał o tego rodzaju zdarzeniu również świadek W. K.. Z tego też względu w ocenie Sądu w tej części zeznania K. W. nie polegały na prawdzie, co szczegółowo omówiono wyżej.

Sąd stwierdził także, że na wiarę zasługiwały także te wyjaśnienia oskarżonego, w których podał on, że gdy dojechał na miejsce zdarzenia, tj. podwórko przed domem państwa P., usłyszał już krzyki. W tej części oświadczenia tego oskarżonego znajdują potwierdzenie w zeznaniach pokrzywdzonych, którzy podali, że widzieli, iż w którymś momencie oskarżony stał z boku. Na wiarę zasługiwały również te wyjaśnienia oskarżonego, w których podał, że „zobaczył M. jak stał z boku, S. nie widział. Widział jakieś kobiety stojące wzdłuż tych domków czy baraków i jakąś szarpaninę” oraz „jak doszedł, to tylko spojrzał, odwrócił się i skierował się do samochodu. S. i młodszy brat M. też uciekali za nim. Nie patrzył co robią. Widział, że brat B. też ucieka.” Niewątpliwie w tej części są one zgodne z zeznaniami M. K. (2), a w odniesieniu do tego, że doszło szarpaniny pomiędzy nieustalonymi osobami a pokrzywdzonymi z wiarygodnymi w tym zakresie zeznaniami W. P., K. P., M. P. (1), K. W.. Co więcej oskarżony podał, że widział jakąś leżącą osobę, które to wyjaśnienia pokrywają się z depozycjami B. K., że został zaatakowany i przewrócony na ziemię.

Niewątpliwie wiarygodne są również wyjaśnienia oskarżonego, że widział odbiegającego z tego miejsca swojego brata B., albowiem z wyjaśnień tego ostatniego wynika, że po tym jak został zaatakowany chciał się on jak najszybciej oddalić.

W odniesieniu natomiast do wyjaśnień oskarżonego B. K. Sąd zważył, że choć w czasie rozprawy głównej oskarżony zaprzeczał swojemu sprawstwu, to jednak w czasie postępowania przygotowawczego oskarżony dwukrotnie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu z art. 158 § 1 k.k. Sąd pragnie jednak podkreślić, że pomimo formalnego przyznania się oskarżonego do stawianego mu zarzutu, właściwa treść jego oświadczeń procesowych składanych w toku dochodzenia przeczy temu, ażeby potwierdzał on swój współudział w pobiciu pokrzywdzonych. Z tego też względu Sąd – w odniesieniu do przyznania się przez tego oskarżonego do winy – nie uwzględnił tych oświadczeń przy dokonywaniu ustaleń faktycznych w sprawie.

Oskarżony B. K. wyjaśnił m.in. przyczyny, dla których znalazł się w miejscowości T. w dniu 14 lipca 2013 roku, w szczególności wskazał, że dostał telefon od brata M. K. (1), który zapytał się go, czy pojedzie z nim wyjaśnić sprawę pobicia, bo przyznał się, że dwa tygodnie wcześniej został poturbowany. W tej części wyjaśnienia tego oskarżonego znajdują potwierdzenie tak w wyjaśnieniach M. K. (1), jak i zeznaniach M. K. (2) i S. C.. Co więcej również z zeznań K. W. nie wynika, ażeby celem spotkania pomiędzy nim a oskarżonymi było cokolwiek innego niż rozmowa. Jak sam pokrzywdzony przyznał nikt mu nie groził, a odbyta przez niego rozmowa telefoniczna wskazywała wyłącznie na to, że ktoś „chce z nim pogadać”.

Niewątpliwie na prawdzie polegają również te jego wyjaśnienia, w których podał on, że dojechali do miejscowości T. pod sklep oraz, iż nie wysiadł tam z pojazdu, a także, iż widział, że „M., M. i S. rozmawiali już z jakimś chłopakiem, którego pierwszy raz widział na oczy” oraz, że „M. się odchylił i uderzył z otwartej ręki w twarz K..” W tej części jego oświadczenia procesowe znajdują potwierdzenie tak w polegających w tym zakresie na prawdzie zeznaniach pokrzywdzonego, jak i wyjaśnieniach M. K. (1).

