Piątek 17 sierpnia 2018 Wydanie nr 3826

Humor sądowy

27.02.2018 / ebos Humor sądowy  

Czynności sędziego orzekającego cechuje przede wszystkim powaga. Zaprzysięganie świadków, ogłaszanie wyroków odbywa się z odpowiednim ceremoniałem. Wszelkie wybryki stron, niestosowne zachowanie się publiczności na sali sądowej podlegają, ostrym represjom karno - porządkowym, którymi rozporządza sędzia, występujący na rozprawie uroczyście w todze i birecie.

A jednak nieraz mimo powagi rozpraw zachodzą na sali sądowej sytuacje komiczne, które wywołują na ustach sędziego mimowolny uśmiech, które pobudzają zgromadzoną publiczność do tłumionej wesołości. Także w aktach sądowych, w pismach i wywodach stron, często spotyka się różne „kwiatki" sądowe, które wnoszą pewną - szczyptę humoru w atmosferę sądową, która z natury rzeczy jest poważna a dość często nawet przygnębiająca.

Głos Sądownictwa, 1937, r. IX

Poniżej przytaczam kilka autentycznych przykładów "humoru" sądowego z będących w toku spraw sądowych.

W pewnym procesie eksmisyjnym pozwany, z zawodu szewc, skarży się na ciężkie czasy, które nie pozwalają mu płacić regularnie czynszu najmu i pisze: "Praca w mej pracowni obuwia wskutek bezrobocia kuleje, a kto jeszcze może na szewca sobie pozwolić, to idzie do Baty. OJ ten bat! (aluzja do znanej firmy czeskiej "Baty", która stanowi niewygodną konkurencję dla szewców, jest jakby batem dla nich). Wierzyciel pisze o swym dłużniku: "Dłużnik M., otwierając sklep w czasie dewaluacyjnym, posiadał tytułem majątku tylko dwoje rąk, a jego żona, pani M., wniosła do firmy tylko opinię posażnej panny, ale bez gotówki. Towar, który M. miał na składzie był własnością żydów. Dowód weksle na 150.000 zł. w obiegu".

Dłużnik A, przeciwko któremu wniesiono pozew o zapłatę, broni się jak następuje: "Przyznaję, że długu nie zapłaciłem, a to z powodu siły wyższej tj. wybryku natury (urodziło mi się dziecko)."

W pewnym procesie rozwodowym żona twierdziła, że mąż ją uderzył w twarz. Pozwany mąż na to odpowiedział złośliwie i dowcipnie "żony mej nigdy nie uderzyłem, gdyż jestem dobrze wychowany. Bałbym się też uderzyć żonę w twarz, bo mógłbym jej uszkodzić sztuczną szczękę".

Pewna matka, skarżąc się w piśmie procesowym na dzieci, które ją wygnały z gospodarstwa wiejskiego, pisze :... "Jednym słowem stwierdzam, że znajduję się w znacznie gorszych warunkach aniżeli cesarz Abisynii Haile Selasie, bo wyposażyli mnie bez centa."

W pewnej sprawie karnej o zakłócenie porządku publicznego, świadek opisujący zajście zeznał, co następuje: "Oskarżony był pijany, robił awantury w kantynie. Przybył policjant, nie bał się policjanta, przybył porucznik, nie bał się nawet porucznika, ale gdy mu powiedziano, że jego żona nadchodzi, oskarżony zaczął się bać - i wkrótce zwiał".

Pewien szewc skarżąc klienta o zapłatę za dostarczone obuwie pisze w rachunku dołączonym do skargi m. i. co następuje:

"1 para niskich pantofelków dla żony - 20 zł. Przy odbiorze zamówionych pantofelków p. P. pogniewał się na swoją żonę i jeden pantofel nożem pokrajał. Musiałem dorobić drugi pantofel - 10 zł., razem - 30 zł."

Eksmitowany na podstawie wyroku, pisząc do sądu w sprawie kosztów procesu, podpisuje się: "Łakomski, zamieszkujący przy ulicy Sobieskiego 80 w szopie stajennej dzięki panu Sędziemu (wydającemu wyrok eksmisyjny) ."

A teraz kilka przykładów, jak Niemcy tłumaczą polskie dokumenty sądowe. Tłumacz języka polskiego w Charlottenburgu, tłumacząc niemiecki wywód spadkowy na język polski, m. in. pisze: "przez śmierć upadł (fiel weg) jej mąż". "Spór nie tacza siły", "Prosimy o pomijanie siły wystarania się o sepulturę ponieważ jest to łączone wielkiemi trudnościami".

W innej sprawie Niemcy przetłumaczyli wyrażenie: "Zawód w chwili wcielenia do wojska" na: Beruf im Augenblick der Menschwerdung. Pewien niemiecki "Kryminaloberwachtmeister", pisząc do sądu polskiego wniosek o przerachowanie hipoteki (w koślawym języku polskim), podał swój tytuł służbowy; "Kryminalny górny straży mistrz". W aktach niemieckich spotyka się często zdania: "cfr. Blatt s. u. s. in den Akten". Pewien tłumacz magistracki przetłumaczył słowo "Blatt" na "liść" (zamiast: "karta") a więc stworzył nowe pojęcie: "liść akt".

Tadeusz Pietrykowski
Od Redakcji: pisownia oryginalna

Inne artykuły

Bądź na bieżąco

Subskrybuj nasz bezpłatny newsletter, a będziesz na bieżąco z nowymi ogłoszeniami i komunikatami;
o spadkach, zasiedzeniach nieruchomości, depozytach sądowych, terminach rozpraw, wyrokach.

Podaj swój e-mail i otrzymuj najnowsze ogłoszenia bezpośrednio na swoją skrzynkę pocztową.

Przesyłając swój adres e-mail, zgadzam się na przetwarzanie przez Fundację ProPublika - KRS 0000595424 - podanych przeze mnie danych osobowych (e-mail) w celu otrzymywania zamówionego Newslettera.
Przyjmuję do wiadomości, że podanie danych jest dobrowolne oraz że przysługuje mi prawo dostępu do ich treści oraz ich poprawiania.