Również dalsze wyjaśnienia oskarżonego zasługiwały na wiarę. Podał on m. in., że pojechał w stronę zabudowań – brak bowiem podstaw, ażeby w tym zakresie odmówić im wiarygodności, a potwierdzają je wyjaśnienia M. K. (1). Kolejne wyjaśnienia B. K. także polegają w ocenie Sądu na prawdzie, w szczególności zaś to, że wybiegło w jego stronę dwóch mężczyzn, (których tożsamości nie udało się ustalić w toku postępowania – dopisek Sądu), a którzy go zaatakowali i przed którymi się bronił, a także, że upadł. Jak wynika bowiem z wyjaśnień oskarżonego M. K. (1), widział on leżącą na ziemi osobę; natomiast świadek U. P. podała, że widziała jak oskarżony B. K. z kimś się szamotał. Również oskarżony, podobnie do pokrzywdzonych, opisywał w swoich wyjaśnieniach postawnego mężczyznę, który miał go bić, a zatem także w tej części jego wyjaśnienia zasługują na wiarę.

Oskarżony zaprzeczył również posiadaniu jakiegokolwiek narzędzia czy pałek i także w tej części jego depozycje, jako spójne z wyjaśnieniami M. K. (1), zasługują na wiarę.

Sąd pragnie przy tym zauważyć, że oskarżony w swoich pierwszych wyjaśnieniach podał (k.143-146), iż nie jest pewien czy uderzył K. W., bo bronił się. Warto jednak zauważyć, że sam pokrzywdzony zaprzeczył, ażeby oskarżony B. K. – a także oskarżony M. K. (1) – mieli go uderzyć, a zatem w tej części wyjaśnienia oskarżonego, który dopuszczał taką możliwość – nie mogły stanowić podstawy dokonywanych w sprawie ustaleń faktycznych.

Rozważania prawne

Stosownie do art. 158 par. 1 k.k. odpowiedzialność karną ponosi ten, kto bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1 k.k. Grozi mu za to kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Celem przybliżenia instytucji tak pobicia, jak i bójki, Sąd przytoczy fragment komentarza A. M. w tym zakresie (A. Marek, Komentarz do Kodeksu karnego, Wydawnictwo Wolters Kluwer Lex). Wskazuje on w nim, że przez bójkę rozumie się starcie pomiędzy co najmniej trzema osobami, które atakują się wzajemnie, występując zarazem w roli napastników i napadniętych. Pobiciem jest czynna napaść dwóch lub więcej osób na inną osobę lub osoby, przy czym w zdarzeniu tym występuje wyraźny podział ról na napastników i napadniętych (broniących się). Dla właściwej oceny zajścia istotne znaczenie ma jego początek, tj. ustalenie: kto, kogo i w jakim celu zaatakował; czy było to starcie wzajemne, czy też atak jednej strony na drugą (por. J. Bafia i in., Komentarz, s. 112). Wyjaśnia także, że osoby napadnięte mają prawo do skutecznej obrony, a osoby zaatakowane w ramach pobicia nie ponoszą odpowiedzialności za naruszenie nietykalności cielesnej i obrażenia zadane napastnikom, gdyż znajdują się w sytuacji obrony koniecznej. I dalej precyzuje, że „znamię udziału w bójce lub pobiciu wypełnia nie tylko zadawanie ciosów, lecz także wszelkie inne formy zachowania, które w zbiorowym działaniu przyczyniają się do niebezpiecznego charakteru zajścia, jak np. podawanie niebezpiecznych przedmiotów (narzędzi), przytrzymywanie ofiary, blokowanie drogi ucieczki itp. (por. wyrok SA w Krakowie z dnia 12 października 2000 r., II AKa 169/00, KZS 2000, z. 11, poz. 42).”

Sąd zważył dalej, że udział w bójce lub pobiciu jest przestępstwem umyślnym, które wymaga zamiaru bezpośredniego co do samego uczestnictwa w zajściu, natomiast znamię jego niebezpiecznego charakteru (tj. narażenia życia lub zdrowia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo) może być objęte zamiarem ewentualnym (por. wyrok SN z dnia 7 kwietnia 1975 r., II KRN 10/75, OSNPG 1976, nr 3, poz. 20).

Jak ustalono w przedmiotowej sprawie oskarżeni, choć byli na miejscu zdarzenia, nie uderzyli ani M. P. (1) ani K. W.; żaden z oskarżonych nie był tym mężczyzną, który wpierw wbiegł do mieszkania państwa P., a następnie zaatakował K. W. i M. P. (1). Wprost wynika to z zeznań samych pokrzywdzonych, w tej części wiarygodnych. Nie namawiali również innych osób do tego, ażeby pokrzywdzonych bili, nie podżegali do tego, nie przytrzymywali ich, nie blokowali im drogi ucieczki. Brak jakichkolwiek dowodów, które wskazywałyby na to, ażeby oskarżeni planowali napaść na pokrzywdzonych, żeby grozili im, próbowali ich zastraszyć – sami bądź poprzez inne osoby. Brak również dowodów na to, ażeby omawiali w pojazdach, którymi przyjechali, ażeby tego rodzaju zdarzenie miało lub mogło mieć miejsce – przeczą temu bowiem tak oskarżeni (w swoich pierwszych wyjaśnieniach), jak i świadkowie M. K. (2) i S. C.. Co więcej, gdy obaj oskarżeni dojechali na miejsce zdarzenia – jak wynika z ich wyjaśnień, których nie sposób podważyć – szamotanina miała już miejsce. I choć niewątpliwie ustalono, że B. K. zadawał ciosy, to jednak jak wynika z jego wyjaśnień miało to miejsce w obronie własnej – jak podał, został zaatakowany przez dwóch mężczyzn. Sąd nie dysponuje materiałem dowodowym, mimo przeprowadzenia wszystkich dowodów o które wnioskował oskarżyciel publiczny, który umożliwiałby obalenie prawdziwości w/w wyjaśnień oskarżonego, tym bardziej, że w jego ocenie znajdują one odzwierciedlenie tak w wyjaśnieniach M. K. (1), jak i zeznaniach świadka B. C.. Nie sposób jednak czynić oskarżonemu B. K. zarzutu, że bronił się przed napaścią i zadawał ciosy swoim napastnikom. Sam fakt, że zaatakowany oddawał ciosy nie stanowi wystarczającej przesłanki do uznania, że brał udział w bójce. Niewątpliwie nie wystąpił po jego stronie ów bezpośredni zamiar, którego wymaga przepis art. 158 § 1 k.k., a jego zachowanie stanowiło wyłącznie odpowiedź na bezprawne postępowanie innych, nieustalonych w toku postępowania osób. Jak już wskazywano wyżej, oskarżony miał prawo bronić się przed tym atakiem.

Oczywistym jest również, że żadnemu z oskarżonych, w świetle wyżej ustalonych okoliczności, nie sposób zarzucić współudziału w pobiciu pokrzywdzonych. Jak już wskazano wyżej, brak bowiem jakichkolwiek dowodów potwierdzających taki zarzut. Przeczą temu tak zeznania pokrzywdzonych, jak i innych świadków. Prokurator nie przedstawił przy tym innych dowodów, poza zawnioskowanymi w akcie oskarżenia, które potwierdzałyby jego skargę. Sąd ma przy tym świadomość, że art. 158 § 1 k.k. zakłada niejako „zbiorową odpowiedzialność” za czyn, który popełnić mogą również inne osoby. Jednakże brak dowodów, które potwierdzałyby, że oskarżeni w jakikolwiek sposób z osobami, które owego czynu się dopuściły, pozostawały z nimi w porozumieniu lub ażeby wspomogli ich oni w jakikolwiek sposób bądź nawoływali do tego. Przeciwnie, wszystkie przeprowadzone dowody – w szczególności zeznania samych pokrzywdzonych, w tej części wiarygodne – przeczą temu. Sama obecność oskarżonych na miejscu zdarzenia to z kolei zbyt mało, ażeby przypisać im sprawstwo i zawinienie w ramach czynu z art. 158 § 1 k.k.

Sąd stwierdził, że w przedmiotowej sprawie nie było również możliwości zakwalifikowania zarzucanego oskarżonym czynu jako bójki – co wyjaśniono już wyżej, ani także z art. 157 § 1 k.k. (pokrzywdzeni przeczyli, ażeby ich obrażenia ciała spowodowane zostały przez oskarżonych) i – w odniesieniu do uderzenia K. W. z otwartej ręki przed sklepem w T. – w z art. 217 k.k. Stanowiłoby to bowiem przekroczenie granic zarzutu, albowiem ów czyn nie stanowił przedmiotu postępowania. Ewentualne orzekanie w tym zakresie naruszałoby zatem art. 14 k.p.k.

Mając na uwadze powyższe rozważania, Sąd, kierując się treścią art. 5 § 2 k.p.k. (zarówno w uprzednio, jak i obecnie obowiązującym brzmieniu) uniewinnił oskarżonych od popełnienia zarzucanego im czynu. Niewątpliwie w toku procesu oskarżyciel publiczny nie udowodnił im bowiem sprawstwa oraz zawinienia w odniesieniu do tego zarzutu, a Sąd wyczerpał inicjatywę dowodową w tym zakresie – stosownie do art. 167 i 366 k.p.k.

W punkcie trzecim uzasadnianego wyroku Sąd, wobec uniewinnienia oskarżonych od popełnienia zarzuconego im czynu, biorąc pod uwagę, iż sprawa toczyła się z oskarżenia publicznego, kosztami procesu obciążył Skarb Państwa.

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.